Fragmenty Puszczy w których drzewa zostały wywrócone przez wiatr zostały nazwane przez leśników drzewostanami poklęskowymi. Zaplanowano w nich pozyskanie leżących drzew – w sumie ponad 22 000 m3 na powierzchni ponad 650 ha oraz dodatkowo tysiące metrów sześciennych drewna z drzewostanów z martwymi drzewami o podobnym charakterze.

Wbrew temu, co mówią leśnicy okazało się, że Puszcza świetnie regeneruje się w takich miejscach. Pod stojącymi martwymi drzewami samoistnie wyrosło młode pokolenie drzew, które jest lepiej dostosowane do nowych warunków klimatycznych – jest tam więcej drzew liściastych. Jeszcze lepiej młode drzewa mają się między leżącymi drzewami zwalonymi lub złamanymi przez wiatr. W takich miejscach szczególnie dużo jest młodych dębów – tylko na jednej powierzchni ok. 3,5 ha w oddziale 595Di stwierdziliśmy ponad 120 dębów o wysokości ponad pół metra, do tego wiele mniejszych i kilkaset młodych świerków. Część młodych drzew była tam już przed wichurami, czekając na lukę w drzewostanie i zwiększenie dostępu światła, inne pojawiły się po wywróceniu dojrzałych drzew przez wiatr.

Leżące drzewa stanowią naturalne ogrodzenie chroniące młode drzewa przed zwierzętami. Jelenie unikają zwałowisk drzew, ponieważ w takich miejscach czują się mniej komfortowo – w przypadku ataku drapieżników mają znacznie bardziej ograniczone możliwości ucieczki.

Badania prowadzone w Puszczy wykazują zależność pomiędzy obecnością martwych świerków, a udanym, naturalnym odnowieniem dębu.Realizacja prac przewidzianych w aneksach do planów urządzania lasu spowoduje usunięcie martwych drzew a w konsekwencji zniszczenie na dużym obszarze naturalnego odnowienia dębu i świerka - gatunków, na których rzekomo zależy leśnikom. Mamy udokumentowane takie sytuacje z roku 2017 i lat wcześniejszych. Leśnicy zawsze deklarują ochronę naturalnego odnowienia, ale w praktyce okazuje się to niewykonalne, zwłaszcza jeśli w pracach wykorzystywany jest ciężki sprzęt.

Planowane w aneksach do planów urządzania lasu pozyskanie drewna zniszczy młode drzewa, które masowo wyrosły w tych miejscach w sposób naturalny. Będzie to rażąco sprzeczne z zasadami obowiązującymi w Obiekcie UNESCO Puszcza Białowieska – ostrzegają przyrodnicy. Nadleśnictwa nie powinny po raz kolejny popełniać tego samego błędu i jeszcze bardziej kaleczyć Puszczy.

- Mam wrażenie, że planując pozyskanie drewna w takich miejscach nadleśnictwa zamierzają zniszczyć dowody potwierdzające, że Puszcza doskonale regeneruje się bez ich pomocy po naturalnych zaburzeniach, takich jak gradacje kornika i wichury. Jeśli do społeczeństwa i decydentów dotrze, że Puszcza świetnie radzi sobie sama to okaże się, że leśnicy nie są w niej potrzebni – komentuje Adam Bohdan.

- Zamieranie i rozkład drzew oraz ich odradzanie się, czyli naturalna sukcesja, to podstawowe, naturalne procesy, jakie możemy obserwować w ostatnim, naturalnym lesie na Niżu Europy. Właśnie ze względu na te procesy zachodzące w dużym obszarze Puszcza stanowi Światowe Dziedzictwo Ludzkości. Przerwanie tych procesów poprzez usuwanie martwych drzew oraz zniszczenie naturalnego odnowienia będzie rażąco sprzeczne z zasadami obowiązującymi w Obiekcie UNESCO Puszcza Białowieska, które dopuszczają jedynie działania służące ochronie przyrody – tłumaczy Michał Książek.

W miejscach gdzie prowadzono wyręby jest znacznie mniej małych drzew i są one chętniej zgryzane przez zwierzęta, roślinność jest miejscami spalona przez słońce. Tam, gdzie zalegają martwe drzewa puszcza pięknie się odnawia. Naturalne odnowienie drzew jest mniej podatne na pożar, niż porośnięte trawą zręby na których dodatkowo nadleśnictwa pozostawiają gałęzie ułożone w stosy.