Tylko cztery osoby w historii otrzymały Nagrodę Nobla dwa razy. Jako pierwszej – i jedynej jak dotąd kobiecie – zaszczyt ten przypadł Marii Skłodowskiej-Curie.

Rodzice – nauczyciele zadbali o jej edukację. Na początku lat 90. XIX w. wyjechała do Paryża, aby studiować na Sorbonie matematykę i fizykę. Dzięki poznanemu tam mężowi, fizykowi Piotrowi Curie zyskała dostęp do laboratoriów badawczych. Kiedy postanowiła napisać doktorat, wybór padł na uran, o którym w 1896 r. inny fizyk, Henri Becquerel stwierdził, że emituje tajemnicze promieniowanie. Skłodowska zaczęła badania tam, gdzie Becquerel skończył. Zaobserwowała, że czysty uran emituje owego „światła” mniej niż ruda, z której pochodzi. Wysnuła więc śmiały wniosek (to był koniec XIX w.!), że w minerałach musi być inny pierwiastek, dla którego z mężem zaproponowali nazwę „polon”. Potem doszła do wniosku, że w skałach kryje się kolejny, nieznany wcześniej pierwiastek – rad. Wkrótce z mężem wprowadzili do nauki pojęcie promieniotwórczości. Za te badania otrzymała z Piotrem Curie oraz Becquerelem Nobla w dziedzinie fizyki w 1903 r. Za odkrycie polonu i radu uhonorowano ją osiem lat później w dziedzinie chemii.

Ludzie Niepodległości

Ludzie Niepodległości

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Skłodowska położyła podwaliny pod rozwój radiologii. W 1932 r. zdążyła kupić pierwszy gram radu dla ufundowanego z jej inicjatywy w Warszawie Instytutu Radowego (dziś – Centrum Onkologii im. Skłodowskiej-Curie). Zmarła dwa lata później na złośliwą anemię i chorobę popromienną. Do dzisiaj jej notatki – a nawet książka kucharska – są zbyt niebezpieczne, aby można było je przeglądać bez odzieży ochronnej.