statystyki

Luksus na szynach. Kolej otworzyła nam oczy na świat

autor: Andrzej Krajewski24.07.2015, 07:56; Aktualizacja: 24.07.2015, 17:22
 Amerykański konstruktor jako pierwszy dostrzegł rzecz wręcz oczywistą, a mianowicie, że podróżowanie w luksusowych warunkach jest czynnością znacznie przyjemniejszą niż zwyczajne pokonywanie odległości.

Amerykański konstruktor jako pierwszy dostrzegł rzecz wręcz oczywistą, a mianowicie, że podróżowanie w luksusowych warunkach jest czynnością znacznie przyjemniejszą niż zwyczajne pokonywanie odległości.źródło: ShutterStock

Gdyby nie pociągi, które pozwoliły podróżować na znaczne odległości, nie wiedzielibyśmy, że urlop spędzać można z dala od domu rodzinnego.

reklama


reklama


Zestawienie corocznych ankiet przeprowadzanych przez Centrum Badania Opinii Społecznej jednoznacznie wskazuje, że liczba Polaków wypoczywających poza miejscem zamieszkania stale rośnie. W 2012 r. na przynajmniej dwudniowym wyjeździe było podczas urlopu 46 proc. zapytanych. Rok temu było ich już 53 proc. Tego lata wakacyjną podróż ma w planach, wedle CBOS, już 58 proc. mieszkańców Polski. Czyli bagatela, jakieś 16 mln ludzi. Co się będzie działo przed bramkami, przy wjeździe na autostrady, aż strach pomyśleć. Na szczęście są jeszcze samoloty oraz pociągi. A te ostatnie za coroczną wakacyjną wędrówkę ludów ponoszą największą odpowiedzialność.

Bo szczęście to ruch

„Będzie się podróżowało z mniejszym szumem i niebezpieczeństwem, jak to się czyni dziś, przy tym ze słodką satysfakcją niezawdzięczania szybkości osiągania celu w pocie i torturach najpiękniejszego i najszlachetniejszego ze zwierząt, jakie człowiek skazał na udomowienie” – pisał Wincenty Niepokojczycki do księcia Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Referendarz z Rady Stanu Królestwa Polskiego miał to szczęście, że 27 września 1825 r. wziął udział w sławnym przejeździe pociągiem ze Stockton do oddalonego o 15 km Darlington. Ciągnik parowy George’a Stephensona „Locomotion” (słowem oznaczającym ruch konstruktor zastąpił pierwotną nazwę „Active”) bez trudu rozpędził się na szynach z dwunastoma wagonami, na które załadowano 80 ton węgla oraz 22 pasażerów. Jak opisuje Wojciech Lipoński w „Dziejach kultury brytyjskiej”, wydarzenie to stało się głośne w całym Zjednoczonym Królestwie. Wychodzący w Edynburgu dziennik „The Scotsman” prorokował: „Kiedy pojazd parowy będzie już powszechny, nie jest zbytkiem śmiałości przypuszczać, że jego obecna zawrotna prędkość mogłaby wzrosnąć dwukrotnie”. Notabene skład Stephensona rozpędził się maksymalnie do... 39 km na godzinę. Ale i tak jechał trzykrotnie szybciej niż ówczesne dyliżansy.

Po tym medialnym sukcesie firma Stephensona zdobyła rządowy kontrakt na budowę linii kolejowej o długości 56 km z Manchesteru do Liverpoolu. Dziś taka trasa nie prezentuje się imponująco, jednak w tamtym czasie podróż na odległość kilkudziesięciu kilometrów stanowiła spore wyzwanie. Piechotą taki odcinek pokonywało się w trzy dni, powozem w jeden lub dwa. Co oznaczało konieczność zabrania ze sobą prowiantu, ubrań oraz znalezienia noclegu. Na dalsze podróże mogły sobie pozwolić jedynie osoby bogatsze, posiadające własny środek transportu (choćby konia), a także służących. Biedota rzadko oddalała się od miejsc zamieszkania na więcej niż kilkanaście kilometrów.

Mimo to w Europie lokomotywy nie doceniono wcale tak szybko. Poza Wielką Brytanią pierwsze linie kolejowe były fanaberiami lokalnych władców, chcących wygodnie dojechać do ulubionych miejsc na weekendowy wypoczynek. Z tego powodu Król Bawarii Ludwik I Wittelsbach zasponsorował w 1835 r. budowę drogi żelaznej z Norymbergi do oddalonego o 10 km Fürth. Trzy lata później uczynił to samo car Mikołaj I, zlecając położenie szyn z Petersburga do Carskiego Sioła, gdzie miał swoją letnią rezydencję. Natomiast we Francji i w Austrii lokomotywy budziły tak wiele obaw, iż początkowo wybierano kompromis. To znaczy kładziono tory, po czym kursowały po nich konne dyliżansy. Jednak gdy coraz szybsza podróż okazywała się możliwa, nikt nie był w stanie powstrzymać zmian. Zwłaszcza kiedy stało się widoczne, że inwestycje Stephensona przynoszą jego przedsiębiorstwu transportowemu oraz fabryce lokomotyw krociowe zyski.

Ludzie stopniowo przestawali się bać zawrotnych prędkości. Jeszcze na początku lat 40. szkocki historyk i pisarz Thomas Carlyle, gdy pierwszy raz przejechał się pociągiem z Liverpoolu do Manchesteru, skarżył się przyjacielowi: „Byłem śmiertelnie przerażony zanim pociąg ruszył. Z nerwów wydawało mi się, że zemdleję z niemożności zatrzymania tej okropnej rzeczy”. Od strachu silniejsza była jednak ciekawość. Gdy w 1840 r. do Edynburga zawitała królowa Wiktoria, żeby ją zobaczyć, przyjechało pociągami ok. 1,5 tys. ludzi. Rok później młody Thomas Cook szedł piechotą na wiec towarzystwa trzeźwości traktem do Leicester. Pokonanie 24 km zajęło mu cały dzień. „Mając po drodze sporo czasu do rozmyślań i z pewnością czując zmęczenie, wpadł na pomysł – z gatunku tych najprostszych i genialnych: czemu dla wszystkich chętnych z rodzinnego Loughborough nie wynająć wspólnie pociągu kolei żelaznej do Leicester? Wkrótce, 5 lipca, zorganizował taką wycieczkę dla pięciuset siedemdziesięciu osób” – opisuje Antoni Mączka w książce „Peregrynacje, wojaże, turystyka”.

Pora na urlop

Po sukcesie pierwszego wypadu pociągiem, w którym brali udział abstynenci z towarzystwa trzeźwości, Cook przygotował następny. Tym razem w 800 osób pojechali zwiedzić Glasgow. Zebranie tylu chętnych okazało się możliwe, ponieważ zredukowano koszty do minimum i za bilet płacono jednego szylinga. Lokomotywa ciągnęła więc odkryte platformy wypełnione tłumem, acz jedną zajmowała orkiestra grająca przez całą podróż. Cook zadbał też, by wszyscy po południu mogli wypić kubek herbaty i zjeść ciasteczko. Po tym doświadczeniu wpadł na jeszcze lepszy pomysł i założył pierwsze na świecie biuro turystyczne.


Pozostało jeszcze 69% treści

PROMOCJA
Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc już od 33,00 zł

Polecane

reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama