Jak się okazuje – w ocenie części ekspertów, a także resortu rodziny i inspekcji pracy – wypowiedzenie takiej kobiecie warunków pracy i płacy jest dopuszczalne. Ich zdaniem pozwala na to ustawa o szczególnych zasadach rozwiązywania z pracownikami stosunków pracy z przyczyn niedotyczących pracowników. Niektórzy prawnicy mają jednak wątpliwości, czy w ogóle powinna ona być w tym przypadku stosowana. Zasadniczo odnosi się bowiem do przypadków zwolnień albo grupowych, albo tych, które następują z powodów niedotyczących pracownika. I tu pojawia się argument zwolenników: wypowiedzenie zmieniające można wręczyć ciężarnej, jeśli tylko będzie uzasadnione takimi przyczynami.

Przyjęcie jednak, że przepisy powyższej ustawy mogą być stosowane do zmiany warunków zatrudnienia kobiet szczególnie chronionych, prowadzi do kuriozalnych rezultatów. Okazuje się, że wypowiedzenie zmieniające można wręczyć przyszłej lub aktualnej matce tylko w tych firmach, które mają 20 i więcej pracowników. Czy w ich przypadku macierzyństwo zasługuje na mniejszą ochronę? Próżno szukać tu uzasadnienia, a dostrzec można raczej niezgodność z konstytucją.

Czy nie czas zatem na zmiany w prawie? Jest ku temu kilka sposobności. Do modyfikacji uprawnień rodzicielskich skłania się prezydencki projekt nowelizacji kodeksu pracy (obecnie w Radzie Dialogu Społecznego), a i niewykluczone, że pochyli się nad nimi również komisja kodyfikacyjna przygotowująca nowy kodeks. Zwłaszcza że część obecnych regulacji wciąż jest sprzeczna z przepisami unijnymi, o czym pisaliśmy 11 lutego 2016 r. w tygodniku Kadry i Płace (nr 28/2016) – „Urlop dla ojca nadal zależy od uprawnień matki. A to może być niezgodne z unijną dyrektywą”.

Zainteresował Cię ten temat? Cały tekst przeczytasz w Tygodniku Gazeta Prawna