Od 1 października byli funkcjonariusze pełniący służbę na rzecz totalitarnego państwa w latach 1944–1990 będą otrzymywać obniżone renty i emerytury. Dzięki temu w ciągu najbliższych lat wydatki budżetu na ten cel mogą się zmniejszyć o 546 mln zł. Nie wiadomo jednak, czy ten plan się uda. W ustawie jest bowiem furtka.

Ważny przepis

Podstawą do uniknięcia zmniejszenia wypłaty świadczenia jest art. 8a ustawy z 16 grudnia 2016 r. o zmianie ustawy o zaopatrzeniu emerytalnym funkcjonariuszy Policji (Dz.U. z 2016 r. poz. 2270). Zakłada on, że wyłączenie spod działania przepisów ustawy dezubekizacyjnej będzie możliwe w przypadku krótkotrwałego pełnienia służby przed 31 lipca 1990 r. oraz rzetelnego wykonywania zadań i obowiązków po 12 września 1989 r. Szczególnie jeśli taka służba była pełniona z narażeniem zdrowia i życia.

– Szef resortu spraw wewnętrznych w drodze decyzji uznaniowej będzie rozstrzygał, czy wnioskodawca spełnia kryteria określone w art. 8a ustawy. A zatem czy zasługuje na zachowanie emerytury, renty czy renty rodzinnej w dotychczasowej wysokości – tłumaczy dr Marta Derlatka, adwokat specjalizująca się w sprawach służb mundurowych. – Przy czym spójnik „oraz” zdaje się wskazywać, że obie przesłanki muszą być spełnione łącznie, choć pojawiają się także odmienne interpretacje – dodaje.

Długa kolejka

– Namawiamy wszystkich byłych funkcjonariuszy do składania wniosków do ministra. Z naszych informacji wynika, że obecnie takie prośby o „ułaskawienie” złożyło już około ośmiu tysięcy osób – mówi Zdzisław Czarnecki, prezydent Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych RP. Dodaje, że z takiej możliwości skorzystać powinni ci, którzy na przykład zostali oddelegowani na różnego rodzaju kursy prowadzone przez SB. – Dwumiesięczne szkolenie z obserwacji w terenie czy nauka maszynopisania nie powinny odbierać emerytury osobie, która całym swoim życiem zawodowym potwierdziła oddanie Polsce – uważa Czarnecki.

Zdaniem Andrzeja Szarego, wiceprzewodniczącego ZG NSZZ Policjantów, przepis dotyczy wszystkich funkcjonariuszy. – Gdyby do takich osób były zastrzeżenia, to dawno zostałyby wydalone z policji ze względu na dobro służby. A zamiast tego w ich aktach osobowych są rozkazy nagrodowe – tłumaczy.

Sam resort spraw wewnętrznych nie podaje, ile wniosków w związku z art. 8a ustawy dezubekizacyjnej do niego wpłynęło. Zamiast konkretnej liczby DGP uzyskał informację, że „rozpatrzenie sprawy wymaga przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, obejmującego zebranie materiału dowodowego”. A jak jest naprawdę?

Na wysokość świadczenia nie będzie miało wpływu odwołanie się od decyzji Zakładu Emerytalno-Rentowego do sądu. Mówiąc wprost – niższe świadczenia będą wypłacane esbekom już od 1 października.

– Aby uniknąć takiej sytuacji, wiele osób już w styczniu wystąpiło do ministra Błaszczaka o utrzymanie świadczeń. Jedyne, co dotychczas uzyskały, to przedłużenie terminu do załatwienia sprawy do końca września, października czy grudnia. Pozostaje więc tylko czekać lub wysyłać ponaglenia – podkreśla Aleksandra Karnicka, radca prawny prowadząca kancelarię specjalizującą się w sprawach mundurowych.

Potrzebne dokumenty

Eksperci wskazują, że podstawą do zachowania świadczenia w pożądanej wysokości są dokumenty potwierdzające wzorowy przebieg służby. Brak ujednoliconych zasad udostępniania przez formacje mundurowe materiałów istotnie utrudnia ich szybkie pozyskanie. Z kolei na akta z IPN czeka się nawet kilka miesięcy.

– Z policji moi klienci otrzymują pełną dokumentację przedstawiającą przebieg służby, z uwzględnieniem opinii od przełożonych, a także nagród i wyróżnień. Inaczej jest w przypadku służb specjalnych, które wystawiają jedynie ogólne zaświadczenia o przebiegu służby, zasłaniając się ustawą o ochronie informacji niejawnych – zauważa Aleksandra Karnicka.

Skompletowanie dokumentów to nie koniec problemów. Pozostaje jeszcze kwestia interpretacji przepisów. – Przesłanki, o których mówi ustawa, zostały sformułowane w sposób pozostawiający duży luz decyzyjny. Jednocześnie nie ma żadnych przepisów wykonawczych. Nie uformowała się też praktyka stosowania przepisu. Zarówno minister, jak i sądy administracyjne mogą przyjąć różną, mniej lub bardziej korzystną dla zainteresowanych wykładnię przepisu – wyjaśnia dr Marta Derlatka.

Reasumując, na razie wszystko jest możliwe. Zarówno to, że budżet – jak planowano – zarobi na obniżce świadczeń nawet 546 mln zł, jak i to, że de facto obniżek nie będzie.