statystyki

Ogródki działkowe: Donosy, zastraszanie, wyzwiska, publiczne pranie brudów

autor: Tomasz Żółciak27.12.2013, 07:43; Aktualizacja: 27.12.2013, 08:33
  • Wyślij
  • Drukuj
Stawka jest ogromna: to 43 tys. ha wartych miliardy złotych terenów, na których funkcjonuje 4,6 tys. ogrodów.

Stawka jest ogromna: to 43 tys. ha wartych miliardy złotych terenów, na których funkcjonuje 4,6 tys. ogrodów.źródło: ShutterStock

To nie rzeczywistość więzienna, ale wydarzenia ostatnich miesięcy w rodzinnych ogrodach działkowych. Choć wydaje się, że wszyscy działkowcy walczą o to samo – altany oraz kawalątek ziemi – to im bliżej kompromisu z rządem, tym bardziej zaostrza się rywalizacja między działkowymi frakcjami

reklama


Jedyne, na czym mi zależy, to spokój. Chcę przyjeżdżać do swojego domku i pielić grządki. Nic mnie nie obchodzą wojny na górze, byleby nikt mi niczego nie odebrał – mówi nam właścicielka altany w jednym z ROD-ów w Bielsku-Białej. Nie chce się przedstawiać, tłumaczy, że ma „dość problemów na głowie”. Podobnie jak ona myśli większość z miliona działkowców. Nie da się jednak nie wyczuć atmosfery napięcia w pozornie spokojnych ogrodach.

– Kupiła już pani kalendarz na przyszły rok? – pytam.

– Oczywiście. Nawet na czerwono zaznaczyłam 21 stycznia 2014 r. – śmieje się moja rozmówczyni.

Miliardy ukryte w ogrodach

Do tego dnia, zgodnie z wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego, muszą wejść w życie nowe regulacje w sprawie działek. W lipcu 2012 r. TK zakwestionował wywodzące się jeszcze z PRL przepisy, na mocy których Polski Związek Działkowców miał monopol na reprezentowanie wszystkich działkowców. Po wyroku zaczęły się prace nad nowymi regulacjami – podstawą był firmowany przez PZD obywatelski projekt ustawy, który w założeniu twórców „ocali polskie działki”. Podpisy pod nim złożyło ponad 924 tys. osób. W ubiegłym tygodniu zaakceptował go prezydent, choć coraz mocniej przebijały się opinie rosnącej grupy działkowych dysydentów, niezadowolonych z dotychczasowych rządów związku i wypracowanego kompromisu.

Stawka jest ogromna – 43 tys. ha wartych miliardy złotych terenów, na których funkcjonuje 4,6 tys. ogrodów. Nic dziwnego, że każdy ma coś do ugrania. Niechętni PZD działkowcy chcą zachować prawo do działek i uniezależnić się od centrali. Wielu z nich na działkach najchętniej by również zamieszkało na stałe, jednak nie pozwalają na to czekające na zatwierdzenie prezydenta przepisy. Z kolei PZD, mimo złamania monopolu, walczy o zachowanie jak największych wpływów. Tylko roczne dochody wyniosły w 2011 r. 54,7 mln zł. PZD wskazuje, że z tej sumy aż 35 mln zł pozostało w wyłącznej dyspozycji ogrodów działkowych. Ale już 12 mln zł trafiło do okręgowych zarządów PZD, a 6 mln zł do Krajowej Rady PZD. To sporo – zwłaszcza że zasiada w niej od 39 do 55 osób, a posiedzenia odbywają się co najmniej trzy razy w roku.

Swoje do powiedzenia mają też samorządy, które boją się utraty władzy nad rozległymi terenami. Udało im się już zablokować propozycje uwłaszczania działkowców. Związek Miast Polskich dowodził, że z samorządów – właścicieli nieruchomości, na których położone są ogrody działkowe – próbuje się zrobić podmioty podległe w stosunku do użytkowników tych ziem. Z powodu kurczącego się czasu pozostałego na uchwalenie przepisów, a także z obawy przed zaskarżeniem projektu przez samorządy do TK, projektodawcy uznali, że sprawę ewentualnego uwłaszczenia trzeba będzie uregulować później.

W końcu gdzieś w ukryciu na atrakcyjne działki czyhają jeszcze deweloperzy i sieci handlowe, którymi szczególnie lubią straszyć politycy. Bo działki to dla nich szczególnie łakome kąski – aż 90 proc. z tych 43 tys. ha położonych jest w miastach.

Bunt się zaostrza

Kompromis wypracowany wspólnie z posłami koalicji zakłada m.in. przekształcenie PZD w najzwyklejsze stowarzyszenie. To oznacza wprowadzenie zasady pluralizmu w ogrodach – w założeniu ogrody będą mogły być reprezentowane i zarządzane przez lokalne stowarzyszenia, a nie wyłącznie przez ogólnopolską centralę. Ale trudno nie odnieść wrażenia, że związek będzie traktowany przez ustawodawcę w sposób uprzywilejowany. Gdyby tak nie było, to działkowcy byliby wypisywani z jego struktur w sposób automatyczny, a potem wybieraliby, do jakiego stowarzyszenia chcą przystąpić (o ile w ogóle). Tymczasem do opuszczenia szeregów PZD potrzebne będzie głosowanie i powołanie lokalnego stowarzyszenia. Wszystko zadecyduje się na zebraniach zarządów poszczególnych ogrodów. Decyzje muszą zapaść w ciągu roku od wejścia w życie nowej ustawy. Zapewne nie każdy działkowiec ma w sobie tyle cywilnej odwagi, by otwarcie wystąpić przeciwko związkowi. Z tego powodu część z nich jest przekonana, że zebrania będą czystą fikcją. Jeśli mówią o zastrzeżeniach do nowego prawa, robią to po cichu. Zupełnie otwarcie mówią o tym tylko ci nieliczni, którzy prowadzą regularną wojnę z PZD. Ich zdaniem związek użyje wszelkich metod, by sabotować spotkania i opóźniać podjęcie decyzji, o ile nie będą po myśli centrali.

– Kilka lat temu próbowaliśmy odwołać prezesa ogrodu „Oaza” w Olsztynie, ale PZD wprowadził zarząd komisaryczny i sprawa upadła – mówi Roman Michalak ze Stowarzyszenia Inicjatyw Demokratycznych w Ogrodach Działkowych (SIDOD). – Otrzymaliśmy potem pismo od PZD nakazujące rozwiązanie naszego stowarzyszenia, zaś ja i żona zostaliśmy pozbawieni prawa użytkowania działki. Na szczęście media sprawę nagłośniły i po wygranej batalii w sądzie PZD dał nam spokój w sprawie eksmisji – opowiada pan Roman. Ale jak zaraz dodaje, potem pojawił się donos PZD do nadzoru budowlanego. Chodziło o budowę domu mieszkalnego jednorodzinnego na działce pana Romana (a właściwie o rozbudowę altany), w którym zamieszkał razem z rodziną. Zdaniem PZD było to korzystanie z działki niezgodnie z jej przeznaczeniem.

Działkowiec twierdzi też, że padł ofiarą szantażu. I pokazuje pismo z grudnia 2006 r. nadesłane przez Okręgowy Zarząd Warmińsko-Mazurskiego PZD z Olsztyna. Jego autorzy deklarują, że nie będą stwarzać żadnych problemów w przyjęciu państwa Michalaków na członków ROD „Oaza”, ale pod kilkoma warunkami: rozwiązania SIDOD, wycofania wszystkich spraw sądowych i złożenia oświadczenia, że po przyjęciu na członków związku będą przestrzegać jego statutu i regulaminu ROD. Konflikt trwa do dziś, podobnie jak SIDOD. Obecnie tworzy je ok. 50 członków. Ale w szczytowym momencie była ich niemal setka. – Część osób wycofała się po tym, jak zacząłem wojować z PZD. Bali się o swoje działki, które można byłoby uznać za samowolę budowlaną [rozbudowa altan bez niezbędnych zezwoleń czy podprowadzanie mediów – red.]. A de facto 90 proc. z nich jest samowolką – tłumaczy Roman Michalak.

Jeszcze dalej w walce z PZD poszedł Ireneusz Jarząbek ze stowarzyszenia działkowców „Zielona Dolina”, który twierdzi, że PZD zbierało podpisy pod obywatelskim projektem ustawy o ROD niezgodnie z prawem. Zawiadomił nawet w tej sprawie Centralne Biuro Antykorupcyjne. W jednej z naszych rozmów wprost stwierdził, że na zebraniach zamiast listy obecności podsuwane były listy poparcia dla inicjatywy. Samo PZD nazywa „organizacją przestępczą”, a o jej wykreślenie z rejestru wnioskował już w Krajowym Rejestrze Sądowym (w przeciwieństwie do stowarzyszeń zwykłych stowarzyszenie zarejestrowane w KRS posiada osobowość prawną, dzięki czemu może np. prowadzić działalność gospodarczą).

Ireneuszowi Jarząbkowi wtóruje Ryszard Durek, pełnomocnik Grupy Niezależnej Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Podzamcze” w Wałbrzychu. W e-mailu przesłanym kilka dni temu do redakcji pisze, że w jego regionie także doszło do oszustw przy zbieraniu głosów poparcia – PZD zachęcał do podpisywania apelu w sprawie „obrony ogrodów działkowych”, choć był to przygotowany przez związek projekt ustawy. Poinformował też o złożonym wniosku do prezydenta (także do prezesa TK i pierwszego prezesa Sądu Najwyższego) w sprawie zawetowania nowej ustawy o ROD-ach. „Przedmiotowa ustawa narusza Konstytucję RP w zakresie wolności zrzeszania się, równości gospodarczej, narusza także europejską konwencję praw człowieka w zakresie wolności zrzeszania się i stowarzyszania (art. 11), a przede wszystkim ma na celu obejście wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 11 lipca 2012 r., który uchylił prawne podstawy działania Polskiego Związku Działkowców, tym samym nakazał likwidację monopolu PZD” – czytamy we wniosku.

Suchej nitki na projekcie nowej ustawy działkowej nie zostawia także Grażyna Piszczoła ze Szczecina. – To bubel prawny. Dlaczego występować z PZD mogą jedynie całe ogrody, a nie mogą tego zrobić pojedyncze osoby? Ja nie chcę należeć do żadnego stowarzyszenia – przekonuje. O pani Grażynie było głośno kilka lat temu, gdy po śmierci męża została pozbawiona altany w szczecińskim ROD, bo nie chciała zapisać się do PZD. Przedstawiciele związku argumentowali, że tytuł prawny do działki mogą mieć jedynie członkowie związku. – Gdy Trybunał Konstytucyjny wydał w lipcu 2012 r. wyrok w sprawie działkowców, złożyłam skargę do sądu o wznowienie postępowania. Sędzia je zawiesił do czasu uchwalenia nowej ustawy przez Sejm – opowiada pani Grażyna. Liczy, że już niedługo jej sprawa znów trafi na wokandę.

Uprzejmie donoszę

Wszyscy nasi rozmówcy są doskonale znani władzom PZD. – Jeśli chodzi o osoby, które nas najzacieklej atakują, to mamy do czynienia z ok. 10 tymi samymi nazwiskami. W sumie w tzw. stowarzyszeniach funkcjonuje ok. 150 osób na milion członków PZD. Skala zjawiska jest śladowa – bagatelizuje sprawę mec. Bartłomiej Piech, pełnomocnik komitetu inicjatywy ustawodawczej „Ocalmy ogrody” (powołanego w październiku 2012 r. podczas zjazdu delegatów PZD w Warszawie). – Stowarzyszenia zakładane przez te osoby same boją się zebrań działkowców – przekonuje. Dlaczego? Bo może się okazać, że po wystąpieniu z PZD działkowcy z danego ogrodu nie wybiorą na swojego reprezentanta stowarzyszenia założonego przez przeciwników PZD, tylko utworzą własne. Wtedy składki trafią do nowego stowarzyszenia, a nie do już istniejącego. – Składki niejednokrotnie już dziś pobierają [stowarzyszenia skonfliktowane z PZD – red.] od działkowców przeświadczonych, że płacą na rzecz PZD – mówi mec. Piech.

– Ale są działkowcy, którzy nie chcą należeć do jakiegokolwiek stowarzyszenia, nawet po odłączeniu się od PZD. Co z nimi? – dopytuję. Pełnomocnik przyznaje, że działkowcy chcący wystąpić z PZD powinni powołać lokalne stowarzyszenie. Wówczas przejmie ono od PZD prawa do ogrodu i jego majątek, m.in. własność infrastruktury i środki na rachunkach. – Ale wobec działkowca nie będzie przymusu przynależności do jakiegokolwiek stowarzyszenia. Gwarantuje to art. 49 ustawy o ROD-ach, w każdej chwili można zrzec się członkostwa i zachować prawo do działki – zastrzega mec. Piech. Tak więc gdy w ogrodzie zacznie funkcjonować stowarzyszenie alternatywne dla PZD, nie powinno być problemu z wystąpieniem pojedynczych działkowców także z niego. Ważne jednak, by to stowarzyszenie kompletnie się nie rozpadło – w dalszym ciągu ktoś musi reprezentować dany ogród.

Odpierając ataki „dysydentów”, związek sam nie przebiera w środkach. Z chęcią wyciąga na wierzch niewygodne rzeczy z życia działkowiczów, by w ten sposób ich zdyskredytować. „Im bliżej zakończenia procesu legislacyjnego ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych, tym brutalniejsze i wręcz wstrętne są wystąpienia tych, których społeczność działkowa wykluczyła ze swego grona za świadome i rażące łamanie obowiązującego prawa” – czytamy w komunikacie PZD. W innym wpisie precyzuje, że chodzi o członków tzw. stowarzyszeń ogrodowych, którzy walczą o legalizację samowoli budowlanych w ogrodach, dopuszczenie zamieszkiwania na działkach czy też opodatkowanie działkowców i wygaszenie ich praw do terenów ROD.

I tak np. Romanowi Michalakowi PZD zarzuca, że nie walczy o interesy działkowców, lecz o dom w ogrodzie działkowym, który zajmuje z rodziną. Tymczasem nowa ustawa zakazuje zamieszkiwania na terenie ogrodu i nakazuje stowarzyszeniu ogrodowemu zawiadomienie nadzoru budowlanego o ponadnormatywnej budowli na działce. Związek wskazuje też, że SIDOD, wbrew swojej nazwie, nie ma nic wspólnego z inicjatywami demokratycznymi. „Już po niespełna dziewięciu miesiącach od przydziału działki [Roman Michalak – red.] wystąpił do Krajowej Rady PZD, aby przekazała mu prawo użytkowania wieczystego do gruntu. W ten sposób chciał wyłączyć teren swojej działki z ROD. Kilka osób, które także mają domy w ogrodzie, i ich rodziny założyły stowarzyszenie SIDOD, które oficjalnie wystąpiło do PZD o przekazanie im gruntu ogrodu. Gdy dostali odmowę, wystąpili przeciwko PZD do sądu, który odrzucił ich pozew w całości” – tłumaczy PZD.

Związek nie oszczędza też Ireneusza Jarząbka z „Zielonej Doliny”. W materiałach PZD z lipca tego roku wyczytać można, że został on odwołany z funkcji członka zarządu i prezesa zarządu ROD „Kwitnąca Dolina” po tym, jak prowadząc inwestycję wodociągową, dopuścił się „rażących nadużyć”. Z kolei po wybudowaniu 60-metrowej altany został pozbawiony członkostwa zwyczajnego PZD oraz prawa użytkowania działki. Do tego skazany został za niszczenie mienia ogrodowego, a także oskarżony o pobicie kobiety i mężczyzny. „Kreowanie przez dziennikarzy i polityków osoby Ireneusza Jarząbka, wielokrotnie naruszającego prawo, na odnowiciela ogrodnictwa działkowego urąga, w naszym mniemaniu, wszystkim działkowcom” – kwituje PZD. Dostaje się także Romanowi Durkowi z Grupy Niezależnej Rodzinnego Ogrodu Działkowego „Podzamcze” w Wałbrzychu. Zarzucane jest mu coś na kształt schizofrenii. „W środowisku niektórych działkowców wymieniona wyżej osoba, występująca pod nazwą, jest znana, najdelikatniej rzecz ujmując, jako osoba niezrównoważona emocjonalnie oraz jako tzw. pieniacz. W ocenie działkowców wszystkie informacje rozpowszechniane przez byłego członka PZD są jego urojoną wyobraźnią i działaniem odwetowym za pozbawienie członkostwa PZD” – donosi Konferencja Delegatów ROD „Podzamcze” w oficjalnym oświadczeniu.

Pośpiech bardzo wskazany

PZD nie zajmuje się tylko publikacją kolejnych rewelacji o nieprzychylnych mu działkowcach. Mimo nieciekawej atmosfery, jaka wytworzyła się wokół ROD-ów, związek bardzo skutecznie lobbuje w parlamencie za jak najszybszym uchwaleniem nowej ustawy. Niemal codziennie posłowie i senatorowie zasypywani byli listami od zarządów ogrodów. Proszą ich o jak najszybsze przekazanie projektu w ręce prezydenta i niezwracanie uwagi na osoby i stowarzyszenia, które próbują storpedować kompromisowe rozwiązanie.

Siła perswazji najwyraźniej działa na polityków. – Było niebezpieczeństwo, że posłanki i posłowie PO zechcą doprowadzić do likwidacji ogrodów działkowych. Ale dzięki samym działkowcom, którzy demonstrowali pod Sejmem, dzięki Polskiemu Związkowi Działkowców, także wielu posłankom i posłom z innych klubów niż PO, udało się działki obronić – mówił w listopadzie w Sejmie przewodniczący SLD Leszek Miller. Sympatia działkowców wobec lewicy nie jest szczególną tajemnicą. Sojusz zresztą gorliwie zabiega o to poparcie. Członkowie SLD pomagali zbierać podpisy pod projektem obywatelskim ustawy o ROD-ach. W połowie listopada SLD uruchomił na stronie internetowej „zegar działkowy” odmierzający czas pozostały do uchwalenia nowych przepisów.

Z przedstawicielami PZD kilkukrotnie spotykał się premier Donald Tusk. Do spotkania doszło m.in. w ROD im. Waszyngtona w Warszawie. Po jednym ze spotkań szef rządu przyznał, że „uzyskał zgodę” PZD w sprawie obowiązkowych zebrań, na których działkowcy będą decydowali o pozostaniu w związku lub nie. – Jest szansa, że ta ustawa będzie kompromisowa ku satysfakcji wszystkich stron – stwierdził Donald Tusk.

Teraz posłowie i działkowcy liczą na szybkie domknięcie prac legislacyjnych. Ci pierwsi chcą już mieć problem działkowców z głowy. Ci drudzy chcą wejścia w życie nowych przepisów przed 21 stycznia 2014 r. – datą wyznaczoną przez trybunał. Jeśli to nie nastąpi, w rodzinnych ogrodach działkowych może zapanować chaos, którego dziś nikt nie jest w stanie przewidzieć. Poza tym PZD najprawdopodobniej wychodzi z założenia, że im szybciej projekt zostanie uchwalony, tym mniej czasu na jego podważanie będą mieli przeciwnicy.

Na to ostatnie związek chyba nie ma co liczyć. – Ogrody już się buntują – przestrzega Ireneusz Jarząbek i dodaje, że stowarzyszenia działkowe integrują się, by powołać Federację Stowarzyszeń Działkowych, alternatywę dla PZD. Pytanie tylko, czy tworząc federację złożoną z opozycyjnych stowarzyszeń, zbuntowani działkowcy sami nie wyhodują z czasem potwora, którego upatrują w PZD. Bo ewentualny dualizm, którego rezultatem będzie najprawdopodobniej kolejna wyniszczająca wojna o wpływy, może prowadzić do nowego monopolu. A tę historię działkowcy już przerobili.

Stawka jest ogromna: to 43 tys. ha wartych miliardy złotych terenów, na których funkcjonuje 4,6 tys. ogrodów. Nic dziwnego, że każdy ma coś do ugrania

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję


reklama


  • Wyślij
  • Drukuj
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
czytaj więcej w e-DGPczytaj więcej w e-DGP

reklama

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Komentarze: 70

  • 1: monika z IP: 46.169.80.* (2014-11-16 11:28)

    Co to tak pani G Piszczoła zanikła?

  • 2: monika z IP: 37.7.31.* (2014-08-06 11:54)

    Do Grażyna Piszczoła. Ustawę o ogrodach działkowych mamy już konstytucyjną i niewiele się w przepisach zmieniło w stosunku do po[przedniej. Ziemie które PZD otrzymało kiedyś pod ogrody otrzymało je zgonie z prawem, wlaścicielami jesteśmy my działkowcy bomy użytkujemy te ziemie ,my tworzymy PZD.A pani chciała by teraz to wszystko zdezorganizować a przecież nic nie stoi na przeszkodzie by stworzyć swoje ogrodowe stowarzyszenie a nie żerować na tym co tyle lat funkcjonuje .Nikt kto wynajmuje np. mieszkanie nie wyprowadza się razem z nim tylko zostawia je właścicielowi.Pani coś żle rozumuje. Gdyby nie nasza wielka ogólnokrajowa organizaca to może by nie było już ogrodów działkowych . to właśnie obywatelski projekt ustawy i totalna jego obrona uratował nasze ogrody .A gdzie powstał ten projekt, kto go opracował? J a osobiście zbierałam podpisy i jestem dumna że zwyciężyliśmy ale są też mąciciele ,tacy niech się odłączą.Jestem ciekawa jakie będa koszty funkcjonowania takiego ogrodu po odłączeniu.Jestem przekonana że wielokrotnie większe niż teraz chociaż pani uważa że placimy jakiś characz to jest nieprawda , na krajowy związek ida niewielkie pieniądze z obowiązkowej składki większa ich część zostaje się w ogrodzie. Inną jest natomiast sprawą jak dany ogród się rządzi , jakie naciąga koszty jakie dodatkowe opłaty pobiera ,musmy to kontrolować atak się nie dzieje.Ogrody są pod nieustannym obstrzłerm tych których te ziemie nęcą.Już mamy nowy atak na altany malutkie stowarzyszenie się obroni, nie sądzę.

  • 3: monika z IP: 37.7.31.* (2014-08-06 11:54)

    Do Grażyna Piszczoła. Ustawę o ogrodach działkowych mamy już konstytucyjną i niewiele się w przepisach zmieniło w stosunku do po[przedniej. Ziemie które PZD otrzymało kiedyś pod ogrody otrzymało je zgonie z prawem, wlaścicielami jesteśmy my działkowcy bomy użytkujemy te ziemie ,my tworzymy PZD.A pani chciała by teraz to wszystko zdezorganizować a przecież nic nie stoi na przeszkodzie by stworzyć swoje ogrodowe stowarzyszenie a nie żerować na tym co tyle lat funkcjonuje .Nikt kto wynajmuje np. mieszkanie nie wyprowadza się razem z nim tylko zostawia je właścicielowi.Pani coś żle rozumuje. Gdyby nie nasza wielka ogólnokrajowa organizaca to może by nie było już ogrodów działkowych . to właśnie obywatelski projekt ustawy i totalna jego obrona uratował nasze ogrody .A gdzie powstał ten projekt, kto go opracował? J a osobiście zbierałam podpisy i jestem dumna że zwyciężyliśmy ale są też mąciciele ,tacy niech się odłączą.Jestem ciekawa jakie będa koszty funkcjonowania takiego ogrodu po odłączeniu.Jestem przekonana że wielokrotnie większe niż teraz chociaż pani uważa że placimy jakiś characz to jest nieprawda , na krajowy związek ida niewielkie pieniądze z obowiązkowej składki większa ich część zostaje się w ogrodzie. Inną jest natomiast sprawą jak dany ogród się rządzi , jakie naciąga koszty jakie dodatkowe opłaty pobiera ,musmy to kontrolować atak się nie dzieje.Ogrody są pod nieustannym obstrzłerm tych których te ziemie nęcą.Już mamy nowy atak na altany malutkie stowarzyszenie się obroni, nie sądzę.

  • 4: Grazyna Piszczoła z IP: 62.69.223.* (2014-07-09 09:57)

    Opowiedz dla Pani Moniki 66
    Pragnę Panią poinformować, że przepisy , które Pani wskazuje porządkują tę przestrzeń w określonym ogrodzie jest to fikcja i obłuda .Państwo Polskie posiada Konstytucje i wszyscy maja prawa równe . Nie może być tak by PZD czerpało korzyści od emerytów i tych osób , którzy na własne potrzeby użytkują działkę i musza być zrzeszaniu przymusem do stowarzyszeń lub PZD.
    Minęły już czasy socjalizmu jesteśmy już krajem demokratycznym już 25 lat po transformacji naszego kraju a wciąż mamy prawa komunistyczne. . Jeżeli ustawa jest niekonstytucyjna to obywatele maja prawa wskazywać na naruszeniu Konstytucji.
    Jeżeli Pani chce należeć do tej organizacji to jest to Pani sprawa, lecz nie może Pani decydować za innych i wskazywać , że :"ja mam sobie kupić pole i zaorać je i nasadzić pyr. Moja praca nie polega na tym by mieć interes swój ale polega na tym by prawo było zgodne z Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej .

  • 5: monika z IP: 5.174.120.* (2014-06-28 01:11)

    nie wiem o co chodzi Grazynie Piszczole. Chce mieć działkę w ogrodzie działkowym zorganizowanym w określonym ogrodzie a jednocześnie chce być niezależna od przepisów które porządkują tę przestrzeń, Niech sobie kupi pole zaora je i nasadzi pyr.Tacy ludzie lubią tylko mącić w swoim interesie.

  • 6: grazyna z IP: 62.69.223.* (2014-06-02 12:43)

    Szczecin 2 czerwca 2014 r.

    Termin rozpraw 1 lipca 2014


    Sąd Okręgowy w Szczecinie
    II Wydział Cywilny Odwoławczy
    Ul. Piotra Skargi 19
    71-423 Szczecin

    Sygn. akt; II Ca 91/14

    Powód: Grażyna Piszczoła

    Pozwany: Polski Związek Działkowców – Okręg w Szczecinie
    Reprezentowany przez: r.pr. Piotra Kapińskiego


    PISMO POWÓDKI
    Na podpowiedź pozwanego na skargę o wznowieniu postępowania.

    Powódka ustosunkowując się do odpowiedzi pozwanej na skargę o wznowieniu postępowania wnosi o:

    1. Przyjęcia przez Sąd do rozpoznania Skargi o wznowieniu postępowania.

    2. Zasądzenia od pozwanej kosztów sądowych w tym zwolnienia powódki od kosztów zastępstwa procesowego pozwanej w związku z trudna sytuacja materialną powódki.

    3. Powołania Bogusława Nowackiego w charakterze świadka w niniejszym postępowaniu
    zam. w Szczecinie ul. Makrelska 1/3, celem złożenia wyjaśnienia dot. sprawy zawarcia umowy pomiędzy Grażyną Piszczoła a Bogusławem Nowackim.

    ponadto wnosi się o:

    1. Przedłożenia przez Polski Związek Działkowców – Okręgu w Szczecinie umowy dzierżawy gruntu pomiędzy PZD a właścicielem samorządu terytorialnego-Gminy Miasta Szczecin dot. gruntu przy ul. Bajecznej 2, 71-838 Szczecin.

    2. Podania nr Księgi wieczystej terenu – gruntu i nazwę właściciela terenu.

    UZASADNIENIE

    Powódka ustosunkowując się do odpowiedzi pełnomocnika pozwanej Polskiego Związku Działkowców podtrzymuje wszystkie zarzuty wniesione w skardze o wznowieniu postępowania na podstawie art. 424¹ § 1k.p.c. w zw. z art. 401 k.p.c. w której wielu przepisów ustawy o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r., pociągały za sobą doniosłe skutki prawne niekonstytucyjności.

    Zaskarżając wyroki Sądu pierwszej i drugiej instancji sygn. akt I C 313/09 i sygn. akt: II Ca 464/09 wskazując na wznowienie postępowania na podstawie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego sygn. K, 8/10 w której wynika, wprost że ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych z 2005 r była niezgodna z Konstytucją.
    2

    W związku z powyższym jak wynika z kodeksu postępowania cywilnego, powódka może podważać konsekwentnie, iż wyroki wydane przez Sąd były niekonstytucyjne, w której powódka uzasadniała w pismach kierowanych do Sądu.

    W przedstawionych szereg argumentów przez powódkę przemawiających dość jednoznacznie, że ustawa o r.o.d. z 2005 r narusza ład konstytucyjny– demokratycznego państwa prawnego.

    Powódka podnosiła zarzuty w pismach do Prezesa Sądu Najwyższego we wniosku o skierowanie zapytania prawnego do Trybunału Konstytucyjnego dot. ustawy z 2005 r. jak także do Rzecznika Praw Obywatelskich o naruszaniu prawa do działki przez ustawę, na które, zostały wydane wyroki Sądu w Szczecinie o sygn. akt: I C 313/09, i sygn. akt: II Ca, 464/09.
    Orzeczenia były naruszeniem zasad równości, oraz ochrony praw nabytych i własności, jak także art. 58 Konstytucji przymusu do przynależności, o których nic nie wskazuje na prawidłowości stosowanych w Polskim Związku Działkowców.

    Pełnomocnik PZD w piśmie z dnia 12 maja 2014 r na stronie 2 wskazuje, że, cytuję: „ Powódka precyzując roszczenie wystąpiła z roszczeniem windykacyjnym, żądając wydania działki. Bez względu jednak na treść wyroku Trybunału Konstytucyjnego powódka nie posiadała i nie posiada tytułu prawnego do działki w związku, z czym roszczenie o wydanie działki jest całkowicie bezzasadne ( dalej cytuję: (…) „ W świetle poprzednio obowiązujących przepisów tytuł prawny do działki uzależniony był od członkowstwa w PZD.
    Członkostwo w PZD oraz prawo użytkowania działki nadawał PZD.
    W związku z tym, iż powódce w drodze uchwały nie przydzielono w użytkowanie działki roszczenie o wydanie działki było niezasadne”.

    W związku z powyższym powódka wskazuje, iż własności posadowionej altany i drzew owocowych na działce były i są własnością powódki jak także majątek małżonków, które nie są i nigdy nie były własnością PZD..

    Powódka argumentuje tezę, do której ma prawo do działki, co wskazywała w postępowaniu procesowym, iż mąż powódki otrzymał działkę w 1978 r., od Pracodawcy MORS, za którą firma zapłaciła na rzecz Urzędu Gminy Miasta Szczecin kwotę za grunt.
    To nie PZD przydzieliła mężowi działkę.

    W roku 1981., PZD bez konsultacji z mężem wpisała na listę PZD Mariana Piszczoła, jako członka bez jego zgody, przekazując taki dokument do Sądu. ( jego podpis na wniosku jest podrobiony).

    Na podstawie orzeczenia Trybunału sygn. akt: K 8/10 całej ustawy z 2005 r., jest niezgodna z Konstytucją, co ze względu na niekonstytucyjność jej rozwiązaniem są kluczowe normy, które doprowadziło, że regulacje prawne nie dotyczyły użytkowania gruntów, które są własnością samorządu terytorialnego – Gminy Miasta Szczecin natomiast PZD uzależnia użytkowanie działki z przymusem członkowskim w Polskim Związku Działkowców

    Pełnomocnik PZD wskazuje, że były przepisy obowiązujące członkostwem do użytkowania działki w drodze uchwały. Wobec powyższego by użytkować działkę powódka musiała być członkiem i płacić haracz na PZD, zarządu okręgowego i zarządu PZD w Warszawie.

    Argumentując wywody PZD nie są rozwiązaniem kluczowym i regulacją prawną, bo przecież nie dotyczy użytkowania działki, która jest prawnie własnością Skarbu Państwa – Gminy i nie stanowi to, iż działkowiec musi być członkiem by użytkować działkę.
    3

    Należy wskazać, że, grunty stanowiące własności Skarbu Państwa przeznaczone w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego pod rodzinne ogrody działkowe przekazane są użytkownikom nieodpłatnie a nie dla PZD. Natomiast PZD żąda wysokich składek na stowarzyszenie, które narusza podstawy prawne i konstytucyjne art. 58.

    Na mocy art. 10 ust 1 o ustawie o rod. Trybunał przyjął, że konstytucje prawne z art. 8 ust 1 ustawy z 1981 r., już w orzeczeniach TK o sygn. akt: K 27/95, że nałożenie obowiązku przekazywania w użytkowanie gruntów przeznaczonych pod wówczas pracownicze ogrody działkowe były niezgodne z zasada demokratycznego państwa prawnego poprzez to, że ustalało wyłączność w uzyskaniu tego prawa nie na rzecz użytkownika a zrzeszających się działkowców w PZD, co pozbawiło obywateli do dobrowolnego użytkowania działki.

    Mając na uwadze, że w dalszym ciągu PZD uzależnia prawo do użytkowania działki w drodze uchwał, co narusza to zasadę demokratycznego państwa prawnego wskazując także na przepisy ustawy z dnia 13 grudnia 2013 r., że tytuł prawny do działki nabywa się poprzez zawarcie stosownej umowy dzierżawy działkowej ze stowarzyszeniem ogrodowym obecnie z PZD „ Skolwinka „ zarządzającej przez Stowarzyszenie, PZD.

    Stowarzyszenie PZD nie zostało zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądu w Szczecinie.
    Także nie zostało zgłoszone w Urzędzie Miasta Szczecin o nabycie prawa do gruntu w użytkowanie bezpłatne na rzecz działkowców poprzez uchwalenie stowarzyszenia na walnym zebraniu.

    Trybunał także orzekł, iż przymus przynależności do stowarzyszeń w PZD jest sprzeczne z art. 58 w zw. z przepisem art. 32 Konstytucji.
    Ustawa nie powinna wprowadzać takich rozwiązań, która jest niezgodna z prawem do wolności art. 31 Konstytucji oraz swobodę zrzeszania się art. 58.

    Uchwalona ustawa, która wprowadza rozwiązania niezgodna z prawem i orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego Sygn. K 8/10 a którą PZD uzależnia prawo do ogrodu działkowego z przymusem do członkowstwa narusza art. 31 Konstytucji w związku z art. 58 Konstytucji, w której nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje. Wolność człowieka podlega ochronie prawnej

    Pozwana myli prawa działkowca z dzierżawą do działki. W piśmie wskazuje, że powódka nigdy nie wystąpiła z wnioskiem o zawarciu umowy na dzierżawę przedmiotowej działki.
    Należy wskazać, że żaden działkowiec nie posiada umowy na dzierżawę działki a tylko składa wniosek o przynależności do stowarzyszenia, natomiast dzierżawa nie istnieje a tylko Gmina daje prawo do użytkowania nieodpłatnego terenu- gruntu, które stanowią własności Skarbu Państwa – Samorządu terytorialnego, co już Trybunał Konstytucyjny wydał orzeczenie, iż jednostki samorządu terytorialnego maja osobowość prawną. Przysługują im prawa własności i inne prawa majątkowe dot. także i własności gruntów.

    Wobec powyższego powódka nie rozumie, dlaczego nie ma prawa użytkowania działki, która nie należą do PZD.

    W razie wygaśnięcia prawa użytkowania działki na skutek śmierci jednego z małżonków pierwszeństwo mają osoby bliskie żona.
    W świetle uznania niekonstytucyjności podstaw prawnych Trybunał uznaje za niezgodne z art. 58 w związku z art. 31 ust 3 Konstytucji.

    4

    Wolność jednostki działkowca jest w tym przypadku naruszona przez to, że mimo cywilnoprawnej istoty stosunków łączących pomiędzy związkiem – stowarzyszeniem z użytkownikiem działki, ci ostatni są praktycznie pozbawieni wpływu na użytkowanie działki oraz nie mogą realizować swoich interesów ogrodowych poza stowarzyszeniem.

    Takie rozwiązanie ustawowe stanowi nieproporcjonalne i niecelowe ograniczenie wolności zrzeszania się, co stanowi brak zaufania obywatela do państwa i stanowionego przez nie prawa wynikające z art. 2 Konstytucji.

    W związku na powyższe wnosi się jak na wstępie.

    Otrzymują:
    1. Sąd 2 egz.
    2. A/a 1 egz.

    Grazyna Piszczoła

  • 7: kłusownik z IP: 46.76.35.* (2014-05-17 15:47)

    Po wprowadzeniu nowej ustawy wzroslo zainteresowanie działkami bo ludzie w swej nieświadomości myślą że teraz działki są ich własnością. Na naszym ogrodzie nikt nikomu nie wytłumaczył o co w tym wszystkim chodzi.Jestem ciekawa czy zawisną na tablicach ogrodowych rozliczenia za ubiegły rok bo ponoć jest to teraz już obowiązkowe. Kto będzie to egzekwował. Boję się że to będą tylko papierowe przepisy.Chciałbym też wiedzieć czy jest możliwa teraz kontrola zewnętrzna ogrodu.

  • 8: kłusownik z IP: 46.76.35.* (2014-05-17 15:47)

    Po wprowadzeniu nowej ustawy wzroslo zainteresowanie działkami bo ludzie w swej nieświadomości myślą że teraz działki są ich własnością. Na naszym ogrodzie nikt nikomu nie wytłumaczył o co w tym wszystkim chodzi.Jestem ciekawa czy zawisną na tablicach ogrodowych rozliczenia za ubiegły rok bo ponoć jest to teraz już obowiązkowe. Kto będzie to egzekwował. Boję się że to będą tylko papierowe przepisy.Chciałbym też wiedzieć czy jest możliwa teraz kontrola zewnętrzna ogrodu.

  • 9: staruch z IP: 77.254.97.* (2014-05-17 14:59)

    nadal polską rządzą ci co wydawali rozkazy dla zomo.Na ogorodach zmienić prezesa starego ubeka to będzie możliwe po III wojnie, bo oni się usadawiają w ramach esbeckiej mafi. Wszystko sie dzieje przy bierności działkowiczów. Zrobili nową ustawe która ma im po staremu zapewnić stołki i forse za nic od starych rencistów i rencistek. na tym świecie nigdy nie będzie demokracji.

  • 10: monika z IP: 5.60.47.* (2014-04-27 20:00)

    odbyły się już pierwsze zebrania sprawozdawcze i czego sie dowiedzielśmy.Oto zarządy obdzielili się nagrodami sami sobie je przyznając ale na dożynki oczywiście pieniędzy nie będzie.Nasze zebranie odbylo się w ten sposób że odwlekano wszelkimi sposobami dyskusję.W końcu niczego nie ustalono a to znaczy że wszystkie decyzje będą zapadać na posiedzeniach zarządu tak jak będa sobie chcieli rządzący.

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Wyszukiwarka kancelarii

SzukajDodaj kancelarię

reklama