Uczestnicy debaty DGP starali się też odpowiedzieć na inne pytania, np. dlaczego państwo dotuje badania nad pokemonami, zamiast dopłacać do tych nad innowacyjnymi lekami. Albo dlaczego badacze są podobni do małp i wolą mieć 100 proc. z niczego niż 1 proc. z miliarda złotych?
Parlament kończy pracę nad pierwszą ustawą o innowacyjności, która przewiduje zmiany dla przedsiębiorców i naukowców, a jej celem jest zachęcenie ich do współpracy. Jednocześnie w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego finiszują prace nad projektem drugiej ustawy o innowacyjności. Co powinno się w nim znaleźć?
dr Piotr Dardziński W pierwszej ustawie o innowacyjności zaproponowaliśmy zmiany, które nie budziły większych kontrowersji. Wśród najważniejszych są ulgi podatkowe, wydłużenie listy kosztów kwalifikowanych, które będzie mógł odpisać przedsiębiorca inwestujący w badania i rozwój oraz wydłużenie okresu na dokonywanie tych odpisów. Jednak to jest jedynie pierwszy element większej strategii. Zakończyliśmy już konsultacje środowiskowe. Dzięki nim zgromadziliśmy już ponad 300 uwag, które są punktem wyjścia do projektu tzw. drugiej ustawy o innowacyjności. Wnioski są dla nas zaskakujące. Głównym problemem, na który wskazują wszyscy, jest system prawny, ale równocześnie okazuje się, że w tej następnej ustawie znowelizujemy zaledwie 15 ustaw, a więc niedużo. Uwagi po pierwsze dotyczą kwestii związanych z konstrukcją spółki, dlatego planujemy utworzenie ich kolejnego typu, tzw. przedsiębiorstw innowacyjnych. Po drugie wskazywane są kwestie związane z opodatkowaniem – przedsiębiorcy domagają się większych ulg na innowacyjność. W ich ocenie odpisy powinny wynosić nawet 200 proc. To jest oczywiście nierealne. Ale wydaje mi się, że przy dobrej koniunkturze jest szansa, żeby w kolejnej ustawie zrobić krok naprzód, czyli dołożyć kolejne 50 proc. do już proponowanych w pierwszej ustawie o innowacyjności 50 proc. To wszystko będzie jednak zależało od ministra finansów, ale nie od jego woli czy chęci, ale kondycji budżetu państwa. Reasumując, w białej księdze, która powstała na podstawie przesłanych uwag, wyliczyliśmy ok. 50 problemów, które wskazali nam przedsiębiorcy, naukowcy, inwestorzy, a także administracja państwa. Teraz są one konsultowane z innymi ministerstwami. Okazuje się, że współpracę biznesu z nauką poza problemami stricte prawnymi utrudnia kapitał ludzki. Ciekawą konkluzją konsultacji jest to, że rozwiązania, które musimy wprowadzić, w dużo większym stopniu dotyczą zmian miękkich, a nie ustawowych. Przykładowo przedsiębiorcy oczekują wsparcia w nawiązaniu współpracy ze szkołami wyższymi, więc musimy mieć ludzi, którzy są brokerami innowacji. Inaczej mówiąc, materia ustawowa zaczyna się wyczerpywać, teraz pozostaje kwestia, abyśmy zmiany w przepisach umieli stosować.