Rozstrzygnięcie dotyczyło umowy o pracę zawartej na okres od 16 kwietnia 2009 r. do 31 października 2011 r. W tym czasie (22 sierpnia 2009 r.) weszła w życie ustawa z 1 lipca 2009 r. o łagodzeniu skutków kryzysu ekonomicznego dla pracowników i przedsiębiorców (Dz.U. nr 125, poz. 1035 z późn. zm.), która zmieniła zasady zatrudniania na czas określony w firmach do końca 2011 r. Okres zatrudnienia na podstawie terminowych umów nie mógł przekraczać 24 miesięcy. Umów takich nie dotyczył jednak art. 251 k.p., czyli zasada, że trzecia umowa terminowa zawarta z tym samym pracownikiem przekształca się w kontrakt na czas nieokreślony. Zmiany te dotyczyły także umów zawartych przed wejściem w życie ustawy antykryzysowej, jeśli termin ich rozwiązania przypadał przed 31 grudnia 2011 r. (umowy zawarte na dłużej miały się rozwiązywać w terminie w niej wskazanym).

We wrześniu 2011 r. pracownik zwrócił się do pracodawcy o zawarcie z nim umowy na czas nieokreślony, bo upłynął już 24-miesięczny, maksymalny okres terminowego zatrudnienia (w tym przypadku minął on dwa lata po wejściu w życie ustawy, a więc 22 sierpnia 2011 r.). Pracodawca nie spełnił tego żądania i stwierdził, że umowa rozwiąże się w terminie w niej wskazanym, a więc 31 października 2011 r. Sprawa trafiła do sądu I instancji, który przyznał rację pracownikowi. Skoro czas trwania umowy terminowej, na który zezwalały przepisy (24 miesiące), minął 22 sierpnia 2011 r., a zatrudniony nadal – za wiedzą i zgodą pracodawcy – wykonywał swoje obowiązki, to obie strony łączyła już umowa na czas nieokreślony.

Od tego orzeczenia odwołał się pracodawca, a sąd II instancji przedstawił Sądowi Najwyższemu zagadnienie prawne do rozstrzygnięcia. Dotyczyło ono tego, kiedy umowa na czas określony wspomnianego pracownika rozwiązała się (21 sierpnia – przed upływem wspomnianych 24 miesięcy czy 31 października – tak jak przewiduje umowa) oraz czy przekształciła się ona w umowę stałą.

Zgodnie z konstytucją

Sąd Najwyższy uznał, że kontrakt rozwiązał się w terminie w nim wskazanym, a więc 31 października 2011 r. Odmienna wykładnia ustawy antykryzysowej mogłaby bowiem prowadzić do łamania przepisów konstytucji. Skoro obie strony zawarły umowę na czas określony zgodnie z ówczesnymi przepisami, późniejsza ich zmiana nie może ingerować w treść łączącego ich stosunku i wywoływać skutków, które nie są wyrażone wprost w nowych przepisach (rozwiązanie umowy terminowej 21 sierpnia 2011 r. – a więc wbrew jej postanowieniom – oraz ustalenie, że obie strony łączy już po tej dacie umowa stała).

– Zgodnie z art. 2 konstytucji Polska jest demokratycznym państwem prawnym. Obywatel musi mieć zaufanie do stanowionego prawa – podkreślał Kazimierz Jaśkowski, sędzia SN.

Tłumaczył, że zawierając umowę, strony nie mogły przewidzieć zmiany przepisów. W niektórych przypadkach strony nie mogłyby uchylić się od skutków uchwalenia ustawy antykryzysowej (np. jeśli umowy nie można było wcześniej wypowiedzieć, bo nie zawierała klauzuli przewidującej taką możliwość albo pracownik zyskał ochronę przed zwolnieniem).