- Awaria oprogramowania używanego w czasie kolokwium przeprowadzonego w sposób zdalny w sposób oczywisty nie obciąża aplikanta. Inaczej mogą być oceniane trudności o charakterze indywidualnym - mówi w rozmowie z DGP Andrzej Kadzik, wicedziekan ds. aplikacji OIRP w Krakowie.
Reklama
DGP

19 listopada prezydium OIRP Kraków wydało uchwałę określającą zasady przeprowadzania kolokwiów zdalnie. Pojawiły się jednak głosy oceniające je jako zbyt rygorystyczne. Jak się pan do nich odniesie?

Ze strony starostów nie otrzymaliśmy sygnału, by istniały tego typu problemy. Wątpliwości co do sposobu interpretacji tej uchwały, w tym określonych w niej wymagań technicznych, zostały nam zasygnalizowane jedynie przez trzech aplikantów pierwszego roku i szczegółowo je im wyjaśniliśmy. Reakcja wskazuje na to, że w sposób satysfakcjonujący. Poza tymi trzema przypadkami nie pojawiły się inne zgłoszenia. Żeby zatem wyjaśnić konkretne wątpliwości, musielibyśmy punkt po punkcie rozmawiać o interpretacji tych wymagań, które jawią się komuś jako nazbyt rygorystyczne.

Proszę bardzo. Najwięcej zastrzeżeń budzi przeniesienie na aplikanta odpowiedzialności za awarię sprzętu czy zerwanie połączenia. A przecież wiadomo, że nie zawsze wynika to z winy użytkownika, a czasem np. Jest spowodowane działaniami operatora czy dostawcy oprogramowania. Czy będzie więc jakaś możliwość odwołania się od wyniku kolokwium zakończonego niepomyślnie w wyniku awarii?

Tę kwestię miałem okazję wyjaśnić już aplikantowi, który się do mnie zwrócił z podobną wątpliwością. Awarie infrastrukturalne na większą skalę nie będą przez nas traktowane jako czynniki powodujące jakikolwiek uszczerbek po stronie aplikantów. Również dlatego, że można je dość łatwo udowodnić. Inaczej mogą być oceniane trudności o charakterze indywidualnym. Tych nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zweryfikować, a mogłyby potencjalnie stanowić metodę poszukiwania kolejnej szansy zdawania kolokwium w pierwszym terminie. Niemniej każdy przypadek tego rodzaju będziemy wyjaśniać z aplikantem, którego problem będzie dotyczył. Nie da się bowiem wszystkich hipotetycznie możliwych sytuacji przewidzieć i ściśle uregulować. Awaria oprogramowania używanego w czasie kolokwium w sposób oczywisty nie obciąża aplikanta, gdyż jest to kwestia leżąca po stronie organizatora kolokwium. Przesłanką zakończenia kolokwium jest wystąpienie po stronie aplikanta problemów technicznych uniemożliwiających osiągnięcie celu kolokwium. Mamy tu więc swego rodzaju klauzulę generalną, którą komisja egzaminacyjna stosuje stosownie do okoliczności. Podobne rozwiązania - wedle mojej wiedzy - zastosowano również w innych izbach. Trzeba przy tym pamiętać, że każda norma prawna powinna być interpretowana w świetle zasad współżycia społecznego i tak też zamierzamy interpretować zasady przeprowadzania zdalnych kolokwiów wobec naszych aplikantów.

Skoro wspomniał pan o innych izbach, słyszałem, że w Lublinie oferowano aplikantom także wsparcie sprzętowe. Nie każdy bowiem ma komputer z Windowsem, albo nawet jeśli ma to nie w danej chwili i miejscu. Czy u państwa też byłoby możliwe takie wsparcie, zapewne w pojedynczych przypadkach?

Nie mieliśmy dotąd sygnałów, by ktoś takiego sprzętu potrzebował. Aplikanci od dwóch lat mają możliwość pisania kolokwiów na swoich komputerach i wymaganie techniczne jest wówczas takie samo – posiadanie komputera z systemem Windows. Z tego rozwiązania korzystała bardzo duża liczba aplikantów, zazwyczaj znacznie przekraczająca 90 proc. Nie było to źródłem żadnych problemów. Tytułem przykładu – w bieżącym roku kilka tygodni wcześniej spośród 191 aplikantów pierwszego roku aż 179 osób zadeklarowało chęć pisania kolokwium na własnym komputerze, wyposażonym w system Windows. Tylko 12 osób zdecydowało się na pisanie ręczne i wszystkie osoby z tego wąskiego grona, które przystępują aktualnie do kolokwium w formie zdalnej, przetestowały już swoje urządzenia. Więc faktycznie, jeśli by się takie problemy sprzętowe pojawiły, o czym póki co nie wiem, to mogłyby dotyczyć tylko indywidualnych przypadków. Będziemy wówczas podejmować wszelkie działania, by aplikantów wesprzeć. Chcę jednocześnie zaznaczyć, że musimy zorganizować kolokwia jeszcze w roku bieżącym. Złożyło się tak, że ustalone pierwotnie terminy ostatniego kolokwium dla pierwszego rocznika aplikantów, przewidziane na wczesną jesień, w wyniku usilnych próśb aplikantów przesunęliśmy na okres późniejszy. Wskutek tej decyzji oraz trudnej do przewidzenia dynamiki rozwoju epidemii weszliśmy w ostry, epidemiczny reżim. W związku z epidemią wszyscy znaleźliśmy się w wyjątkowej sytuacji. Stanęliśmy w obliczu konieczności przygotowania nowej formy tego przesuniętego kolokwium i kilku kolokwiów poprawkowych bardzo szybko i podjęliśmy wszelkie kroki, aby zostały one przeprowadzone w sposób możliwie najefektywniejszy, także z punktu widzenia aplikantów.

Ale uchwała w sprawie przeprowadzenia kolokwium online, została podjęta 27 października. Szczegóły zaś aplikanci poznali dopiero 20 listopada 8 dni przed terminem, i to po wcześniejszym przełożeniu kolokwium. Niektórzy skarżą się, że to zbyt małe wyprzedzenie.

Pod koniec października Krajowa Rada Radców Prawnych podjęła uchwałę dopuszczającą możliwość organizacji przez izby okręgowe kolokwiów za pośrednictwem środków porozumiewania się na odległość. To jednak dopiero otworzyło nam perspektywę zorganizowania zdalnego kolokwium. To z kolei wymagało od nas wdrożenia nowych, nietestowanych wcześniej rozwiązań, a przede wszystkim stworzenia specjalnego oprogramowania, którego finalna wersja została przygotowana raptem kilka dni temu. Jesteśmy jedną z pierwszych izb, które korzystają z tego rozwiązania. Tak więc niezwłocznie po tym, gdy wszystkie uwarunkowania techniczno-organizacyjne były nam znane, podjęliśmy stosowną uchwałę i zakomunikowaliśmy ją aplikantom. Wykonanie wszystkiego w trzy tygodnie było pewnym wyzwaniem, któremu staraliśmy się jak najlepiej sprostać.

Zastanawia mnie też stawiany w uchwale wymóg posiadania dwóch urządzeń - jednego na którym pisane jest kolokwium, a drugiego do rejestracji obrazu aplikanta i jego otoczenia, w tym biurka. Czy to konieczne, skoro przecież w kamerce laptopa widać, czy ktoś nie patrzy w innym kierunku niż na ekran, więc dałoby się wykryć ewentualne ściąganie. Nie każdy przecież ma dwa urządzenia.

Z informacji przekazanych przez nasz dział IT wynika, że oprogramowanie do pisania kolokwium, z którego korzystamy, blokuje każde inne oprogramowanie na komputerach, także to obsługujące program do wideokonferencji. Poza tym w uchwale wyraźnie wskazaliśmy, że drugim urządzeniem, potrzebnym do ustalenia tożsamości piszącego oraz przebiegu egzaminu, nie musi być komputer. Wystarczy jakiekolwiek urządzenie, które pozwala obsługiwać wideokonferencje, a zatem także smartfon. We współczesnym świecie, a zwłaszcza w przypadku naszego zawodu, nieposiadanie smartfona i komputera przez adepta prawa nie tyle należy do rzadkości, co wręcz nie występuje. Jeżeli jednak okazałoby się, że pojedyncze osoby takiego sprzętu nie posiadają, tak jak wcześniej powiedziałem, zorganizujemy dla nich właściwe wsparcie.

Ostatnie pytanie – na jakiej podstawie minimalną szybkość posiadanego łącza określono akurat na dwa megabity na sekundę? Były w tej kwestii jakieś konsultacje?

Taka wartość została zdefiniowana jako właściwa przez nasz dział IT. To zresztą nie jest cel, tylko środek do celu. Jeżeli więc aplikant podejmie ryzyko pracy na słabszym łączu i ono okaże się wystarczające, to nie będzie to żadna przeszkoda do zaliczenia kolokwium. Co istotne, wszystkie aspekty techniczne będą przetestowane podczas organizowanych przez nas połączeń próbnych. Jeżeli wówczas ujawnią się jakiekolwiek problemy techniczne, postaramy się je wyeliminować, tak, aby do kolokwium aplikanci mogli przystąpić skupieni wyłącznie na meritum. Chcę przy tym jeszcze raz podkreślić, że staraliśmy się przyjąć takie rozwiązania, które pozwolą przeprowadzić kolokwium sprawnie. Nie ma rozwiązań idealnych i każde może mieć jakieś wady. Jeśli pojawią się indywidualne problemy, będziemy je rozwiązywać wspólnie z aplikantami. Bardzo ważnym elementem w skutecznym przeprowadzeniu tego niełatwego przedsięwzięcia jest dobra komunikacja wewnętrzna, dlatego też żadne zgłaszane do nas pytania lub wątpliwości nie pozostaną bez odpowiedzi.