Zachód chciałby ją uprawiać, bo uważa, że jest słuszna i konieczna, tylko te koszty... Dopóki zielona transformacja oznaczała tylko cyferki pokazujące skalę zobowiązań do redukcji emisji, dopóty establishment od Waszyngtonu po Londyn i od Brukseli po Berlin chętnie pozował do zdjęć.
Ale w końcu nadszedł czas płacenia rachunków. I choć jesteśmy dopiero na początku tego procesu, to już mamy do czynienia ze społecznymi buntami. Od miesięcy protestują europejscy rolnicy, a przecież szykują się kolejne branże: chemiczna, wydobywcza, transportowa...
Od lat z płaceniem za zieloną transformację jest zawsze tak samo. Najpierw jest mowa o wielkich pieniądzach, które zostaną zebrane na zrealizowanie wyzwania oraz na pokrycie społecznych kosztów zmian, ale te środki nigdy się nie materializują. Pokazał to niedawno ekonomista Adam Tooze na przykładzie JETP.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.