statystyki

Na bezczynność dyrektora szkoły można poskarżyć się gminie

09.11.2016, 16:00
Proces rekrutacyjny może prowadzić albo dyrektor placówki, albo komisja rekrutacyjna.

Proces rekrutacyjny może prowadzić albo dyrektor placówki, albo komisja rekrutacyjna.źródło: ShutterStock

Rodzice chcą się przeprowadzić do innej miejscowości. Okazuje się, że w miejscowej szkole nie ma miejsca dla ich dziecka. Co powinien zrobić wójt, gdy zwróci się do niego rodzic, którego wniosek o przyjęcie dziecka do szkoły nie został rozpatrzony bo w placówce brakuje miejsc?

Bartosz Bator adwokat z kancelarii adwokackiej BBP

Bartosz Bator adwokat z kancelarii adwokackiej BBP

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Proces rekrutacyjny może prowadzić albo dyrektor placówki, albo komisja rekrutacyjna. Jeśli należy to do kompetencji dyrektora, wówczas wójt, burmistrz lub prezydent miasta nie może być zdziwiony, że niezadowolony z decyzji rodzić zapuka właśnie do niego. Jeśli natomiast rekrutacja jest prowadzona przez komisję, to właściwym podmiotem, do którego należy się zwracać z zastrzeżeniami, jest dyrektor szkoły. Zatem jeśli rodzic zwróci się do wójta, burmistrza lub prezydenta miasta, ten powinien go odesłać do dyrektora szkoły. Trzeba pamiętać, że zgodnie z ustawą o systemie oświaty wciąż w Polsce co do zasady obowiązuje rejonizacja. Dopiero po zapewnieniu miejsc dzieciom z rejonu możliwa jest rekrutacja spoza rejonu, przy czym na szczególnych warunkach traktowani są m.in. laureaci olimpiad czy też dzieci z problemami zdrowotnymi.


Pozostało 30% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Maciek(2019-09-11 21:57) Zgłoś naruszenie 00

    Witam. Na wsi zazwyczaj w szkole i Gminie pracuje jedna rodzina.Rączka raczę myje. Najciekawszy w szkole jest Librus. Librus w założeniu miał służyć jako dziennik elektroniczny głownie jako informacja w wersji elektronicznej dla rodziców. Wkrótce okazało sie że z niewiadomych przyczyn bez zgody rodziców konta na librusie zostały założone również dzieciom ( w moim przypadku dzieciom z podstawówki). Nauczyciele bez umiaru piszą do dzieci przez librusa w późnych godzinach wieczornych lub nocnych. Przykładowo o 20.30 nauczyciel podaje temat lekcji która ma sie odbyć kolejnego dnia. Tej samej nocy uczeń ma przepisać całą stronę tekstu do zeszytu lekcyjnego gdyż przedmiot jest następnego dnia rano. Część podanego tekstu lekcyjnego jest pisana jakimiś skrótami lub grypsami , przykładowo ,,nacobezu" gdzie nijak się to ma do języka polskiego. Równorzędnie w szkole, namawia się rodziców do brania udziału w spotkaniach dotyczących niebezpieczeństwa w sieci. Paranoją jest mówienie dziecku że internet jest czymś złym w sytuacji kiedy jednocześnie będąc uczniem to samo dziecko musi śledzić librusa do późnych godzin nocnych w tym jakże złym internecie. Apeluje do nauczycieli, WEŹCIE SIĘ WRESZCIE ZA ROBOTĘ I PRZESTAŃCIE SIĘ WYSŁUGIWAĆ RODZICAMI.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane