Kancelaria Prezydenta RP poinformowała wczoraj, że „pieniądze przelane przez pomyłkę na niewłaściwy numer konta bankowego będzie można łatwiej odzyskać”.

– To cel projektu przygotowanego przez kancelarię we współpracy z rzecznikiem finansowym – poinformował minister Andrzej Dera. O szczegółach jednak nie chciał publicznie mówić. My je poznaliśmy.

Poszukiwanie rozwiązania

Wielokrotnie na łamach DGP zwracaliśmy uwagę na jeden z największych absurdów prawa bankowego, który – niestety – doprowadził do łez tysiące Polaków.

Jeszcze w 2011 r., zlecając przelew, oprócz numeru rachunku wpisywaliśmy dane odbiorcy. Bank je ze sobą porównywał. Sytuacja się jednak zmieniła po implementacji unijnej dyrektywy w sprawie usług płatniczych (2007/64/WE). Obecnie wystarczy wskazać jedynie numer rachunku adresata. Nawet gdy wpiszemy jego dane osobowe, bank nie musi ich weryfikować. Jeśli więc nadawca pomyli się przy wpisywaniu numeru, może się okazać – jeśli tylko rachunek o takim numerze istnieje – że przeleje środki obcej osobie. I w praktyce, jeśli adresat dobrowolnie nie odda pieniędzy, nie będzie w stanie ich odzyskać.

Konto nasze powszechne

Konto nasze powszechne

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Teoretycznie nadawcy przysługuje roszczenie o bezpodstawne wzbogacenie (art. 405–414 kodeksu cywilnego). Tyle że, aby z nim wystąpić, trzeba znać dane adresowe pozwanego. A bank ich nie poda, gdyż jest związany tajemnicą. – Wystarczyłoby znowelizować prawo bankowe, dodając jeden przepis. Chodzi o to, by bank na wniosek klienta, który przez pomyłkę przelał pieniądze obcej osobie, mógł udostępnić informacje na temat tego, kto środki otrzymał – przekonywał jeszcze w 2015 r. na naszych łamach wiceprezes Związku Banków Polskich Jerzy Bańka („Tajemnica blokuje zwrot”, DGP nr 117/2015).

Ówczesne kierownictwo resortu finansów zachowało jednak dystans do tej propozycji. Przekonywało, że mogłoby to umożliwić wyłudzanie danych, bo wystarczyłoby wykonać przelew na kilka groszy, by pozyskać czyjeś dane.

Dwutorowa zmiana

Prezydent Andrzej Duda oraz rzecznik finansowy uznali jednak, że pilne zmiany są niezbędne. Eksperci rzecznika finansowego odbierali wiele próśb o interwencję dotyczących takich problemów. Nie mogli jednak udzielać ludziom satysfakcjonującej ich pomocy.

Zmiany mają być przeprowadzone dwutorowo. Po pierwsze, prezydent chce zadbać o ochronę danych tych osób, które zdecydują się oddać środki dobrowolnie.

– Nie opisano w sposób szczegółowy procedur związanych z taką sytuacją. Stąd konieczne jest opracowanie rozwiązań, które pozwolą bezpiecznie przeprowadzić zwrot – wskazuje Michał Masłowski, zastępca kierownika zespołu prawnego wydziału klienta rynku bankowo-kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Metoda ma być prosta. Otóż oddanie środków będzie odbywało się przez pośrednika – bank. Tym samym ten, kto wykonał zły przelew, przy odzyskaniu swych pieniędzy nie pozna danych zwracającego.

Znacznie ważniejsza jest jednak kwestia, co robić w sytuacji, gdy adresat przelewu nie chce zwrócić pieniędzy.

– Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której możliwe będzie skuteczne wystąpienie do sądu z powództwem w celu odzyskania zwrotu środków tytułem bezpodstawnego wzbogacenia – informuje radca prawny Bartosz Wyżykowski, zastępca dyrektora wydziału klienta bankowo-kapitałowego w Biurze Rzecznika Finansowego.

Projektodawcy zapewniają, że oczywiście nie może to doprowadzić do nadmiernego osłabienia tajemnicy bankowej. Ale jeśli ktoś przygotuje pozew, złoży go do sądu i zostanie wezwany do uzupełnienia braków w postaci podania adresu – można już przyjmować, że naprawdę chce jedynie odzyskać swoje pieniądze. I takiej osobie należy już udostępnić dane kogoś, kto decyduje się na przywłaszczenie cudzych środków.

Przygotowana przez prezydenta i rzecznika finansowego propozycja trafi w najbliższych dniach na biurko ministra finansów. Jeśli jego opinia będzie pozytywna, można się spodziewać, że korzystna dla Polaków zmiana zostanie uchwalona przez Sejm jeszcze w pierwszej połowie 2017 r. ⒸⓅ

Etap legislacyjny

Konsultacje