Zrównoważony rozwój kompetencji to wyzwanie dla współczesnych gospodarek, które wymaga podjęcia konkretnych działań.

- Musimy stworzyć coś w rodzaju efektywnego ekosystemu, w którym wszyscy kluczowi gracze będą skutecznie działać jak jeden organizm wspierający rozwój kompetencji potrzebnych na rynku pracy - wskazał podczas debaty „Zrównoważony rozwój kompetencji jako wyzwanie współczesnych gospodarek i społeczeństw” Paweł Poszytek, dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.

Kluczowe kompetencje

Reklama

Co pięć lat Światowe Forum Ekonomiczne publikuje listę kluczowych kompetencji, najbardziej przydatnych we współczesnym świecie. Ostatnią przedstawiono w 2020 r.

- Lista obejmuje dziewięć umiejętności. Pierwsze pięć z nich można zaliczyć do kompetencji poznawczych. To takie umiejętności, jak analityczne myślenie, zdolność do efektywnego uczenia się, kreatywność czy rozwiązywanie złożonych problemów - tłumaczył Paweł Poszytek.

Reklama

Jak dodał, to bardzo ciekawy zestaw kompetencji, które świadczą o tym, że największy nacisk kładziony jest na poznanie i zdolność do przetwarzania informacji oraz danych.

- Wchodzimy w erę Przemysłu 4.0, cyfryzacji i sztucznej inteligencji. To oznacza, że będziemy musieli pracować nad dużymi zbiorami danych. Tego typu umiejętności będą potrzebne we wszystkich sferach i we wszystkich dziedzinach życia - ocenił dyrektor generalny FRSE.

Wskazał też na potrzebę kreowania umiejętności komunikacyjnych pod kątem pracy w interdyscyplinarnych zespołach, a w przyszłości - z myślą o komunikacji z maszynami.

- Wiemy, jakich umiejętności potrzebujemy. Teraz musimy stworzyć coś na kształt efektywnego ekosystemu łączącego system edukacji oraz świat biznesu i gospodarki tak, żeby te dwa światy mogły mówić tym samym językiem - postulował Paweł Poszytek.

Maciej Kazimierczak, prezes Elefanco, komentując kwestię wyzwań dla gospodarek w kontekście zrównoważonego rozwoju kompetencji, wskazał na konieczność nadążania za globalnymi zmianami.

- Nie możemy mówić tylko o konkretnych kwestiach dotyczących naszej gospodarki czy rynku wewnętrznego. Musimy być w stanie nadążać za zmianami i być w stanie zaoferować innym krajom propozycje wartości, które okażą się potrzebne na rynku w określonym momencie. I to właśnie robimy jako Polska - mówił.

Jak dodał, w przyszłości Polska musi być w stanie dostarczać zarówno dobra eksportowe, jak i wiedzę. Z tym zaś wiąże się zagadnienie edukacji. Maciej Kazimierczak podkreślił, że należy dbać o to, aby zatrzymywać talenty w Polsce.

Odnosząc się do kwestii młodych talentów, Paweł Poszytek wskazał, że Fundacja Rozwoju Systemu Edukacji kreuje takie talenty.

- Uczestniczymy w różnych programach, takich jak Erasmus+ czy inicjatywa WorldSkills, żeby kreować talenty wśród młodych ludzi. Wysyłamy ich na międzynarodowe staże, na przykład do niemieckich koncernów motoryzacyjnych. Dzięki temu mogą zobaczyć, jak działa taki biznes, oraz poznać najnowocześniejszy sprzęt używany w tym przemyśle. Łączymy świat biznesu i edukacji - komentował.

Wskazał też na rolę międzynarodowych konkursów takich jak WorldSkills, które promują szkolnictwo zawodowe. W rywalizacji biorą udział uczniowie i studenci szkół branżowych z całego świata, konkurujący o tytuł najlepszego specjalisty w ponad 40 różnych dyscyplinach zawodowych.

- To okazja dla młodych ludzi, żeby spróbować swoich sił. Dzięki takim konkursom jak ten, jesteśmy w stanie wyłowić diamenty spośród polskiej młodzieży - wskazywał Paweł Poszytek.

Edukacja branżowa

Z problemem zrównoważonego rozwoju kompetencji powiązana jest kwestia szkolnictwa branżowego. W 2021 r. braki w zatrudnieniu dotknęły 28 zawodów, od budownictwa i ochrony zdrowia po inżynierię i informatykę. Obecnie trudności ze znalezieniem pracowników z niezbędnymi umiejętnościami zgłasza ponad trzy czwarte firm w Unii Europejskiej.

Jak ocenił Paweł Poszytek, pracodawcy poszukują wykwalifikowanych pracowników z danej branży. Takie ubranżowienie przyczynia się zaś do zrównoważonego wzrostu zatrudnienia, prowadzi do większej innowacyjności i poprawia konkurencyjność przedsiębiorstw.

- Osobiście jestem pod wrażeniem tego, jak organizowana i prowadzona jest edukacja branżowa w takich krajach, jak Austria, Niemcy i Szwajcaria. Miałem okazję zobaczyć to na własne oczy - opowiadał dyrektor generalny FRSE.

Dodał, że wiadomo, jakie ogólne rozwiązania zastosować, kluczowy jest jednak rozkład akcentów.

- Rozwiązaniem jest włączenie firm w proces edukacji branżowej, zaś rolą szkoły będzie bardziej monitorowanie procesu edukacji, ale nie bycie całkowicie odpowiedzialnym za ten proces - stwierdził Paweł Poszytek.

W odniesieniu do kwestii edukacji branżowej Maciej Kazimierczak zauważył, że potrzebę nauczania konkretnego zawodu zweryfikuje sam rynek, a niewidzialna ręka rynku wskaże, na które zawody jest największe zapotrzebowanie.

- Posiadanie konkretnego fachu jest coraz bardziej cenione. Wiele młodych osób zdecydowało się na uniwersytety, a edukacja zawodowa była przez nich postrzegana jako coś o szczebel niżej. Dlatego teraz na rynku brakuje profesjonalistów, a ceny za ich usługi są dużo wyższe. Obecnie można się przecież spotkać z sytuacją, w której zarobki wykwalifikowanego hydraulika są porównywalne z wynagrodzeniem menedżera wyższego szczebla w korporacji - komentował Maciej Kazimierczak.

T-shaped skills

Z zagadnieniem rozwoju kompetencji wiążą się trendy dotyczące sposobu budowania piramidy wiedzy. O koncepcji T-shaped skills mówił podczas debaty Daniel Di Giusto, współtwórca i dyrektor wykonawczy Tech to The Rescue. Jak wyjaśnił, T-shaped skills to dobrze zdefiniowane umiejętności wykorzystywane zwłaszcza w branży IT, gdzie profesjonaliści na co dzień mają do czynienia ze złożonymi problemami.

- Termin ten definiuje pewien sposób samokształcenia, który zakłada skupienie się na budowaniu bardzo głębokiej i dobrze ugruntowanej wiedzy w konkretnej, specyficznej dziedzinie w połączeniu z wystarczająco szeroką wiedzą ogólną w innych obszarach, pozwalającą zrozumieć złożoność problemów. Chodzi więc o bycie ekspertem w konkretnej dziedzinie i jednoczesne posiadanie wystarczającej wiedzy na temat innych obszarów biznesu, co pozwala zrozumieć złożoność świata - tłumaczył Daniel Di Giusto.

Takie podejście do zasobu kompetencji widać w praktyce podczas współpracy z firmami technologicznymi.

- Pracuje tam wielu świetnych inżynierów i specjalistów w konkretnych dziedzinach, którzy jednocześnie muszą dysponować zestawem umiejętności pozwalających im na współpracę z innymi w ramach interdyscyplinarnych zespołów tworzących produkty - wyjaśniał współzałożyciel Tech to The Rescue. Podkreślił też, że dobra technologia nie polega na budowaniu rozwiązań dla siebie samego, ale na zaspokajaniu potrzeb. Ich zdefiniowanie wymaga zaś umiejętności komunikacyjnych.

Daniel Di Giusto wskazał też, że musimy stworzyć przestrzeń dla pokoleń, które rozwiążą niektóre problemy, które stworzyliśmy w ostatnich latach.

- To przestrzeń, w której nie ma strachu przed popełnianiem błędów i eksperymentowaniem, i w której jest otwartość na porażkę - zauważył.

- W przeszłości bycie niedoskonałym było postrzegane jako coś złego. Tak długo, jak trzymamy się tej idei i forsujemy ją, tak długo będzie bardzo mało miejsca na kreatywność. Myślę, że zrównoważone społeczeństwo będzie oparte na empatii, na docenianiu zdolności do popełnienia błędów i akceptacji, że nie wiemy wszystkiego. A jeśli komunikujemy to otwarcie, tworzy to zupełnie nowe spektrum umiejętności pomagających znaleźć wspólną płaszczyznę. Wierzę więc, że T-shapeness nie dotyczy tylko kompetencji w zakresie technologii i ścisłej inżynierii, ale również umiejętności miękkich, takich jak np. inteligencja emocjonalna - przekonywał.

Potrzebujemy liderów

Rozwój kompetencji we współczesnym świecie powinien uwzględniać takie zagadnienia, jak zdrowie psychiczne i umiejętność dbania o siebie.

- Upewnijmy się, że uczymy ludzi tego, jak dbać o siebie, o swoje ciała i umysły oraz jak być dla siebie życzliwymi. Żyjemy w społeczeństwie, a każdy sukces i postęp wiążą się z umiejętnościami współpracy oraz komunikowania się - ocenił Daniel Di Giusto.

- Oprócz niewidzialnej ręki rynku potrzebna jest również „widzialna ręka liderów”. Potrzebujemy wzorów do naśladowania, i to na różnych poziomach. Wszyscy młodzi ludzie mają potencjał, aby zostać liderami w pewnych sferach lub w pewnych momentach swojego życia czy karier zawodowych - stwierdził Paweł Poszytek.

- Jeśli wyposażymy takich liderów w kompetencje, o których dyskutowaliśmy, to zamiast niewidzialnej ręki rynku zacznie działać widzialna ręka tych liderów, która przyniesie zmiany - podsumował dyrektor generalny Fundacji Rozwoju Systemu Edukacji.

DZR
Fot. materiały prasowe