Wolne dni

Nowa formuła egzaminu gimnazjalnego to nie jedyny problem szkół. 4 maja rozpoczynają się matury, które potrwają praktycznie do końca maja. Co prawda, zasady jej zdawania nie ulegają zmianie, ale tak krótki odstęp między jednym a drugim egzaminem dla placówek oświatowych oznacza praktycznie paraliż organizacyjny. W efekcie na rodziców spada zapewnienie opieki nad uczniem.

– Dla uczniów I i II klas w trakcie egzaminów zarządziliśmy czas wolny w ramach dni wolnych pozostających do dyspozycji dyrektora – mówi Ireneusz Łuczak.

Podkreśla, że jeśli rodzice będą chcieli, aby szkoła zapewniła dzieciom opiekę, postarają się znaleźć pomieszczenie, gdzie nauczyciel będzie ich pilnował. Zaznacza jednak, że świetlice i sale gimnastyczne wykorzystane będą na egzaminy.

Za mało sal

W innych placówkach uczniowie mają albo tzw. okienka, bo nie ma nauczycieli, lub całkowicie w tych dniach nie prowadzi się zajęć. W Zespole Szkół Gimnazjum i Liceum w Trzemesznie (woj. wielkopolskie) uczniowie którzy nie przystępują do egzaminu gimnazjalnego, mają wolne. W przypadku matur czas wolny mają pozostali uczniowie z liceum.

– Muszę zapewnić na egzaminy maturalne 25 sal dla 320 uczniów, więc nie ma szans, aby pozostali uczniowie mieli zajęcia. Występują więc ze strony rodziców krytyczne uwagi, czy młodzież zdąży zrealizować treść programową – żali się DGP Tomasz Malicki, profesor oświaty, dyrektor Liceum Ogólnokształcącego im. B. Nowodworskiego w Krakowie.

Jego zdaniem wszystkie egzaminy, w tym matury, powinny być przeprowadzone po 20 czerwca, czyli po zakończeniu roku szkolnego. Dodaje, że w sierpniu można byłoby spokojnie przeprowadzić rekrutację na studia.