Projektu ustawy o mediach narodowych jak nie było, tak nie ma. W PiS pojawiają się na ten temat sprzeczne informacje. Krzysztof Czabański, odpowiedzialny w Ministerstwie Kultury za reformę mediów publicznych, zapowiedział, że pierwszy „mały krok” w tej sprawie zostanie wykonany „niebawem”. Rozmawiać nie chce też Elżbieta Kruk, przewodnicząca sejmowej komisji kultury. – Pomagałem trochę przy tworzeniu ustawy. Ale to pan Czabański jest pełnomocnikiem ds. zmian w mediach – zbywa nas wiceminister kultury Jarosław Sellin.

– Nie chcą rozmawiać, bo w PiS panuje przekonanie, że powstanie bubel prawny – słyszymy od jednego z polityków tej partii.

Pierwotnie scenariusz zakładał przekształcenie TVP, PAP i Polskiego Radia w instytucje kultury. Potem mowa była o już o państwowych osobach prawnych. Likwidację spółki prawa handlowego i zastąpienie jej nowym tworem wynikać miało z chęci uwolnienia TVP i PR od „jarzma komercji”.

Jednak realizacja tego planu może się okazać trudniejsza, niż przewidywano. – Odchodzenie od przetestowanych w praktyce rozwiązań (przekształcenie w oparciu o przepisy kodeksu spółek handlowych) wymaga bardzo dużego nakładu pracy na przygotowanie nowych rozwiązań prawnych, które nie tylko legislacyjnie będą poprawne, lecz także sprawdzą się w praktyce – ocenia Adam Osiński, partner zarządzający z Kancelarii Adwokackiej Osiński i Wspólnicy. Dodaje, że przygotowanie takich rozwiązań w pośpiechu, bez prac studialnych jest obarczone olbrzymim ryzykiem. – Samo przekształcenie to proces co najmniej kilkumiesięczny – dodaje. A w PiS przeważa grupa zwolenników błyskawicznych zmian.

– Spółka akcyjna może realizować każdy cel. Problemem nie jest formuła prawna – mówi prof. Tadeusz Kowalski, członek rady nadzorczej TVP. – Bronię tego modelu, bo spółka wcale nie musi pracować na zysk, a nawet jeśli ten zysk wykaże, to przecież nikt tych pieniędzy nie zabiera, środki idą na program albo inwestycje – dodaje.

W gmachu przy Woronicza coraz częściej mówi się o okrojonym planie zmian, który nie będzie rodził tak wielu problemów prawnych. Najprostszy scenariusz zakłada wyjęcie w drodze ustawy kompetencji dotyczących mediów publicznych, jakie ma KRRiT, i przekazanie ich nowemu organowi. Zyskałby on prawo powoływania władz mediów publicznych. – Cel polegający na wymianie ludzi zostałby osiągnięty, a formuła spółki zachowana – słyszymy od jednego z menedżerów z TVP.

Pracownicy telewizji i radia mają dość atmosfery niepewności. Z naszych informacji wynika, że do prezesa TVP zgłaszają się dyrektorzy, którzy chcą się rozstać ze spółką na starych zasadach. Nie chcą płacić 70-proc. podatku od odpraw.

Zamieszanie wokół zmian w mediach może uderzyć w finanse TVP. – Chodzi o reklamowe kontrakty roczne. Domy mediowe zaczynają się domagać gwarancji, że TVP wywiąże się z zaciągniętych na przyszły rok zobowiązań i wyemituje wykupione reklamy – tłumaczy prof. Kowalski.

Rada nadzorcza TVP napisała w tej sprawie list do przewodniczącego KRRiT z prośbą o interwencję. List w podobnym tonie wystosował też do ministra skarbu Janusz Daszczyński.

KRRiT na razie milczy na temat zmian. – Czekamy na konkrety, bo wątpliwości jest wiele. Spodziewane przez twórców projektu 1,5 mld zł z opłaty audiowizualnej nie wystarczy, by sfinansować media publiczne. Problemów prawnych może być więcej, kwestia wieloletnich licencji z zagranicznymi partnerami, status telewizyjnego archiwum – słyszymy od urzędnika rady.

Niejasna jest też przyszłość samej KRRiT. PiS nie ukrywa, że docelowo ten konstytucyjny organ w ogóle miałaby zniknąć z instytucjonalnego krajobrazu Polski. Jego kompetencje miałby przejąć wielki Urząd ds. Mediów Elektronicznych, łączący kompetencje KRRiT i UKE. Z projektu konstytucji PiS wynika, że szefa urzędu miałby powoływać prezydent na 5 lat. 

20 podmiotów ma objąć projekt ustawy o mediach narodowych, czyli PAP, TVP, PR i 17 regionalnych rozgłośni

2807 osób na etatach zatrudniała TVP w połowie 2015 r.

144,4 mln zł zysku w I półroczu 2015 r. zanotowała TVP