Już ponad 70 proc. zagranicznych wycieczek jest sprzedawanych w opcji all-inclusive. Dla porównania dekadę temu było to 38 proc. – wynika z danych Travelplanet, czołowego pośrednika na polskim rynku turystycznym. Trend pociągnął za sobą zmianę oferty ubezpieczeń turystycznych. Towarzystwa zaczęły się otwierać na pokrywanie kosztów zdarzeń, do których doszło, gdy ubezpieczony był pod wpływem alkoholu.

Jednymi z pierwszych firm, które zdecydowały się na taki krok, były Allianz Polska oraz Mondial Assistance. – W dobie popularności wyjazdów typu all-inclusive pomysł okazał się trafiony. W ciągu roku od wejścia polis do oferty ich sprzedaż przekroczyła 30 tys. sztuk – słyszymy w Mondial Assistance. Allianz potwierdza, że obserwuje duże zainteresowanie taką ochroną dla lubiących się zabawić turystów. W obu towarzystwach szerszy zakres ochrony jest oferowany za dodatkową opłatą. Mondial Assistance wylicza, że dwie osoby wyjeżdżające do Grecji zapłacą za standardową polisę 98 zł, a za „alkoholową” – 107 zł.

– Włączenie do zakresu ochrony tego rodzaju zdarzeń wiąże się ze wzrostem składki od kilkunastu do maksymalnie 30 proc. ceny polisy w zależności od wybranego wariantu – informuje Maciej Białka z Allianz Polska. Firma nie zdradza, o ile wzrosły jego wypłaty z polis turystycznych od czasu wprowadzenia takiego rozszerzenia w 2016 r. Deklaruje jedynie, że wartość wypłacanych świadczeń rośnie z każdym rokiem. – Polacy coraz częściej wyjeżdżają poza Europę, gdzie realizacja usług pomocowych jest zwyczajnie droższa – tłumaczy Białka.

Także w Compensie, która rozszerzenie dotyczące alkoholu wprowadziła w maju tego roku, chętni na takie rozwiązanie zapłacą troszkę więcej. – Jest to opcjonalne, a koszt rozszerzenia wynosi 20 proc. ceny ubezpieczenia. Dostrzegamy, że klienci, mając świadomość wyłączeń odpowiedzialności ubezpieczyciela w przypadku szkód powstałych po spożyciu alkoholu, chcą się na wszelki wypadek dodatkowo ubezpieczać – mówi Andrzej Paduszyński z Compensy TU.

O krok dalej poszło Generali, które od 29 czerwca oferuje polisę uwzględniającą zdarzenia powstałe w wyniku spożycia alkoholu bez dodatkowych opłat. Ten ubezpieczyciel deklaruje, że była to odpowiedź na zapotrzebowanie zgłaszane przez klientów i agentów. – Zdarzały się nam przypadki, gdy odmowa organizacji pomocy, pokrycia kosztów leczenia lub wypłaty świadczenia w związku z tym, że klient był po spożyciu alkoholu, powodowała duże niezadowolenie, kłopoty i niepotrzebne emocje. Trudno było klientom zrozumieć, że sam fakt wypicia dwóch, trzech drinków przy basenie powodował odmowę pomocy przy poparzeniu słonecznym czy przeziębieniu – tłumaczy Arkadiusz Wiśniewski z zarządu Generali TU. I dodaje, że czasami bardzo trudno jest znaleźć związek przyczynowo-skutkowy pomiędzy byciem pod wpływem a powstaniem zdarzenia uruchamiającego odpowiedzialność ubezpieczyciela.

Ubezpieczyciele zauważają, że więcej zdarzeń związanych z alkoholem zwykle przypada na sezon letni, ale od strony kosztowej sezon zimowy mu nie ustępuje. Generali wskazuje, że wypadki na stoku, jak złamania czy zwichnięcia, są bardziej kosztowne nie tylko ze względu na potrzebę zaangażowania zwiększonego personelu medycznego, ale również ze względu na koszty organizacji akcji ratunkowej, np. z użyciem helikoptera.

Upojeni turyści powinni przy okazji pamiętać, że towarzystwa nie muszą pokrywać kosztów wszystkich zdarzeń. W Generali odpowiedzialność zakładu dotyczy kosztów leczenia i następstw nieszczęśliwych wypadków. W Allianzu w grę wchodzi leczenie, assistance i NNW, a w InterRisk – tylko koszty leczenia, pomocy w podróży, ratownictwa i poszukiwania.