statystyki

Czarny protest: W szkole jest prawo do własnego zdania

autor: Patryk Słowik02.03.2017, 10:31; Aktualizacja: 02.03.2017, 10:39
Szkoła, nauczyciel, tablica

Co do tego, czy szkoła jest odpowiednim miejscem do jakichkolwiek manifestacji, zdania są podzielone. Eksperci są jednak zgodni, że obecnie Karta nauczyciela nie zabrania nauczycielom wyrażania własnej opinii nawet na terenie placówki.źródło: ShutterStock

Nie można nakładać odpowiedzialności dyscyplinarnej na pedagogów, którzy chcą zamanifestować swoje poglądy na istotne społecznie sprawy. Tak twierdzą eksperci i na razie do podobnych wniosków dochodzą kuratorzy zajmujący się sprawą 10 nauczycielek, które w dniu tzw. czarnego protestu ubrały się na czarno do pracy, a następnie wrzuciły zdjęcie na Facebooka.

W ostatnich tygodniach w światku nauczycielskim zawrzało. A to za sprawą Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, tzw. czarnego protestu, w który postanowiło włączyć się dziesięć nauczycielek z Zabrza. Powód wrzawy? Kobiety zostały wezwane przed komisję dyscyplinarną pod zarzutem złamania zasad pragmatyki zawodowej. Postanowiły bowiem w dniu czarnego protestu przyjść do szkoły, w której uczą, ubrane na czarno. To zaś nie spodobało się jednemu z kolegów po fachu, który zawiadomił kuratorium oświaty. Na razie sprawy w stosunku do części z obwinionych zakończyły się nienałożeniem żadnych sankcji.

Sprawa dziesięciu kobiet zasługuje na specjalną uwagę. A to dlatego, że – jak przyznają eksperci – na kanwie tego przypadku objawia się problem ważenia wykluczających się niekiedy interesów: wolności nauczyciela do manifestowania oraz tego, że w szkole powinna obowiązywać światopoglądowa niezależność. Jednak, jak się okazuje, choć manifestacja światopoglądu przez nauczyciela może być niemile widziana przez dyrekcję, rodziców i uczniów, to sama w sobie nie powinna stanowić przesłanki do nałożenia kary dyscyplinarnej.

● Na co można sobie pozwolić

Co do tego, czy akurat w szkole nauczyciele powinni okazywać swoje przekonania światopoglądowe, a być może nawet polityczne, eksperci są podzieleni. Zgodni są wszak co do jednego: obecnie obowiązujące przepisy, głównie ustawy z 26 stycznia 1982 r. – Karta nauczyciela (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 191 ze zm.), są tak skonstruowane, że odpowiedzialność dyscyplinarna za przyjście do szkoły w sugestywnym ubiorze nie wchodzi w grę.

– Nauczycielki oczywiście mogą się ubierać, jak chcą – ale poza szkołą. W dniu czarnego protestu nie powinny na terenie szkoły manifestować swojego poparcia dla tej inicjatywy – wskazuje dr Stanisław Kowal, kierownik Studium Kształcenia Nauczycieli na Uniwersytecie Pedagogicznym im. Komisji Edukacji Narodowej w Krakowie, a także ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Jego zdaniem nie ma powodu, by swoim zachowaniem nauczycielki włączały w spór o charakterze światopoglądowym dzieci, z którymi mają styczność w szkole.

– Działają wówczas na szkodę szkoły jako wspólnoty, a nie na jej rzecz – mówi dr Kowal.

Łagodniej zachowanie kobiet ocenia prof. Ireneusz Kamiński, były sędzia ad hoc Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Uważa on bowiem, że są przypadki, gdy każdy człowiek ma prawo manifestować swoje przywiązanie do pewnych wartości. I o ile nie narusza swoim działaniem porządku prawnego ani nie uderza w pracodawcę – powinno się możliwie najszerzej umożliwiać głoszenie poglądów. Tym bardziej jeśli odbywa się to w sposób kulturalny i nienachalny. Wówczas szkolna młodzież może nawet dostrzec, że można w taktowny sposób prezentować pewne opinie.


Pozostało jeszcze 64% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • Z.O.(2017-03-02 14:00) Zgłoś naruszenie 110

    Ja, nauczyciel historii mam nie głosić swoich poglądów lub opinii? Kto to wymyślił. Uczniowie mnie pytają o zdanie, a ja mam udawać, albo zmieniać zdanie po każdych wyborach? Przecież będę niewiarygodny. Obłudy uczniowie nie tolerują. Nie podaję tylko na kogo głosowałem. Czym innym jest agitacja partyjna. Chociaż gwoli prawdy powinna być zakazana również agitacja religijna, czyli nauczanie religii w takim wydaniu jak obecnie. Powinno być religioznawstwo nauczane, lub wiedza o religiach w ramach nauczania historii, filozofii.

    Odpowiedz
  • f(2017-03-02 11:59) Zgłoś naruszenie 26

    Nawoływanie do strajków i referendum przeciwko zmianie w oświacie to pomysł ZNP. W warszawskich szkołach i placówkach w sekretariatach zbierane są listy osób popierających referendum. Delikatne "zachęty" i pełna kontrola wpisów (dane z nr dowodów osobistych) przez dyrektorów to forma współpracy z ZNP. ZNP zbiera informacje o nauczycielach zawarte w listach zwolenników referendum przeciwko zmianom w oświacie. Dyrektorzy obniżają dodatki motywacyjne tym, którzy nie wpisali się na taką listę. Czy to mobbing, czy poczucie bezkarności dyrektorów? Gdzie jest prawo i sprawiedliwość dla ludzi, którzy myślą inaczej i mają odwagę nie tańczyć do muzyki dyrektor

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane