Emilewicz: Należy położyć większy nacisk na kreatywność i umiejętność podejmowania ryzyka.
Reklama
Jadwiga Emilewicz / PAP / Jacek Bednarczyk
Szkoła nie uczy kreatywności i samodzielnego myślenia. Nauczycielom często bardziej zależy na przekazywaniu wiedzy książkowej niż na inspirowaniu. To tylko jedne z wielu z wniosków, które pojawiają się w Państwa raporcie.
Nauczyciele muszą przede wszystkim realizować podstawę programową, bo są rozliczani m.in. z tego, ile dzieci zdaje testy i egzaminy i z jakim efektem. W międzynarodowym rankingu PISA, który sprawdza różne umiejętności 15-latków, nasi uczniowie osiągają dobre wyniki – ale proszę spojrzeć, w jakich obszarach. Głównie w testach. W matematyce. W zakresie kompetencji miękkich (np. dotyczących zdolności do współpracy) wypadamy gorzej. Tymczasem to one mają coraz większe znaczenie. W firmach, których działalność opiera się na nowoczesnych technologiach, potrzebujemy pracowników, którzy potrafią rozwiązywać problemy, pracować w grupie, wykazywać się kreatywnością.
W polskiej szkole zawsze stawialiśmy na wiedzę.
To prawda. I to jest bardzo ważne. Z drugiej strony potem, kiedy te dzieciaki wchodzą na rynek pracy, to – oczywiście mówię o średniej – widać często niechęć do podejmowania ryzyka czy do współpracy. To są zaś umiejętności, które się nabywa m.in. na etapie edukacji, i to od samego jej początku. Wydłużenie cyklu kształcenia może sprzyjać rozwijaniu właśnie takich kompetencji miękkich. Z opracowanego dla nas raportu wynika, że ich kształtowanie powinno mieć miejsce w ramach istniejących przedmiotów nauczania. A więc, ucząc się matematyki, powinniśmy np. poznawać różne sposoby rozwiązywania problemów, a analizując fakty historyczne, uczyć się wyciągania wniosków i pracy w grupie. Ucząc się nowych treści, powinniśmy też myśleć, jak ta nowa wiedza może nam się przydać w praktyce.
Ale reforma i nowa podstawa programowa nie przyniosły – a mogły – przełomu w takim myśleniu o szkole. Jest więcej lektur i takiego tradycyjnego modelu. Jak to zmienić?
Czytanie książek nigdy nie zaszkodzi. Ale to prawda, że trzeba pracować nad doskonaleniem metod egzekwowania i przekazywania wiedzy. W nowej podstawie programowej pojawiły się zresztą zapisy dotyczące kształtowania postaw kreatywności i innowacyjności. Często, przyglądając się najbardziej innowacyjnym gospodarkom, patrzymy m.in. na ich systemy edukacji. To są oczywiście USA czy Izrael, ale także bliższe nam kulturowo kraje skandynawskie. Moglibyśmy się od nich kilku rzeczy nauczyć. Zresztą system fiński był inspiracją do dyskusji o polskiej edukacji. To tam kilka lat temu wprowadzono zmiany, które przyniosły szybko wiele pozytywnych efektów, nie tylko jeśli chodzi o wyniki np. studentów, ale także wpływ na gospodarkę.
Co tam tak dobrze działa?
Przede wszystkim większy nacisk kładzie się na pracę grupową, nauczanie interdyscyplinarne oraz oparte na doświadczeniu projekty, w ramach których kilku nauczycieli może pracować z uczniami nad tym samym tematem. W klasie to nie pojedynczy uczeń, ale cała grupa powinna znaleźć rozwiązanie danego problemu. To jednak wymaga przeprogramowania sposobu pracy nie tylko na lekcjach, ale także w świetlicach. Dzieci muszą się nauczyć nowych kompetencji przez praktyczne działanie.
Nie mają na to czasu. Lekcje nie są z gumy, nadal trzeba będzie trzeba przeczytać „Krzyżaków”…
Oczywiście, ale można w inny sposób tych „Krzyżaków” omawiać. I wcale nie potrzeba do tego multimedialnych narzędzi. Czasem lepsza jest kartka papieru – przy której dzieci zrobią prezentację, zbiorą myśli, spiszą pomysły. Nie mówimy o zmianach podstawy programowej. Dużo ważniejsze jest rozpalanie przez nauczyciela ciekawości w młodych ludziach. Sama widzę po moich dzieciach, jak z wypiekami na twarzy oglądają w internecie wykłady „Historia bez cenzury” czy „Między nami jest chemia”. Efekt jest taki, że moje najstarsze dziecko miało 5 i 6 z chemii tylko dlatego, że je to interesowało, a nie dlatego, że ślęczało nad książką.
Bez zmiany podstawy programowej da się coś zmienić?
Spróbujemy. Niedługo chcemy rozpocząć z MEN wspólny projekt. W ramach pilotażu zostanie wyłoniony operator, który wraz z krajowymi i zagranicznymi ekspertami ma pokazać nauczycielom, jak uczyć innowacyjności i kreatywności. Przeznaczymy na ten cel 10 mln zł. 20 szkół przez trzy lata będzie wdrażało nowy model kształcenia.
Czy będą twarde kryteria, które sprawdzą efekty?
Wymierne efekty będzie widać na egzaminach, ale ważnym miernikiem będzie też aktywność pozaszkolna. Np. sprawdzimy, czy dzieci biorą udział w akcjach społecznych. Mamy nadzieję, że dzięki tym warsztatom pewne zmiany zostaną w kolejnym etapie wykorzystane i np. wpisane do podstawy programowej. W długim okresie efekty powinniśmy poznać w praktyce działania firm.