Polski system certyfikacji jakości kształcenia na uczelniach może utracić międzynarodową akredytację – alarmuje Polska Komisja Akredytacyjna (PKA).

– Jeśli tak się stanie, dyplomy przez nie wydawane stracą swoja renomę – podkreśla prof. Marek Rocki, przewodniczący PKA.

Zdaniem rzecznika praw studenta (RPS) problemy mogą mieć nie tylko uczelnie, ale przede wszystkim absolwenci szkół wyższych.

– Polskie dyplomy mogą nie być uznawane za granicą – tłumaczy Adam Szot, RPS.

Nie zgadza się z tym Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Niepewne oceny

Według ekspertów utrata międzynarodowej akredytacji może być konsekwencją zmian zawartych w projekcie nowelizacji ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym, nad którą pracuje Sejm. Ma obowiązywać już od roku akademickiego 2014/2015.

Zgodnie z nią statut Polskiej Komisji Akredytacyjnej (PKA), która ocenia jakość kształcenia na uczelniach, będzie opiniowany przez ministra nauki. W tym dokumencie są ustalone kryteria, którymi kieruje się komisja, sprawdzając szkoły wyższe. Teraz decyduje o nich PKA. Po zmianach będzie miał na nie wpływ minister.

– A to oznacza podejrzenie, że kryteriami steruje ministerstwo, a nie niezależny organ – mówi prof. Marek Rocki.

Po zmianach minister nauki nie będzie też już związany decyzją PKA w sprawie zawieszania lub cofania prawa do prowadzenia kierunku studiów.

– Komisja stanie się jedynie organem doradczym ministra. Uczelnie mogą mieć kłopot – ostrzega prof. Marek Rocki.

Tłumaczy, że PKA widnieje na liście międzynarodowych komisji akredytujących. A to oznacza, że jeśli polska uczelnia legitymuje się dobrą oceną komisji, to inne kraje ją respektują. Jeśli komisja straci niezależność, może zostać skreślona z wspomnianego rejestru.

– Przez to renoma dyplomów wydawanych przez nasze szkoły wyższe się obniży. Aby potwierdzić jakość kształcenia uczelnie będą musiały się starać o akredytację innych instytucji widniejących na liście, np. niemieckich – uważa prof. Marek Rocki.

Takie zagrożenie dostrzega też RPS.

– Pozbawienie komisji akredytacyjnej niezależności skutkować będzie problemami z uznawalnością jej ocen, a w konsekwencji nie tylko doprowadzi do spadku prestiżu polskich uczelni, ale grozi też katastrofalnymi skutkami dla studentów i absolwentów. Mogą mieć oni problem z uznawalnością wykształcenia zdobytego w Polsce, zwłaszcza w przypadku kierunków medycznych – uważa Adam Szot.

Dodaje, że może to także zniechęcić cudzoziemców do podejmowania nauki w naszych szkołach wyższych.

Problem zauważa także dr Piotr Wawrzyk, prawnik, Instytut Europeistyki Uniwersytetu Warszawskiego.

– Zgodnie z europejskimi wytycznymi krajowe struktury odpowiedzialne za potwierdzanie jakości kształcenia na uczelniach muszą być niezależne w swoich decyzjach – tłumaczy.

Dodaje, że według proponowanych przez rząd zmian postanowienia PKA będzie mógł kwestionować minister nauki. Europejska Sieć Współpracy na rzecz Zapewniania Jakości w Szkolnictwie Wyższym (ENQA) mogłoby uznać, że decyzje w sprawie poziomu kształcenia w szkole wyższej nie są niezależne.

– To będzie wpływało na wiarygodność polskich dyplomów – mówi dr Piotr Wawrzyk.

Jego zdaniem nie oznacza to jednak, że automatycznie nie będą one uznawane w innych krajach.

– ENQA mogłaby wskazać, że instytucja akredytująca polskie uczelnie nie jest niezależna. Wniosek w tej sprawie mógłby wpłynąć do Komisji Europejskiej, a następnie do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. Dopiero wówczas – jeśli Polska nie dostosowałaby się do unijnych wymogów – konsekwencje mogliby ponieść również absolwenci naszych szkół wyższych – tłumaczy.

Bicie piany

Sygnalizowanego problemu nie dostrzega rzecznik praw absolwenta.

– Członkostwo PKA w Europejskim Rejestrze Agencji Akredytacyjnych (EQAR) nie ma bezpośredniego wpływu na decyzje dotyczące uznawania polskich dyplomów za granicą – uważa Bartłomiej Banaszak, RPA.

Dodaje jednak, że obecność PKA w EQAR jest bardzo potrzebna, ponieważ potwierdza prowadzenie oceny jakości zgodnie z europejskimi standardami i przyczynia się do budowy zaufania do polskich uczelni za granicą. Tym samym sprzyjać może procesowi umiędzynarodowienia polskiego systemu szkolnictwa wyższego.

Wskazywanych obaw nie potwierdza też resort nauki.

– W opinii ministerstwa nieprawdziwa jest teza, że w projekcie zmian legislacyjnych znalazła się propozycja uzależnienia PKA od ministra, a tym samym spowodowanie groźby usunięcia PKA poza nawias akredytacji europejskiej. Nie ma też żadnego zagrożenia dla uznawalności za granicą wykształcenia zdobytego w polskich uczelniach – twierdzi prof. Daria Lipińska-Nałęcz, wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego.

Wyjaśnia, że ministerstwo dokonało jedynie korekty rozwiązań dotyczących PKA. Dostosowują one warunki funkcjonowania komisji do polskiego systemu prawnego i są spowodowane wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego (TK) z lipca 2013 r. (sygn. akt SK 61/12).

– W świetle tego orzeczenia minister nie może być związany opiniami PKA. Korekty obowiązujących przepisów wprowadzają ową niezależność decyzji ministra od jej opinii, co naszym zdaniem tym bardziej wpływa na autonomię komisji – wskazuje prof. Daria Lipińska-Nałęcz.

Dodaje również, że podstawą działania PKA jest jej statut, który nie może być przecież niezgodny z obowiązującymi przepisami prawa.

– Stąd rolą ministra musi być dbałość, by jego rozstrzygnięcia, wydawane również w oparciu o opinie PKA, nie były obarczone tym, że jej statut jest niezgodny z obowiązującym prawem – twierdzi prof. Daria Lipińska-Nałęcz.

Inne rozwiązania

Zdaniem ekspertów, aby dostosować przepisy do wyroku TK, można również zastosować inne rozwiązania, które nie naruszają niezależności komisji.

– Mogłoby zostać wprowadzone odwołanie od decyzji PKA do sądu administracyjnego – podpowiada dr Piotr Wawrzyk.

Takie rozwiązanie nie budziłoby wątpliwości Unii Europejskiej.

– Procedury administracyjne, w tym odwołania, nie są objęte zakresem prawa europejskiego. To wewnętrzne regulacje krajowe, które nie mogą być kwestionowane. Zatem ENQA nie miałaby podstaw, aby kwestionować polski system certyfikacji jakości kształcenia na uczelniach – twierdzi ekspert UW.

Etap legislacyjny

Po pierwszym czytaniu w Sejmie