Pisali, na czym popadnie i notatki ciągle się gubiły. Ostatecznie w kawiarni znalazł się specjalny zeszyt na zapiski. Przeszedł do historii jako Księga Szkocka, a kupiła go żona największego z nich, Stefana Banacha. Banach był matematycznym samoukiem; do świata akademickiego trafił, kiedy jego rozmowę na krakowskich Plantach podsłuchał Steinhaus. Od razu zrozumiał, że trafił na diament i ściągnął Banacha do Lwowa.

Załatwił mu angaż na Politechnice pod jednym warunkiem: że jak najszybciej napisze doktorat. Matematyk jednak wypluwał kolejne twierdzenia jak karabin, ale wciąż uważał, że lada moment wpadnie na coś lepszego. Znajomi wzięli go podstępem: powiedzieli, że kilka osób potrzebuje pomocy z problemem matematycznym. Banach przyszedł, porozwiązywał z nimi zadania i poszedł. To była komisja egzaminacyjna.

Ludzie Niepodległości

Ludzie Niepodległości

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wkład Banacha w rozwój analizy funkcjonalnej zna dziś każdy student matematyki czy fizyki. Zostawił noszące jego miano twierdzenia i przestrzenie. Język matematyczny, który stworzył, okazał się użyteczny do wyrażania wielu konceptów w fizyce, przede wszystkim w mechanice kwantowej.

Zobacz, kto jeszcze znalazł się na naszej liście: