Miasta i mieszkańcy wydają setki tysięcy złotych za pojedyncze urządzenia zbierające opakowania po napojach. To nieprzynoszące efektów dopłacanie do kosztownej już gospodarki odpadami – mówią eksperci.
Koszty to podstawowy argument przeciwko inwestowaniu w pojedyncze recyklomaty. – Na dłuższą metę takie akcje są nieekonomiczne. To działania marketingowe niewspółmierne do nakładów i efektów – mówi Anna Larsson z Reloop Platform.
W zamian za wyrzucanie śmieci do automatów miasta oferują zniżki w korzystaniu z kin, teatrów, w opłatach za odprowadzanie ścieków, ale też „gadżety”, które wkrótce same stają się odpadem do zagospodarowania. – W dodatku część z urządzeń kupionych lub dzierżawionych przez miasta bardzo szybko się psuje, zniechęcając mieszkańców do korzystania z nich – mówi Joanna Kądziołka z Polskiego Stowarzyszenia Zero Waste.