Rząd liczy na to, że szpitale węzłowe odłożyły drugą dawkę. Z sondy DGP wynika jednak, że nie mają zapasów i są uzależnione od bieżących dostaw.
Na razie problemów w skali kraju nie ma, ale jak twierdzą rozmówcy DGP, ta sytuacja może się szybko zmienić. – Jeden z warszawskich szpitali dostał 300 dawek zamiast 600 zamówionych dla nauczycieli na drugą dawkę. Teraz liczy, że 5 maja dostanie kolejnych 400 pierwotnie zamówionych na ten dzień oraz zaległych 300 z ostatniej dostawy. Inaczej, jak twierdzi dyrektor szpitala, będzie problem – relacjonuje jeden z informatorów DGP. Z kolei szpitale węzłowe przekonują, że drugiej dawki nie trzymają w magazynach i jeżeli nie dostaną jej z Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, nie będzie możliwości podania preparatu.
– Nie mamy też wytycznych, aby „oszczędzać” AstręZenecę dla nauczycieli i nie podawać jej w ramach pierwszej dawki – mówi dyrektor jednego ze stołecznych punktów. – Nie trzymamy nic w lodówkach, więc jeżeli nie będzie dostaw, to nie będziemy mieli na drugą dawkę – dodaje inny kierownik. To samo mówi dyrektor szpitala tymczasowego w Opolu. Mają tylko tyle preparatów, ilu pacjentów przyjdzie w danym tygodniu. W maju potrzebują drugiej dawki szczepionki AstryZeneki dla 700 osób. W czerwcu – 1000. – Jeżeli nie otrzymamy ich, to zapasów nie mamy – mówi Dariusz Madera, dyrektor szpitala.
Szpitale węzłowe przekonują, że nie robiły zapasów
Jak przekonuje Artur Zaczyński, dyrektor szpitala na Stadionie Narodowym w Warszawie – na razie kłopotów nie ma. Jednak dodaje, że również na Narodowym zapasów nie robiono.
Rozwiązaniem może być margines czasowy: system z automatu przesyła drugą dawkę po 8 tygodniach od podania pierwszego wkłucia. Może być ona podana do 12 tygodni.
Jak tłumaczą pracownicy szpitala w Limanowej, magazynowanie jest po prostu niemożliwe. System przesyła tyle, ile jest zapisanych pacjentów. I sam wysyła drugą dawkę. – Po ośmiu tygodniach od podania sam zatwierdza zamówienie na drugą dawkę. W tym tygodniu było dla 300 osób i przyszło dokładnie tyle – mówi pracownik działu epidemicznego. I dodaje, że w następnym potrzebny będzie preparat do drugiego podania dla 400 osób. Co jeśli nie przyjdzie? – Wtedy mamy margines czasowy. Terminy można przesunąć nawet o 4 tygodnie, bowiem drugą dawkę można podać do 12. – mówi nasz rozmówca.
Od tego tygodnia szpitale mają raportować, jaki jest ich stan magazynowy. To nowość, wcześniej tego nie robiły. W zapasach centralnych nie ma na razie dużych zasobów. Z danych ze strony rządowej wynika, że zabezpieczenia na drugą dawkę jest dla 15,6 tys. osób. Zamówienia w trakcie realizacji to 350 tys. Zaś nauczycieli zaszczepionych pierwszą dawką jest ponad pół miliona.
Pierwsze szczepienia zaczęły się w połowie lutego i trwały do połowy marca. Podanie drugiej dawki przypada na maj. W sumie na drugą dawkę AstryZeneki, jak wynika z informacji MZ, jest zarejestrowanych 931 092 osób (to stan na 26 kwietnia, godz. 13.00).
Część dyrektorów punktów szczepień zastanawia się, czy zamiast AstryZeneki będą mogli podawać preparat innej firmy. Decydenci w Polsce mówią wprost, że bez badań klinicznych i rekomendacji EMA to bardzo ryzykowne. – Komitet ds. Produktów Leczniczych Stosowanych u Ludzi (CHMP) EMA wydał istotną rekomendację w zakresie kontynuacji podawania drugiej dawki produktu Vaxzevria (AstryZeneki – przyp. red.) od 4 do 12 tygodni po podaniu pierwszej dawki, zgodnie z informacjami zamieszczonymi w Charakterystyce Produktu Leczniczego i Ulotce dla Pacjenta. CHMP poinformował o braku wystarczających danych do zmiany zaleceń w zakresie zmiany odstępu pomiędzy dawkami szczepionki Vaxzevria, niepodawania drugiej dawki szczepionki lub podania szczepionki mRNA (takiej jak szczepionka przeciw COVID-19 firmy Moderna lub Pfizer/BioNTech) jako drugiej dawki – informuje Grzegorz Cessak, prezes Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych i Wyrobów Medycznych.
KPRM skąpo komentuje problem braku szczepionek. Nie podaje też informacji, o ile mogą być mniejsze dostawy. KPRM potwierdził natomiast informacje opublikowane wczoraj w DGP: na razie dotarło o milion mniej szczepionek. Czy zostanie to wyrównane albo czy będzie ich jeszcze mniej, tego minister Michał Dworczyk nie sprecyzował. Jak mówił podczas wczorajszej konferencji, opóźnienia mają być wyrównane w maju, ale nie ma żadnej pewności, że tak się stanie. Nie są wstrzymane zapisy, ale mogą być przesunięte terminy. Jak przekonuje minister Dworczyk, drugie dawki są priorytetowe i nie są zagrożone.
Ograniczenia dostaw spowodują jednak przesunięcia również w podawaniu pierwszych dawek. Później ruszą też tzw. masowe punkty szczepień uruchamiane przez samorządy, a ich liczba może być mniejsza niż pierwotnie planowali lokalni włodarze. Z kolei od 4 maja pracodawcy mogą zgłaszać swoje punkty szczepień.
Czy zamierzasz się zaszczepić / Dziennik Gazeta Prawna