W 2020 r. aplikanci adwokaccy i radcowscy będą musieli zapłacić 6760 zł za rok kształcenia. Czyli o 910 zł więcej niż obecnie. W 2021 r. może to być już kwota 7,8 tys. zł, co oznacza, że w ciągu dwóch lat opłata wzrosłaby aż o 1950 zł (w 2024 r. wyniosłaby ona 10,4 tys. zł, czyli aż o 4,55 tys. zł więcej niż obecnie). Z podobnymi podwyżkami muszą liczyć się też przyszli notariusze i komornicy. Wyraźnie więcej będą też kosztować egzaminy wstępne na aplikacje (o 175 zł w przyszłym roku i o 375 zł w 2021 r.).

źródło: DGP

Taki scenariusz jest możliwy, bo wysokość opłat związanych z aplikacjami prawniczymi jest powiązana z płacą minimalną. A ta w przyszłym roku wzrośnie aż o 350 zł (15,5 proc.). Jeśli obecny rząd wygra wybory i spełni swoje obietnice z kampanii, to w kolejnych latach najniższe wynagrodzenie będzie rosło w podobnym tempie. A wraz z nim opłaty od przyszłych adwokatów, radców, notariuszy, komorników, prokuratorów, sędziów i referendarzy. Chyba że zainterweniuje minister sprawiedliwości, który ustala ostateczną wysokość kwot w rozporządzeniach. Zapytaliśmy o to resort sprawiedliwości, ale do momentu zamknięcia wydania nie otrzymaliśmy odpowiedzi w tej sprawie.

Ograniczony dostęp

– Tak duże podwyżki opłat mogą ograniczyć dostęp do zawodu – tłumaczy Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska, wicedziekan Okręgowej Rady Adwokackiej w Warszawie i zarazem przewodnicząca komisji ds. szkolenia aplikantów.

Podkreśla, że aplikantom może być trudniej połączyć zarobkowanie ze szkoleniem.

– Staramy się wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom. Mogą np. uiszczać opłaty w ratach – dodaje.

Tak duże podwyżki opłat mogą ograniczyć dostęp do zawodu – ostrzega wicedziekan stołecznej izby adwokackiej

Oczywiście dzięki dodatkowym wpływom samorządy prawnicze będą mieć więcej środków na zorganizowanie lepszego i bardziej praktycznego szkolenia. Powinno to znacznie wpłynąć na dalszą poprawę jego jakości.

– Do tego według mnie wystarcza kilkusetzłotowa podwyżka. Dzięki temu możliwe byłoby tworzenie mniejszych grup ćwiczeniowych, co pozytywnie wpływa na jakość kształcenia. Mogłyby one liczyć np. kilkunastu aplikantów, a nie jak obecnie ok. 30–40 osób – zauważa Włodzimierz Chróścik, dziekan warszawskiej izby radcowskiej.

Jego zdaniem podwyżka np. o ok. 2 tys. zł jest zbyt wysoka.

– Ewentualny wzrost opłaty trzeba zawsze dobrze zagospodarować. Zajęcia na aplikacji planujemy z dużym wyprzedzeniem. Informacja dla izby, ile będzie wynosiła opłata, jest bardzo ważna. Od tego zależy organizacja zajęć w kolejnym roku – dodaje dziekan warszawskiej izby.

Do poprawy jakości szkoleń nie wystarczą same środki finansowe. – A oczekiwania aplikantów będą rosnąć, skoro muszą wnosić coraz wyższe opłaty. Nie można też zapominać, że to niejedyny koszt, jaki ponoszą. Muszą też opłacać składkę na samorząd – zauważa Katarzyna Gajowniczek-Pruszyńska.

Podkreśla, że niełatwa jest też ich sytuacja zarobkowa.

– Najczęściej pracują w kancelariach. Rynek jest jednak nasycony i sądzę, że prawnicy prowadzący niewielką, indywidualną praktykę mieliby problem np. z podwyższeniem wynagrodzenia aplikantom w związku ze wzrostem opłat za aplikację – dodaje.

Należy też pamiętać, że samo szkolenie jest wymagające i trzeba mu poświęcić wiele czasu. Ze względu na wszystkie te kwestie przedstawiciele zawodów prawniczych apelują o rozważenie zmiany wysokości opłat, tak aby nie rosły one skokowo wraz z zapowiedzianymi, dynamicznymi podwyżkami minimalnego wynagrodzenia.

Nadzieja w resorcie

Decyzję w tej sprawie będzie musiał podjąć minister sprawiedliwości. Przepisy ustawowe wskazują najczęściej jedynie maksymalną wysokość opłat związanych z poszczególnymi aplikacjami. Na przykład ta za rok kształcenia komorników nie może przekraczać sześciokrotności minimalnej płacy (czyli 15,6 tys. zł w przyszłym roku oraz 18 tys. i 24 tys. zł w 2021 r. i 2024 r., jeśli spełnione zostaną obietnice obecnego rządu). Ostateczną kwotę wskazuje minister w rozporządzeniu. Na tej podstawie szef resortu sprawiedliwości ustalił np., że opłata roczna na aplikacji komorniczej jest równa 2,5-krotności płacy minimalnej (czyli 5625 zł w 2020 r.).

Zdarzało się już, że minister zmieniał rozporządzenie po to, aby nie dopuścić do przesadnego wzrostu opłat w związku z podwyżką minimalnego wynagrodzenia. Tak stało się np. w ubiegłym roku z opłatą roczną za aplikację notarialną. Dzięki temu w tym roku wynosi ona 5625 zł, a nie 5962,50 zł.