Resort nauki chce zmienić sposób finansowania studiów trzeciego stopnia. Za te osoby, które będą otrzymywać stypendium doktoranckie, zapłaci prawie dwa razy więcej niż za te, które go nie dostaną. Tak wynika z projektu rozporządzenia ministra nauki i szkolnictwa wyższego w sprawie sposobu podziału dotacji z budżetu państwa dla uczelni publicznych i niepublicznych. Ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw, z mocą od 1 stycznia 2013 r.

Obecnie uczelnie otrzymują pięciokrotnie więcej pieniędzy za doktoranta niż za studenta. W zależności od kierunku koszt kształcenia studenta to kwota od ok. 4 tys. zł do 15 tys. zł rocznie. Jeśli zaproponowana zmiana zacznie obowiązywać, za osoby ze stypendium doktoranckim budżet zapłaci pięciokrotność tej sumy, a za tych bez – jedynie trzykrotność.

– To zachęci rektorów do przyznawania stypendium, bo wtedy dostaną więcej pieniędzy z budżetu – mówi Robert Kiliański, przewodniczący Krajowej Reprezentacji Doktorantów.

Stypendium doktoranckie wynosi minimum 1131 zł miesięcznie i jest wypłacane przez cały rok. Na finansowanie go wszystkim uczestnikom studiów trzeciego stopnia są zdecydowane zwłaszcza uczelnie techniczne. Ale są i takie szkoły, gdzie na taką pomoc może liczyć zaledwie kilka osób. Obecnie dostaje je 8 tys. doktorantów z 40 tys.

– Jeśli uczelnie będą chętniej przyznawać stypendia, może to spowodować wzrost chętnych na studia doktoranckie – mówi Kinga Kurowska z Rady Młodych Naukowców.

Już teraz liczba doktorantów rośnie (w ciągu ostatniego roku o 7 proc.).

– Zwiększyliśmy limit na te studia, bo cieszą się większą popularnością – potwierdza Anita Hetmańska z Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Dla absolwentów szkół wyższych może to być szansa na ucieczkę przed bezrobociem oraz sposób na zarobek. Doktoranci, oprócz stypendium, mogą ubiegać się także m.in. o przyznanie pieniędzy z dotacji projakościowej (800 zł miesięcznie) oraz dodatku na wyżywienie czy mieszkanie.

Mają też prawo do 50-proc. zniżki na przejazdy i bilety. Absolwenci dzięki temu rozwiązaniu nie marnują też czasu na bezskuteczne poszukiwanie pracy zaraz po studiach, ale poświęcają go na dalsze kształcenie.

– Stopień doktora może być dodatkowym atutem dla przyszłego pracodawcy – podkreśla Elżbieta Flasińska z Pracuj.pl.

Studia trzeciego stopnia mogą być także receptą na problemy finansowe niepublicznych szkół. Znowelizowana ustawa – Prawo o szkolnictwie wyższym umożliwiła im bowiem pobieranie dotacji na doktorantów uczących się na studiach stacjonarnych.

Etap legislacyjny

Projekt