Reaktywacja szkolnictwa zawodowego stoi pod znakiem zapytania. Może dlatego, że sprzątaczka zarabia więcej niż nowo przyjęty nauczyciel
Samorządy i dyrektorzy szkół mówią zgodnie, że mają ogromny problem ze znalezieniem nauczycieli do kształcenia zawodowego. I przyznają, że wszystko rozbija się o wysokość wynagrodzenia.
W Łodzi przedsiębiorstwo gazownicze na gwałt szuka pracowników. Mógłby ich dostarczyć miejski Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych nr 3, który kształci fachowców w tym zawodzie. Teoretycznie, bo w praktyce kierunek ma problem ze znalezieniem nauczycieli. I to nie dlatego, że ich nie ma. Problemem jest pensja: dyrektor nie może zaproponować nowo zatrudnianemu pedagogowi więcej niż 1862 zł na rękę. To mniej, niż zarabia sprzątaczka w tej szkole, która dostaje 2260 zł.