Spektakularne stało się zwłaszcza obniżenie kosztów transportu lotniczego dzięki jego umasowieniu, a także liberalizacji prowadzącej do istotnego spadku cen. W rezultacie zaczęły zanikać naturalne bariery mobilności fizycznej, a samo przemieszczanie się służyło już nie tylko realizacji obligatoryjnych potrzeb przewozowych, ale w coraz większym stopniu potrzeb fakultatywnych, które niekoniecznie muszą być uznane za racjonalne. Mam tu na myśli przede wszystkim globalną turystykę realizowaną za pomocą transportu lotniczego, w tym zwłaszcza tzw. turystykę biznesową. Do czasu pandemii liczne kongresy, konferencje i seminaria były dość racjonalnie uzasadniane potrzebami takimi jak wymiana wiedzy, rozwój więzi biznesowych, kontaktów naukowych. Dzięki temu rozkwitał biznes konferencyjny i kongresowy, a także transport (przede wszystkim lotniczy). Pandemia wstrząsnęła tym światem; w wyniku powszechnie stosowanego ograniczania mobilności jako instrumentu walki z rozprzestrzenianiem się wirusa spotkania biznesowe, kongresy i konferencje przeniosły się do cyberprzestrzeni. Nagle okazało się, że jest to możliwe, okazało się także, że możliwa jest szeroka praca zdalna. Zatrzymana mobilność dała oddech klimatowi i planecie. Jednak ten czas kończy się, mobilność wróciła do punktu wyjścia.
Wiarygodność deklaracji klimatycznych bogatych