W piątek w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyła się druga rozprawa w procesie wytoczonym przez autora podręcznika do przedmiotu historia i teraźniejszość prof. Wojciecha Roszkowskiego przeciw ministrze edukacji Barbarze Nowackiej. Pozew dotyczy naruszenia dóbr osobistych Roszkowskiego w wypowiedzi Nowackiej z konwencji Koalicji Obywatelskiej 12 października 2024 r.

Wypowiedź ministry edukacji z konwencji KO

Oni uczyli kłamstwa. Przypomnijcie sobie, taki przedmiot wprowadzili do szkół, nowy przedmiot historia i teraźniejszość. Tam kłamstwo było na każdej stronie podręcznika. Oni tam uczyli jak kłamać i manipulować. A co my robimy? My zapewniając to bezpieczeństwo, wprowadzamy edukację obywatelską, żeby młodzi (...) nauczyli się ze sobą spierać, debatować, różnić między sobą, bo my się czasami między sobą różnimy, to jest sól demokracji

- mówiła ministra.

Roszkowski pozwał Nowacką o rozpowszechnienie nieprawdy, jakoby na każdej stronie podręcznika, którego jest autorem było kłamstwo. Zażądał od ministry przeprosin oraz roszczenia w wysokości 1 tys. zł za każdą stronę - łącznie 512 tys. zł.

W charakterze świadka zeznawał w piątek prof. Andrzej Nowak. Poinformował, że nie był on recenzentem książki, a także nie brał udziału w opiniowaniu jej wydawcy. Podkreślił jednak, że jego zdaniem wszystko, co zostało zawarte w podręczniku było prawdziwe.

Podczas rozprawy wysłuchano również zeznań obu stron.

Stanowisko prof. Wojciecha Roszkowskiego

Prof. Roszkowski podkreślił, że niesprawiedliwe w wypowiedzi ministry było to, że został oskarżony o kłamstwo powielane na każdej stronie podręcznika. Zaznaczył, że wypowiedź ministry wygłoszona w takiej skali była dla niego silnym uszczerbkiem na wizerunku. Zaznaczył jednak, że głosy krytyczne i „nagonka” na jego osobę pojawiały się już wcześniej, po publikacji podręcznika.

Zapytany o to, czy podręcznik zawiera tylko zestaw faktów historycznych, czy też jego ocenę, podkreślił, że w każdym podręczniku jest zbiór faktów, które poddaje się ocenie. Przyznał również, że jest zwolennikiem podręczników, zawierających ocenę, zaznaczając, że jego była formułowana na podstawie faktów. Powiedział, że w niektórych miejscach nie uwzględniał przypisów, ponieważ tekst podręcznika byłby nieczytelny.

Przyznał również, że kwota ponad pół miliona złotych, której zażądał od ministry nie jest w tej sprawie istotna. Zaznaczył, że chodzi o „sprawę” i to, żeby osoby pełniące funkcje publiczne uważały na tak ostre słowa.

Wyjaśnienia ministry Barbary Nowackiej

Ministra edukacji Barbara Nowacka podkreśliła natomiast, że jej słowa zostały wypowiedziane podczas konwencji politycznej, na której KO podsumowywała pierwszy rok rządów. Zaznaczyła, że w swojej wypowiedzi odnosiła się do polityków Prawa i Sprawiedliwości, a nie stricte do prof. Roszkowskiego.

Nowacka była pytana przez pełnomocnika Roszkowskiego o to, czy na każdej ze stron podręcznika - tak jak wynika z jej dosłownej wypowiedzi - jest kłamliwa treść. Mecenas wybierał poszczególne strony i pytał ministrę o to, czy zawarta na niej treść jest prawdziwa. Nowacka podkreśliła jednak, że jej wypowiedź nie powinna być interpretowana dosłownie.

Jest pewną licentia poetica (łac. swoboda poetycka - PAP) powiedzenie na każdej stronie. Całość jest podszyta pewnym zepsuciem, pewnym ideologicznym nurtem, który się przez każdą stronę przewija

- powiedziała Nowacka. Dodała, że pytania o to, czy na konkretnych stronach jest akurat prawda nie zmienią tego, że całość książki jest zideologizowana i nie powinna być podręcznikiem. Powtarzała kilkukrotnie, że podręcznik zawiera treści antyniemieckie, antylewicowe, uderzające w prawa człowieka, prawa kobiet czy wolności osobiste.

Mowy końcowe stron

Strony wygłosiły również mowy końcowe.

Pani minister była łaskawa powiedzieć, że wprowadzili do szkół nowy przedmiot historia i teraźniejszość, kłamstwo było na każdej stronie podręcznika, uczyli kłamać i manipulować. Jest oczywiste, że pani minister odnosiła się do podręcznika mojego klienta, co zresztą dzisiaj przyznała

- powiedział pełnomocnik prof. Roszkowskiego adwokat Artur Wdowczyk.

Zaznaczył, że druga strona nie przeprowadziła żadnego postępowania dowodowego i nie przedstawiła kontrdowodów. Pani Nowacka powinna dziś przyjść, powiedzieć: Wysoki Sądzie, na stronie 179 nieprawdą jest to i to, na stronie 93 nieprawdą jest to i to (...). Nie zrobiła tego - wskazał.

Stanowisko obrony ministry

Pełnomocniczka Nowackiej, adwokat Katarzyna Lejman podkreśliła natomiast, że wypowiedź ministry należy kategoryzować jako opinię i ocenę krytyczną podręcznika. Zaznaczyła, że opinia krytyczna musi mieć umocowanie w faktach, a jeżeli są podstawy to wolność słowa co do zasady chroni negatywne oceny.

W tej sprawie (...) negatywna recenzja podręcznika, wystawiona przez (...) pozwaną ma swoje głębokie podstawy merytoryczne. I te podstawy merytoryczne wynikają z wiedzy, którą pozwana posiadała znacznie wcześniej niż w momencie swojej wypowiedzi. W zarzucie kłamania na każdej stronie podręcznika nie chodzi o to, że na każdej z 512 stron znajdziemy błąd merytoryczny

- powiedziała.

Zaznaczyła, że zarzut ministry polegał na dużej ilości manipulacji czy przeinaczeń, które wpływają na wydźwięk całego podręcznika. Wymieniła również liczne opinie krytyczne podręcznika, opublikowane przez innych naukowców. Dodała, że zarzut naruszenia dóbr osobistych powoda jest nietrafiony, ponieważ wypowiedź ministry odnosiła się nie do niego, lecz do polityków PiS i reformy edukacji poprzedniego rządu, a krytyka spadła na prof. Roszkowskiego jeszcze przed jej wypowiedzią.

Wystąpienie drugiego pełnomocnika ministry

Drugi z pełnomocników ministry, adwokat Maciej Ślusarek podkreślił, że prof. Roszkowski, mówiąc chociażby o tym, że nie zamieszczał miejscami przypisów do swoich interpretacji uzasadnia wypowiedź ministry.

Wypowiedź pani ministry w trakcie podsumowywania swojej działalności odniosła się do takiej właśnie polityki historycznej ówczesnego państwa. To wtedy państwo próbowało prowadzić politykę historyczną, która polega na nie prezentowaniu faktów, a wyciąganiu faktów bez dodawania faktów. Uczenia wniosków i przekazywania do głów pewnego rodzaju narracji - powiedział, zaznaczając, że głos ministry był sprzeciwem wobec takiej polityki, której elementem był podręcznik do HiT-u.

Sędzia Magdalena Kubczak odroczyła ogłoszenie wyroku na 6 marca 2026 r.