Rząd zdecydował o przejściu szkół średnich i ponadpodstawowych na hybrydowy albo zdalny tryb nauczania. Podstawówki i przedszkola pracują jak dotychczas, mimo że co rusz jakiś uczeń albo nauczyciel zostaje zakażony SARS-CoV-2. Wyjaśniamy niektóre wątpliwości dyrektorów, nauczycieli i rodziców uczniów.

Dla dyrektorów

▶ Dyrektor szkoły podstawowej chciałby zdecydować o zamknięciu szkoły albo o przejściu w tryb mieszany. Czy może to zrobić, czy spotkają go za to jakieś konsekwencje?
Zgodnie z rozporządzeniem ministra edukacji narodowej z 12 sierpnia 2020 r. zmieniającym rozporządzenie w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (Dz.U. poz. 1386) przed podjęciem decyzji o czasowym zawieszeniu zajęć dyrektor musi uzyskać zgodę organu prowadzącego, czyli dla szkół publicznych jednostki samorządowej, oraz pozytywną opinię właściwego państwowego powiatowego inspektora sanitarnego. – Bez tych dwóch zgód zamknięcie czy zawieszenie zajęć przez dyrektora, z powodu występującej epidemii, będzie działaniem samowolnym – uważa Robert Kamionowski, ekspert prawa oświatowego, radca prawny z kancelarii Peter Nielsen & Partners Law Office. Na to, że oba te warunki muszą zostać spełnione, zwraca uwagę też Joanna Narożniak, starszy specjalista ds. mediów Oddziału Komunikacji Społecznej i Promocji Zdrowia Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie.
Reklama
Na mocy ogólnego przepisu z powyższego rozporządzenia dyrektor w porozumieniu z organem prowadzącym może wprawdzie zamknąć czasowo szkołę, powołując się na istniejące zagrożenie dla życia i zdrowia uczniów i personelu, ale obowiązujące przepisy już nie pozwalają na zdalny tryb nauczania.
Eksperci sanepidu zwracają uwagę na jeszcze jeden fakt. Jeśli dyrektor sam zamknie szkołę, to narazi rodziców młodszych dzieci na kłopot. Nie będą bowiem mieli podstaw do tego, by zostać z nimi w domu. Chyba że wezmą urlop.

Reklama
Teoretycznie za naruszenie przepisów zarówno dyrektor, jak i nauczyciele mogą ponosić odpowiedzialność. Kuratorium, stwierdzając w trakcie kontroli, że zostały naruszone przepisy, może np. wezwać dyrektora do usunięcia uchybień. Gdy dyrektor nie zastosuje się do polecenia, kurator może zawiadomić organ prowadzący, który podejmie dalsze kroki, w ostateczności – nawet odwoła dyrektora. Jednak ścieżka do tego jest długa. Eksperci nie widzą natomiast podstawy do odpowiedzialności dyscyplinarnej.



▶ Zdarza się, że sanepid nie zezwala na zamknięcie szkoły albo na mieszany tryb nauki. Czy dyrektor może się od tej decyzji gdzieś odwołać?
Takiej procedury nie ma, nie została nigdzie określona. Jak mówi Robert Kamionowski, rozporządzenie ministra edukacji narodowej z 31 grudnia 2020 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1604), którego nowy par. 18 ust. 2a umożliwia zawieszenie zajęć z powodu epidemii, nakazuje uzyskanie pozytywnej opinii inspektora sanitarnego. – Ale tego rodzaju opinie nie zostały przewidziane w ustawie o państwowej inspekcji sanitarnej, tam jest tylko mowa o decyzjach i zaleceniach. Od decyzji przysługuje odwołanie, natomiast od wydanej opinii drogi odwoławczej nie ma – dodaje prawnik. Z kolei dr Magdalena Zwolińska, adwokat, partner w NGL Wiater, mówi, że jeśli by w tym przypadku stosować zasady ogólne w postępowaniu administracyjnym, to opinię sanepidu należałoby uznać za stanowisko organu, które jest wydawane przed podjęciem decyzji przez właściwy organ. Takie stanowisko ma formę postanowienia i stronie przysługuje na nie zażalenie w terminie siedmiu dni. – W związku z tym dyrektor szkoły powinien mieć możliwość wniesienia zażalenia na negatywną opinię powiatowego państwowego inspektora sanitarnego. Takie zażalenie będzie przysługiwać do organu wyższego stopnia, czyli do wojewódzkiego państwowego inspektora sanitarnego – wskazuje mec. Zwolińska.
▶ Czy jeśli nauczyciel kaszle, dyrektor może go skierować do pracy zdalnej albo wysłać na urlop?
Według Roberta Kamionowskiego wysłanie pracownika na urlop nie wchodzi w grę, ponieważ plan urlopów jest ustalany przez pracodawcę z pracownikami albo urlop jest udzielany na wniosek pracownika i uwzględnia rozkład roku szkolnego.
Jeśli zaś chodzi o nakaz pracy zdalnej, to kodeks pracy zawiera pewne przepisy mające chronić zdrowie pracownika, ale raczej pod tym kątem, że pracodawca ma zapewnić odpowiednie, bezpieczne i higieniczne warunki pracy. Praca zdalna nie jest w nim określona, podobnie jak w Karcie nauczyciela. Dopiero obecnie mówi się o tym, że w kodeksie tę formę pracy trzeba jakoś uregulować.
Obowiązuje jednak ustawa z 2 marca 2020 o szczególnych rozwiązaniach związanych z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19, innych chorób zakaźnych oraz wywołanych nimi sytuacji kryzysowych (Dz.U. poz. 374; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1747), która w art. 3 przewiduje możliwość polecenia przez pracodawcę wykonywania pracy zdalnej. – Jeśli zatem dyrektor ma uzasadnione podejrzenia co do stanu zdrowia nauczyciela i obawia się możliwości rozprzestrzeniania wirusa, to może polecić mu taką pracę. Nauczyciel ma obowiązek zastosować się do takiego polecenia – wskazuje Magdalena Zwolińska.
Mecenas Kamionowski zwraca jednak uwagę, że nie zawsze taka organizacja pracy będzie mieć sens, np. gdy nauczyciel jest w domu, a uczniowie w szkole (bo szkoła nie została przeniesiona w tryb zdalnego nauczania). Jak dodaje, sugestii, jak miałaby wyglądać taka praca zdalna, nie ma w wytycznych sanitarnych. – Nie pada tam ani jedno słowo o takich sytuacjach. Są tylko banały typu „do pracy w szkole/internacie/bursie mogą przychodzić jedynie osoby bez objawów chorobowych sugerujących infekcję dróg oddechowych oraz gdy domownicy nie przebywają na kwarantannie lub w izolacji” – mówi ekspert.
▶ Jeśli dyrektor wie, że jakiś pracownik ma COVID-19, to powinien o tym powiadomić cały personel, czy tylko te osoby, które miały kontakt z zakażonym?
Powinien się wykazać ostrożnością. Jak wyjaśnia Magdalena Zwolińska, przetwarzanie danych osobowych dotyczących zdrowia jest co do zasady zabronione. – Gdy jeden z nauczycieli został zdiagnozowany jako zakażony koronawirusem, to zarówno sam nauczyciel, jak i dyrektor szkoły powinni ściśle współpracować z sanepidem w celu ustalenia osób, z którymi zakażony miał bezpośrednią styczność – mówi ekspertka. Zgodnie bowiem z art. 32a ustawy z 5 grudnia 2008 r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 1239; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1493) państwowy inspektor sanitarny w trakcie dochodzenia epidemiologicznego może żądać informacji o osobach, które mogły mieć styczność z osobą zakażoną lub podejrzaną o zakażenie. – Dyrektor powinien więc ograniczać udostępnianie informacji o zakażeniu co najwyżej do osób, które mogły mieć bezpośrednią styczność z zakażonym – konkluduje Magdalena Zwolińska. ©℗

Dla samorządów

▶ Niektóre gminy czy powiaty z własnych środków chciałyby wysyłać personel na komercyjne testy na COVID-19. Czy taki wydatek będzie legalny?
Zgodnie z art. 7 ust. 2 pkt 6 ustawy z 26 stycznia 1982 r. ‒ Karta Nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 2215) to dyrektor szkoły odpowiedzialny jest za zapewnienie w czasie zajęć bezpieczeństwa uczniom i nauczycielom. W sprawach nieuregulowanych karta odsyła do ustawy z 26 czerwca 1974 r. – Kodeks pracy (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1320). Ten zaś w art. 207 mówi m.in., że pracodawca jest obowiązany chronić zdrowie i życie pracowników przez zapewnienie bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, przy odpowiednim wykorzystaniu osiągnięć nauki i techniki. Musi też tak organizować pracę, by była ona bezpieczna. Koszty takich działań w żaden sposób nie mogą obciążać pracowników. Wskazane regulacje pozostają w korelacji z art. 68 ust. 1 pkt 5 i 6 ustawy z 14 grudnia 2016 r. ‒ Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 910; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1378). Wynika z nich, że dyrektor dysponuje środkami określonymi w planie finansowym placówki i ponosi odpowiedzialność za ich prawidłowe wykorzystanie oraz że wykonuje zadania związane z zapewnieniem bezpieczeństwa uczniom i nauczycielom w czasie zajęć. Tak więc skoro dyrektor szkoły jest odpowiedzialny za zapewnienie bezpieczeństwa uczniom i nauczycielom, na nim też spoczywają związane z tym koszty. A zastem wydaje się uzasadnione, aby także on zdecydował o wysłaniu personelu szkoły na komercyjne testy na COVID-19. W konsekwencji wydatki z tym związane będą legalne, zarówno od strony materialno-prawnej, jak formalno-prawnej.
▶ Czy organ prowadzący może wymagać, by w czasie zamknięcia szkoły wszyscy nauczyciele pracowali zdalnie? I czy może to skontrolować?
To dyrektor podejmuje niezbędne czynności w zakresie zdalnej pracy, w tym określa, czy obejmie ona całą szkołę, czy określone oddziały. Ustala też, czy zdalne nauczanie może być przeprowadzone przez danego nauczyciela i uczniów (ze względu na dostęp do infrastruktury informatycznej, oprogramowania i internetu umożliwiających interakcję między uczniami a nauczycielami prowadzącymi zajęcia). Zdaniem Bartosza Góry, radcy prawnego z Dębicy, wykonywanie nauczania zdalnego podlega kontroli tak jak tradycyjny model nauczania.
Zgodnie z par. 18 ust. 2a i 2c rozporządzenia ministra edukacji narodowej i sportu z 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1604) dyrektor, za zgodą organu prowadzącego i po uzyskaniu pozytywnej opinii właściwego państwowego powiatowego inspektora sanitarnego, może zawiesić zajęcia na czas oznaczony, jeżeli ze względu na sytuację epidemiologiczną może być zagrożone zdrowie uczniów. Zawieszenie zajęć, o którym mowa w ust. 2a, może dotyczyć w szczególności grupy, grupy wychowawczej, oddziału, klasy, etapu edukacyjnego lub całej szkoły lub placówki, w zakresie wszystkich lub poszczególnych zajęć.
Z kolei zgodnie z par. 1 ust. 1 rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 w okresie ograniczenia funkcjonowania jednostki systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. poz. 493; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1394) dyrektor jednostki systemu oświaty odpowiada za organizację realizacji zadań tej jednostki, w tym zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego sposobu realizacji tych zajęć.

Dla nauczycieli

▶ Czy nauczyciel powracający do pracy po kwarantannie lub izolacji musi mieć negatywny wynik testu?
W tej chwili obowiązują przepisy, że jeśli osoba na kwarantannie nie ma żadnych objawów klinicznych, to po 10 dniach wraca do aktywności społecznej – pracy, szkoły. Jeśli ma objawy, to kontaktuje się z lekarzem podstawowej opieki zdrowotnej, który decyduje o dalszych krokach i podejmowanym leczeniu. Zatem, jak tłumaczy Joanna Narożniak, to lekarz prowadzący pacjenta decyduje, czy należy mu wykonać test. Jeśli zakażona osoba po stwierdzonym dodatnim wyniku została skierowana na izolację i nie ma objawów, to po odbyciu izolacji w określonym przez lekarza terminie wraca do pracy i życia bez testu. – Obecnie nie ma regulacji prawnych wprowadzających testy przesiewowe dla nauczycieli czy uczniów – wyjaśnia Joanna Narożniak. Robert Kamionowski, dodaje też, że szkoła jako taka nie może wymagać zrobienia testu od pracownika.
▶ Czy jest podstawa prawna do tego, by organ prowadzący obniżył wynagrodzenie nauczycielom, którzy nie prowadzą lekcji online?
To zależy od sytuacji. Gdy szkoła przechodzi w tryb nauczania mieszany lub zdalny, prowadzenie lekcji online staje się dla nauczycieli elementem wykonywania swoich czynności nauczycielskich. – Odmowa może oczywiście skutkować brakiem wynagrodzenia za niewykonane obowiązki pracownicze – uważa Robert Kamionowski. Inna jest sytuacja, gdy nauczyciel jest np. objęty kwarantanną albo izolacją, bo choć przepisy nie opisują takich sytuacji, to należy traktować je na równi ze zwolnieniami chorobowymi, podczas których pracownik nie ma obowiązku świadczenia pracy. – Wynagrodzenie wtedy powinno być jak za chorobowe – podkreśla Robert Kamionowski.
Czy jeśli dyrektor liceum, które znajduje się w strefie czerwonej, zarządzi, że nauczyciele mają przychodzić do pracy i za pomocą szkolnego sprzętu prowadzać zajęcia zdalnie z uczniami, to pracownik oświatowy może się od tego polecenia uchylić?
Nie. Resort edukacji narodowej zarządził, że wszyscy uczniowie w srefie czerwonej powinni przebywać w domu, a nauczyciele zobowiązani są do połączenia się z nimi według przewidzianej na ten czas siatki godzin. Z tego obowiązku może być zwolniony jedynie nauczyciel na kwarantannie albo w izolacji (tu wymagane jest porozumienie między pracodawcą a pracownikiem). Część dyrektorów daje w tym zakresie nauczycielom wolną rękę. A to oznacza, że pracownicy sami decydują, czy łączą się z uczniami z własnego domu i często na prywatnym sprzęcie, czy też decydują się na przyjście do pracy. Nauczyciele, którzy informują dyrekcję placówki, że w domu nie mają internetu i służbowego sprzętu, zapraszani są do szkoły, do wyznaczonej sali lekcyjnej, w której udostępniany jest komputer.
Oczywiście nauczyciele, którzy są w podeszłym wieku lub mają jakieś choroby przewlekłe, mogą zwrócić się do przełożonego z prośbą o umożliwienie im wykonywania pracy z miejsca zamieszkania. Na to, w jaki sposób i gdzie wykonują swoją pracę, powinny wskazywać wewnętrzne zarządzenia szefów placówek oświatowych.
▶ Czy w związku z epidemią można przeprowadzać zdalne zebrania rady pedagogicznej?
Przeprowadzenie zdalnych zebrań organów szkoły, w tym rady pedagogicznej, jest uzależnione od tego, czy dyrektor podejmie decyzję o zawieszeniu zajęć na podstawie par. 18 ust. 2a rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 31 grudnia 2002 r. w sprawie bezpieczeństwa i higieny w publicznych i niepublicznych szkołach i placówkach (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 1604). Jeżeli taka decyzja nie została podjęta, to zebrania powinny być przeprowadzane w sposób tradycyjny z zachowanie reżimu sanitarnego.
Od 19 października 2020 r. przeprowadzenie zdalnych zebrań rady pedagogicznej wchodzi w grę w przypadku szkół ponadpodstawowych, szkół podstawowych dla dorosłych, placówek kształcenia ustawicznego i centrów kształcenia zawodowego. W zależności od tego, w jakiej strefie położona jest dana placówka, nastąpiło ograniczenie jej funkcjonowania (w żółtej częściowe, a w czerwonej w całości). Nauczanie zdalne lub mieszane (hybrydowe) będzie obowiązywało do czasu, w którym dany region będzie w strefie żółtej lub czerwonej. W tym okresie zebrania rady pedagogicznej mogą się odbywać zdalnie.
Zgodnie z par. 11a ust. 1 rozporządzenia ministra edukacji narodowej z 20 marca 2020 r. w sprawie szczególnych rozwiązań w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty w związku z zapobieganiem, przeciwdziałaniem i zwalczaniem COVID-19 (Dz.U. z 2020 r. poz. 493; ost. zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1394; dalej: r.s.r.) w okresie czasowego ograniczenia funkcjonowania jednostek systemu oświaty czynności organów tych jednostek określone w przepisach dotyczących funkcjonowania tych jednostek mogą być podejmowane za pomocą środków komunikacji elektronicznej lub innych środków łączności, a w przypadku kolegialnych organów jednostek systemu oświaty – także w trybie obiegowym. Treść podjętej w ten sposób czynności powinna być utrwalona w formie odpowiednio protokołu, notatki, adnotacji lub w inny sposób.
W myśl art. 69 ust. 1 ustawy z 14 grudnia 2016 r. – Prawo oświatowe (t.j. Dz.U. z 2020 r. poz. 910; dalej: u.p.o.) rada pedagogiczna jest kolegialnym organem szkoły, a więc jest także organem jednostki systemu oświaty w rozumieniu par. 11a ust. 1 r.s.r. W związku z tym posiedzenia rady pedagogicznej mogą być realizowane zdalnie za pomocą urządzeń teleinformatycznych i współpracujących z nimi narzędzi programowych, umożliwiających indywidualne porozumiewanie się na odległość przy wykorzystaniu transmisji danych między systemami teleinformatycznymi. Posiedzenia mogą być realizowane zdalnie w formie obiegowej, a więc w drodze korespondencyjnego uzgodnienia stanowisk. Co ważne, z par. 11a ust. 1 r.s.r. wynika możliwość, a nie obowiązek organizacji posiedzeń rady pedagogicznej w formie obiegowej (zdalnej). Oznacza to, że posiedzenia rady pedagogicznej mogą się także odbywać w standardowy sposób, oczywiście z uwzględnieniem nadal obowiązującego reżimu sanitarnego.
Szczegółowe zasady funkcjonowania rady pedagogicznej ustala regulamin rady pedagogicznej, wydany na podstawie art. 73 ust. 2 u.p.o. W jego treści należy m.in. określić sposób zwoływania i odbywania zebrań (np. termin, w jakim najpóźniej przewodniczący rady informuje członków o dacie zebrania, sposób tego informowania, sposób głosowania, powoływanie komisji skrutacyjnej, prawo wnoszenia zastrzeżeń do uchwały). Ponadto określa się także sposób prowadzenia i udostępniania protokołów (np. uprawnienia do podpisywania protokołów, zgłaszanie zastrzeżeń do treści protokołu i jego prostowanie, zasady dokonywania skreśleń i poprawek, prawo wglądu do księgi protokołu na terenie szkoły, prawo wydawania wierzytelnych odpisów protokołu). Przypomnijmy, że zgodnie z art. 73 ust. 1 u.p.o. uchwały rady pedagogicznej są podejmowane zwykłą większością głosów w obecności co najmniej połowy jej członków.
▶ Dyrektor chce ograniczyć liczbę lekcji podczas kształcenia na odległość w trakcie zajęć hybrydowych. Zamierza też skrócić czas ich trwania. Czy nauczyciele mają wypływ na jego decyzję?
Tak. Jeśli zachodzi taka konieczność (wskutek pojawienia się w placówce ogniska koronowirusa lub bezpośrednio wynika to z prawa) – część uczniów lub nawet cała szkoła może przejść na kształcenie zdalne. Wtedy dyrektor musi ustalić z nauczycielami m.in. konieczną modyfikację zestawu programów wychowania szkolnego i nauczania. Nauczyciele i dyrektorzy muszą mieć też na względzie to, że uczniowie nie mogą ciągle przebywać przed monitorem komputera. Dlatego konieczne jest łączenie naprzemienne kształcenia z użyciem monitorów ekranowych i bez nich. Przy tej okazji i z tego powodu ograniczana jest siatka zajęć, która prowadzi do zmniejszenia liczby lekcji, np. uczniowie nie mają lekcji wychowania fizycznego.
Co do zasady godzina lekcyjna zajęć edukacyjnych prowadzonych przez nauczyciela z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość lub innego sposobu realizacji tych zajęć powinna trwać tyle ile lekcja w szkole – 45 minut. W uzasadnionych przypadkach dyrektor szkoły też może dopuścić prowadzenie tych zajęć w czasie nie krótszym niż 30 minut i nie dłuższym niż 60 minut.
▶ Czy nauczyciel edukacji wczesnoszkolnej może odmówić prowadzenia zajęć dydaktycznych?
Tylko wtedy, gdy ma powyżej 60 lat. Zgodnie z wytycznymi przeciwepidemicznymi głównego inspektora sanitarnego z 30 kwietnia 2020 r. „nie należy angażować w zajęcia opiekuńcze pracowników i personelu powyżej 60. roku życia lub z istotnymi problemami zdrowotnymi”. Wiąże się to z tym, że są to osoby w grupie podwyższonego ryzyka. Jak przypominają niektóre kuratoria oświaty, wytyczne te zostały opracowane na potrzeby organizacji zajęć w przedszkolach i żłobkach, jednak nie budzi wątpliwości, że powinny też mieć odniesienie do pracy w szkołach podstawowych.

Dla wszystkich

▶ Kto będzie skierowany na kwarantannę po wykryciu zakażenia koronawirusem u ucznia jednej klasy?
Objęcie osób obowiązkową kwarantanną zależy od konkretnego przypadku – tzn. od określenia indywidualnego ryzyka zakażenia. – Najczęściej kwarantanną obejmowana jest cała klasa oraz nauczyciele, jeżeli prowadzenie zajęć wymagało od nich przebywania w bliskim kontakcie z zakażonym uczniem, bez środków ochrony osobistej – mówi Tomasz Augustyniak, dyrektor Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Gdańsku. Analogicznie będzie w przypadku wykrycia koronawirusa u jednego z nauczycieli. Również wtedy musi zostać przeprowadzone dochodzenie epidemiologiczne i ocena ryzyka. Jak tłumaczy Tomasz Augustyniak, najczęściej kwarantanną w takim przypadku obejmowane są osoby, które miały bezpośredni, bliski kontakt z zakażonym nauczycielem, mogą to być i uczniowie, i osoby z grona pedagogicznego lub obsługi administracyjnej szkoły.
▶ Jeśli uczeń lub nauczyciel nie jest zakażony, ale mieszka z osobą zakażoną i w związku z tym przebywa na kwarantannie, to czy jego klasa (albo grono pedagogiczne w przypadku nauczyciela) powinna także zostać na nią skierowana?
Osoby, które miały styczność z przebywającym na kwarantannie, są w pierwszej kolejności obejmowane nadzorem epidemiologicznym. Dalsze kroki zależą od rozwoju sytuacji, bo u osoby przebywającej na kwarantannie (czyli tego ucznia lub nauczyciela) mogą pojawić się objawy – wówczas lekarz kieruje ją na test i jeśli okaże się on pozytywny, przechodzi się z kwarantanny w izolację. Osoby z kontaktu objęte początkowo nadzorem epidemiologicznym wchodzą zaś w kwarantannę.
▶ Czy uczeń w izolacji powinien mieć nauczanie zdalne?
Może, ale nie musi. Wszystko zależy od dobrej woli szefostwa placówki oraz samych nauczycieli. Przyjmuje się, że będąc w kwarantannie czy izolacji, uczeń jest w podobnej sytuacji jak na zwolnieniu lekarskim. – Kiedy szkoła pracuje w trybie stacjonarnym, a uczeń przebywa na kwarantannie lub jest zakażony, szkoła nie ma obowiązku organizowania dla tego ucznia nauki zdalnej – wyjaśnia Andrzej Kulmatycki, rzecznik prasowy Kuratorium Oświaty w Warszawie.
Żaden z aktów prawnych ministra edukacji narodowej wydanych w związku z pandemią nie przewiduje jednak sytuacji, w której uczeń może brać udział w zajęciach, w których w trybie stacjonarnym uczestniczy cała klasa. – Czasem nawet pół klasy może nie być w szkole, a nie ma przepisów, które pozwalałyby im wziąć udział w lekcjach w trybie online. Także te o indywidualnym nauczaniu czy edukacji domowej nie mają tu zastosowania – mówi Robert Kamionowski. Ale są szkoły, które umożliwiają uczniom w izolacji udział w lekcjach, np. za pomocą bezpośredniej transmisji. Wykracza to jednak poza normalny tok nauczania, stąd konieczna jest do tego zgoda nauczyciela i dyrekcji.
▶ Czy policja może skontrolować noszenie maseczek w szkole?
Dzieci i uczniowie zostali zwolnieni z obowiązku noszenia maseczek na mocy par. 27 ust. 3 pkt 15 rozporządzenia Rady Ministrów z 9 października 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii (Dz.U. poz. 1758; dalej: r.u.o.).
Takie zwolnienie odnosi się również do osób zatrudnionych w przedszkolu, innej formie wychowania przedszkolnego, szkole lub placówce oświatowej – na terenie tego obiektu. Jednocześnie prawodawca uznał, że dyrektor szkoły może wprowadzić obowiązek zakrywania nosa i ust za pomocą odzieży lub jej części, maski, maseczki, przyłbicy albo kasku ochronnego.
Z kategorii podmiotów obowiązanych do noszenia maseczek nie wyłączono zatem rodziców, opiekunów czy, mówiąc ogólnie, osób niezatrudnionych w danej placówce, a które czasowo mogą przebywać na terenie szkoły.
Policja może więc wymierzyć mandat za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa, ale tylko wówczas, gdy złamie go osoba, która nie podpada pod wspomniany wyjątek, czyli, np. rodzic ucznia. – Policja będzie mogła skorzystać ze stosowanego najczęściej w takich sytuacjach art. 54 ustawy z 20 maja 1971 r. ‒ Kodeks wykroczeń (t.j. Dz.U. z 2019 r. poz. 821; ost.zm. Dz.U. z 2020 r. poz. 1517) – tłumaczy Bartosz Góra. Zgodnie z tym przepisem, kto wykracza przeciwko wydanym z upoważnienia ustawy przepisom porządkowym o zachowaniu się w miejscach publicznych, podlega karze grzywny do 500 zł albo karze nagany.
Prawnik abstrahuje przy tym od zgodności z konstytucją nakładania mandatów w związku z brakiem zakrywania nosa i ust. Wyjaśnić należy, że te kontrowersje związane są z tym, iż obowiązek zakrywania ust i nosa jest nakładany na obywatela w drodze rozporządzenia, a nie ustawy, jak chce art. 54 kodeksu wykroczeń. – Wprawdzie w kontekście rodziców kontrola maseczek jest możliwa i nałożenie mandatów również, to jednak z praktycznego punktu widzenia nie byłoby łatwe wysyłanie policji w celu wyłapania rodziców. Zawsze na początku policjant może pomylić rodzica z nauczycielem – ocenia Bartosz Góra. – Ponadto co do zasady rodzice nie powinni przebywać w budynku szkoły z uwagi na reżim sanitarny, z tego też powodu myślę, że kwestia ścigania za brak maseczki w szkole jest co najmniej marginalna, jeśli nie wykluczona – twierdzi prawnik.
Z przytoczonych przepisów wynika, że policja nie ma podstaw do kontrolowania pracowników szkoły co do przestrzegania obowiązku zakrywania nosa i ust. I to nawet wtedy, gdy taki nakaz wprowadzi, dla wszystkich przebywających w placówce, dyrektor szkoły. – Podjęcie w powyższym zakresie decyzji przez dyrektora szkoły winno mieć oparcie w aktualnej sytuacji epidemiologicznej oraz znaleźć zrozumienie w oczach społeczności szkolnej. Należy bowiem wyjść z założenia, że zakrycie nosa i ust nie ma na celu jakiejkolwiek dyskryminacji, lecz troskę o dobro wspólne, jakim jest zdrowie – twierdzi mecenas Góra. Prawnik tłumaczy, że z uwagi na to, że objęcie danej placówki szkolnej obowiązkiem noszenia maseczki nie wyniknie w takiej sytuacji wprost z wydanego z upoważnienia ustawy przepisu porządkowego o zachowaniu się w miejscach publicznych, dlatego policja nie będzie mogła skorzystać z art. 54 kodeksu wykroczeń.