Konieczność wydania nowego aktu płacowego związana była z nowelizacją z 15 września 2017 r. ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 902 ze zm.; dalej: u.p.s.), która zlikwidowała gabinety polityczne w samorządzie. Nowela ta dodatkowo w art. 3 przewidziała, że dotychczasowe przepisy wykonawcze wydane na podstawie art. 37 ust. 1 u.p.s. zachowują moc do dnia wejścia w życie nowych przepisów, nie dłużej niż przez 6 miesięcy od wejścia w życie nowelizacji, czyli do 19 maja 2018 r. Prace nad projektem r.s.w.p.s. w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozpoczęto 23 stycznia 2018 r. Początkowo nie przewidywano większej rewolucji w zakresie wynagradzania pracowników samorządowych.

Jednak ostatecznie rozporządzenie z 15 maja 2018 r. wprowadza, poza zmianami wynikającymi z ustawy, bardzo kontrowersyjne rozwiązania dotyczące obniżenia uposażenia wójtów, burmistrzów, prezydentów miast, starostów oraz marszałków. Rząd tłumaczył zmianę tym, że wykonywanie funkcji zarządzających w samorządach – tak jak w przypadku posłów i senatorów – oznacza pełnienie służby na rzecz społeczeństwa.

Kontrowersyjne przepisy dotyczące cięć pojawiły się dopiero 9 maja 2018 r., czyli zaledwie sześć dni przed podpisaniem rozporządzenia Rady Ministrów. Są one pokłosiem krytyki przyznania nagród dla członków rządu Beaty Szydło. Na początku kwietnia szef PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział, że cięcia obejmą też wynagrodzenia lokalnych włodarzy. Nie wspomniał wówczas, w jaki sposób ma to nastąpić. Jednak już w kwietniu przewidywaliśmy, że rząd wykorzysta okazję i taką obniżkę wprowadzi do projektu rozporządzenia płacowego („Obniżki pensji w samorządach szybciej niż w Sejmie. Wystarczy zmiana rozporządzenia”, Samorząd i Administracja z 11 kwietnia 2018 r., nr 71, s. C2). Skąd to przeczucie? Otóż zarobki samorządowców nie są określone ustawowo. Pragmatyka zawodowa, czyli u.p.s., ustala tylko górny limit zarobków. Resztę określa rozporządzenie.

Nowe regulacje, co zrozumiałe, nie spotkały się z pozytywną oceną samorządowców. Ale i eksperci nie kryją negatywnej oceny. Jak wskazuje Bartosz Góra, radca prawny prowadzący własną kancelarię w Dębicy, po wejściu w życie powyższych zmian osoby zatrudnione w samorządzie na podstawie wyboru i powołania mogą niejednokrotnie być gorzej wynagradzanymi od swoich podwładnych (tym bardziej że inne osoby, np. skarbnicy, nie są objęte obniżkami). Zdaniem mecenasa Bartosza Góry należy negatywnie ocenić sposób wprowadzenia tych zmian dopiero w końcowej fazie procesu legislacyjnego, z pominięciem rzeczowej dyskusji i konsultacji. Również terminu wejścia w życie, zaledwie na kilka miesięcy przed upływem końca kadencji obecnych samorządowców nie można ocenić jako racjonalnego działania ustawodawcy, lecz jedynie jako efekt zapotrzebowania politycznego.

Nowe rozporządzenie oznacza jednak nie tylko obniżki dla włodarzy. Określa również zasady gratyfikacji za pracę wszystkich osób zatrudnionych w samorządzie bez względu na podstawę nawiązania stosunku pracy. [schemat 1]

Nie licząc cięć w wynagrodzeniach włodarzy, w nowym akcie nie przewiduje się większych rewolucji w zakresie uregulowanym dotychczasowymi przepisami. Porównanie przepisów pokazuje, że można mówić raczej o korekcie regulacji. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, przygotowując projekt r.s.w.p.s., uwzględniło uwagi napływające do resortu w ciągu 10 lat obowiązywania dotychczasowego rozporządzenia. [schemat 2]

CAŁY ARTYKUŁ PRZECZYTASZ TU >>>>