Właśnie zostały opublikowane wyniki jednej z nich – dotyczącej habilitacji. Wypełniło ją 1311 osób. Dane pokazują liczne mankamenty postępowania habilitacyjnego.

Układy towarzyskie

Blisko 50 proc. respondentów wskazało, że w ich jednostce naukowej są osoby, które otrzymały stopień doktora habilitowanego pomimo niewielkich osiągnięć naukowych, podczas gdy innym odmówiono nadania tego stopnia mimo dużo większego dorobku.

Doktor Adriana Bartnik z Wydziału Administracji i Nauk Społecznych Politechniki Warszawskiej tłumaczy taki stan trudnościami z określeniem znaczących osiągnięć naukowych.

– Ktoś może mieć dużo publikacji, ale do nauki niewiele one mogą wnosić, bowiem powielają tezy zawarte we wcześniejszych artykułach. Ocena jakości działalności naukowej jest bardzo trudna. Dziedziczymy też często różne urazy po swoich mistrzach – podkreśla.

Doktor Joanna Gruba, prezes Fundacji Nauka Polska, także wskazuje na brak wymiernych kryteriów oceny dorobku habilitanta. – Rozumiem, że ich opracowanie jest trudne, ale nie jest niemożliwe – twierdzi.

Niektórzy respondenci bez ogródek twierdzą natomiast, że im bardziej mierny kandydat, tym pewniejsze jest, że otrzyma stopień doktora habilitowanego, bo wtedy nie jest zagrożeniem dla starej kadry.

Z kolei blisko 59 proc. ankietowanych twierdzi, że uzyskanie stopnia doktora habilitowanego jest uzależnione nie tylko od osiągnięć naukowych.

– W polskim środowisku naukowym bardzo często nie liczy się wartość osiągnięć tylko układy towarzyskie. Zgodnie z uzasadnieniami respondentów zawartymi w ankiecie, awans naukowy zależy od powiązań i układów z przedstawicielami władz uczelni – wyjaśnia dr Gruba.

„Ważne, z kim współpracujesz, rozmawiasz, spotykasz się, kogo cytujesz” – pisze z kolei jeden z respondentów.

Inne problemy

Z ankiet wyłania się też inny problem. Zdaniem aż 86 proc. odpowiadających habilitant powinien mieć prawo do polemiki z recenzentem. Dziś często tego brakuje.

– Uważam, że niedopuszczalne jest, aby habilitant nie mógł przedstawić swojego stanowiska. Naukowcy powinni oczekiwać dyskusji oraz akceptować zdanie innych osób, bo tylko wtedy nasza praca ma sens i można ją udoskonalać – podkreśla dr Gruba.

Respondenci zwracają też uwagę, że co prawda recenzent powinien być specjalistą w danej dziedzinie, ale też nie jest nieomylny.

Niektórzy są bardziej dosadni. Argumentują, że recenzje bywają stronnicze, oparte o ideologiczne przekonania recenzenta, a tym samym niemerytoryczne.

Do likwidacji?

Czy nie należy zatem całkowicie rezygnować z tego stopnia naukowego?

– Mamy dzisiaj kłopot z określeniem tego, czym ma być habilitacja. Do czego nam jest ten stopień potrzebny. Czym w kwestii dorobku naukowego powinien różnić się doktor od osoby po habilitacji – mówi dr Adriana Bartnik. Zwraca uwagę, że przykładowo w służbach mundurowych za kolejnymi stopniami idą wyższe stanowisko i pensja.

– W nauce wyższy stopień w niewielkim stopniu przekłada się na te kwestie. Obecnie habilitacja to raczej sztuka dla sztuki. Tym bardziej że nowa ustawa o szkolnictwie wyższym i nauce zniosła obowiązek jej uzyskiwania – ocenia.

Natomiast dr Joanna Gruba twierdzi otwarcie, że habilitacja powinna być zniesiona.

Pomimo tego, że ze statystyk wynikają liczne problemy związane z tym postępowaniem, to nadal blisko 50 proc. uważa, że ten stopień nie powinien być całkowicie zniesiony.

– Ja również zamierzam zrobić habilitację, podobnie jak wiele znanych mi osób. Tego oczekuje od nas środowisko. Same przepisy nie są w stanie wpłynąć na konwenanse i postrzeganie niektórych kwestii. Fakultatywność habilitacji (wprowadzona ustawą 2.0) to dobre rozwiązanie, jednak wydaje mi się, że nikt nie będzie miał odwagi, żeby jej nie robić – wskazuje.