- Zagospodarowanie bioodpadów w biogazowni to sposób na ograniczenie wzrostu cen opłat za śmieci - mówi w rozmowie z DGP Jan Grześkowiak, prezes Ostrowskiego Zakładu Ciepłowniczego w Ostrowie Wielkopolskim.
Do 2025 r. Ostrowski Zakład Ciepłowniczy chce odjeść od węgla. W jakim kierunku ciepłownia będzie się modernizować?
Na dzisiaj mamy 50-proc. udział węgla w miksie energetycznym. 25 proc. to biomasa, a 25 proc. gaz w kogeneracji. W ostatnich tygodniach otrzymaliśmy dofinansowanie ze środków unijnych z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej na dwa kogeneracyjne bloki gazowe. Pozwoli nam to zmniejszyć udział węgla w miksie energetycznym o połowę, czyli do 25 proc. Chcemy też produkować biogaz z odpadów organicznych: zielonych, kuchennych. W oparciu na biogazie chcemy wytwarzać i prąd, i ciepło.
Dofinansowanie na instalacje gazowe udało się uzyskać w samą porę. Unia Europejska odchodzi już od wspierania gazu.
Reklama
Czekamy na nowy budżet unijny – liczymy na środki na odnawialne źródła energii. Mamy w przygotowaniu projekt budowy biogazowni, która będzie przyjmować odpady organiczne. Oczywiście zakład ma też zdolność kredytową. Wymóg udziału 25 proc. środków własnych w projektach nie jest dla nas trudny do osiągnięcia.
Kiedy w zakładzie pojawiło się myślenie, by modernizować ciepłownictwo właśnie w takim kierunku?

Reklama
Od 20 lat jestem zwolennikiem miksów energetycznych. Gaz i biomasa pozwalają reagować elastycznie na zmiany cen. W tym roku dosięgły nas duże dopłaty do emisji dwutlenku węgla. Spowodowało to, że w naszym zakładzie najdroższym obecnie ciepłem jest ciepło produkowane z węgla.
Czyli ile kosztuje?
Najefektywniej w kogeneracji wychodzi obecnie ciepło z biomasy, potem – gaz, a najdroższy jest węgiel. Żeby to jasno zobrazować, możemy założyć, że koszt ciepła uzyskanego z biomasy to 25 zł za jeden gigadżul (GJ), z gazu – 30 zł, a z węgla – 40 zł. Ta różnica będzie się jeszcze powiększać, bo mają rosnąć koszty emisji dwutlenku węgla. Dzisiaj plasują się w przedziałach 25–27 euro za tonę, a mają urosnąć do 40 euro. Z jednej tony węgla emitujemy dwie tony dwutlenku węgla, czyli płacimy 50 euro tylko za CO2, co równa się kosztom zakupu węgla. Opłata emisyjna obecnie podwaja koszty.
Jak miks energetyczny przekłada się na koszty dla mieszkańców?
W październiku i listopadzie, które w tym roku są ciepłe, w ogóle nie korzystamy z węgla, by nie ponosić wyższych kosztów. Dziś mamy taką możliwość – przy wyższych temperaturach wystarczają nam źródła gazowe i biomasowe.
Z jakiej biomasy obecnie korzysta zakład?
Materiał pochodzi z lokalnego rynku. Jest to biomasa odpadowa z produkcji sklejki. W przyszłości biogaz ma powstawać z bioodpadów, z fermentacji odpadów zielonych i kuchennych pochodzących z terenu miasta oraz z gnojowicy, obornika z terenu powiatu.
Na razie segregowanie odpadów bio nie idzie dobrze. Mieszkańcy dopiero się tego uczą.
W małej podostrowskiej gminie Przygodzice mieszkańcy ćwiczą oddzielanie bioodpadów od dwóch lat. I w ciągu tego czasu widać ogromny postęp. Jesteśmy optymistami. Zagospodarowanie bioodpadów w biogazowni to sposób na ograniczenie wzrostu cen opłat za śmieci.
Jaka jest struktura własności Ostrowskiego Zakładu Ciepłowniczego?
Zakład jest jedną ze spółek holdingu komunalnego. Spółka matka, czyli Centrum Rozwoju Komunalnego, jest głównym akcjonariuszem zakładu oraz spółek zajmujących się wodą i ściekami, komunikacją miejską, mieszkaniami komunalnymi, odpadami, targowiskami, zielenią i rekreacją. Działamy w ramach grupy kapitałowej. Dlatego łatwiej jest nam uzyskiwać synergię, np. dostarczamy własną energię własnymi sieciami do elektrycznych autobusów miejskich, a bioodpady do produkcji biogazu mają być dostarczane przez spółkę odpadową.
Do ilu mieszkańców zakład dostarcza ciepło?
Ostrów Wielkopolski ma ponad 70 tys. mieszkańców, a ciepło dostarczamy do około 35 tys., a także do zakładów, szkół, przedszkoli. Tam, gdzie nie ma sieci ciepłowniczej, a mamy rozprowadzone sieci elektroenergetyczne, chcemy wprowadzać pompy ciepła. Rozbudowa sieci ciepłowniczej jest bardzo droga – droższa niż sieci wodociągowej, ściekowej, gazowej, elektrycznej – nie opłaca się jej rozprowadzać do osiedli domów jednorodzinnych w rozproszonej zabudowie. Dlatego tam, gdzie nie ma sieci, chcemy, żeby ciepło było wytwarzane z prądu, który produkujemy w kogeneracji. W systemie elektroenergetycznym, bo w naszych sieciach chcemy wykorzystywać fotowoltaikę. Prosumenci – mieszkańcy i przedsiębiorcy już się do naszej sieci przyłączają. Będziemy startować w konkursie na opracowanie systemów niskoemisyjnych technologii ogrzewania domów zapowiedzianym przez minister Jadwigę Emilewicz.