- Wariant K grypy w Polsce: dziesiątki tysięcy chorych tygodniowo
- Skąd wziął się wariant K grypy i dlaczego uderzył teraz
- Objawy wariantu K nie wyglądają jak grypa. Jelita, migreny i „mgła w głowie”
- Wysoka gorączka do 40 stopni i bóle całego ciała
- Początek zakażenia grypą K jest nagły. Tak wygląda pierwsze 48 godzin i dalszy przebieg
Grypa, przez lata bagatelizowana jako „mocniejsze przeziębienie”, wróciła w wersji, która potrafi zaskoczyć nawet doświadczonych lekarzy rodzinnych. Wariant K zmienia sposób, w jaki choroba się zaczyna, jak wygląda jej przebieg i jak szybko potrafi wyłączyć człowieka z normalnego funkcjonowania.
Wariant K grypy w Polsce: dziesiątki tysięcy chorych tygodniowo
Według najnowszych danych Głównego Inspektoratu Sanitarnego obecny sezon grypowy jest jednym z najbardziej dynamicznych w ostatnich latach. Od początku sezonu odnotowano około 550 zgonów związanych z grypą oraz ponad 13 tysięcy hospitalizacji. Liczba nowych rozpoznań sięga nawet 50 tysięcy tygodniowo, podczas gdy jeszcze w listopadzie było ich kilkukrotnie mniej.
Lekarze zwracają uwagę nie tylko na skalę, ale też na tempo narastania fali zachorowań. Gabinety POZ i izby przyjęć w wielu regionach pracują na granicy wydolności, a luty zapowiada się jako moment kulminacyjny.
Skąd wziął się wariant K grypy i dlaczego uderzył teraz
Wariant K to podtyp wirusa grypy typu A – H3N2, określany przez wirusologów jako subklad K. Choć sam wirus jest znany od lat, ta konkretna linia mutacyjna nie dominowała w ostatnich sezonach. Efekt? Słabsza odporność populacyjna, bo organizmy wielu osób „nie pamiętają” tego wariantu.
Według analiz międzynarodowych subklad K stał się globalnie dominujący jesienią i odpowiada dziś za większość zakażeń w Europie i Ameryce Północnej. Dodatkowym problemem okazało się niedopasowanie szczepionki sezonowej – wariant wyłonił się już po tym, jak ustalono skład preparatów na sezon 2025/26. To nie oznacza, że szczepienia nie działają, ale ich skuteczność w zapobieganiu samemu zakażeniu może być niższa niż zwykle.
Objawy wariantu K nie wyglądają jak grypa. Jelita, migreny i „mgła w głowie”
Choroba potrafi zacząć się klasycznie – nagle, z wysoką gorączką i bólem mięśni. Problem w tym, że bardzo często na tym się nie kończy. Coraz więcej pacjentów zgłasza symptomy, które kojarzą raczej z jelitówką, migreną albo ciężkim przemęczeniem. Najczęściej opisywane nietypowe objawy to:
- silne bóle brzucha, nudności, wymioty lub biegunka,
- intensywny ból głowy, światłowstręt i ból przy poruszaniu gałkami ocznymi,
- skrajne osłabienie i „mgła w głowie”,
- brak kaszlu i kataru w pierwszych dniach choroby.
To właśnie te objawy sprawiają, że część chorych opóźnia wizytę u lekarza, sądząc, że to zatrucie pokarmowe albo chwilowa niedyspozycja.
Wysoka gorączka do 40 stopni i bóle całego ciała
Nietypowy obraz kliniczny nie oznacza, że klasyczna grypa zniknęła. Wariant K nadal bardzo często powoduje:
- gorączkę sięgającą 39–40 stopni,
- silne bóle mięśni i stawów,
- dreszcze i uczucie „łamania w kościach”,
- suchy, męczący kaszel,
- ogromne zmęczenie, które potrafi utrzymywać się tygodniami.
Lekarze opisują pacjentów jako „szaro-czerwonych, obolałych, wyczerpanych”, którzy już od progu gabinetu wyglądają na ciężko chorych.
Początek zakażenia grypą K jest nagły. Tak wygląda pierwsze 48 godzin i dalszy przebieg
Początek bywa gwałtowny. Wielu chorych mówi o nagłym „ścięciu z nóg” – rano są w miarę sprawni, a kilka godzin później nie są w stanie wstać z łóżka. Wysoka gorączka pojawia się szybko i często słabo reaguje na standardowe leki przeciwgorączkowe.
Ostra faza choroby trwa zwykle 5–7 dni, ale osłabienie, kaszel czy problemy z koncentracją mogą utrzymywać się znacznie dłużej. U części pacjentów – zwłaszcza seniorów i osób z chorobami przewlekłymi – grypa prowadzi do powikłań wymagających hospitalizacji.
Jak leczyć grypę wariantu K. Leki przeciwwirusowe działają tylko na początku
Wariant K nie zmienia podstawowej zasady leczenia grypy: najważniejszy jest czas. Leki przeciwwirusowe z grupy inhibitorów neuraminidazy, zawierające oseltamiwir, działają najlepiej, gdy zostaną wdrożone w ciągu pierwszych 48 godzin od pojawienia się objawów. Dlatego lekarze podkreślają, że nie warto „przechodzić grypy na nogach”. Poza lekami przeciwwirusowymi stosuje się leczenie objawowe:
- leki przeciwgorączkowe i przeciwbólowe,
- intensywne nawadnianie, zwłaszcza przy objawach jelitowych,
- odpoczynek i izolację, by nie zakażać innych.
Coraz częściej zaleca się też profilaktyczne leczenie domowników osób ciężko chorych, jeśli znajdują się w grupach ryzyka.
Tych objawów nie wolno ignorować. Kiedy grypa wariantu K wymaga pilnej pomocy
Lekarze ostrzegają, że są objawy, których nie wolno ignorować. Należą do nich:
- duszność i narastające problemy z oddychaniem,
- utrzymująca się bardzo wysoka gorączka,
- uporczywe wymioty i objawy odwodnienia,
- zaburzenia świadomości lub silne osłabienie.
To sygnały, że grypa przestaje być chorobą „do przeleżenia w domu”.
Czy szczepienie przeciw grypie ma jeszcze sens? Lekarze odpowiadają wprost
Specjaliści odpowiadają jednoznacznie: tak. Nawet jeśli szczepionka jest gorzej dopasowana do dominującego wariantu, wciąż zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu i zgonu. Szczepienia są nadal dostępne, a dla seniorów i kobiet w ciąży – bezpłatne.