statystyki

Efekt reformy PiS: Sześciolatki powtórzą klasę, a dla trzylatków zabraknie miejsc w przedszkolach

autor: Anna Wittenberg, Klara Klinger24.11.2015, 07:29; Aktualizacja: 24.11.2015, 08:15
Pingwin rządzi

Sześciolatki od września 2016 r. nie będą musiały iść do szkoły – zapowiedziała minister edukacji Anna Zalewska.źródło: ShutterStock

Szefowa MEN potwierdza: sześciolatki wrócą do przedszkoli. W takim wypadku w placówkach zabraknie miejsca dla najmłodszych dzieci.

reklama


reklama


Sześciolatki od września 2016 r. nie będą musiały iść do szkoły – zapowiedziała minister edukacji Anna Zalewska. Na zmianie stracą rodzice najmłodszych dzieci. Jak wynika z sondy przeprowadzonej przez DGP wśród samorządów, w dużych miastach zabraknie miejsc dla części przedszkolaków.

Poselski projekt ustawy w tej sprawie będzie w ciągu 10 dni. Jak podał RMF FM, zmiany mają zostać uchwalone jeszcze w tym roku. Według zapowiedzi minister dzieci z rocznika 2010 będą zostawać w przedszkolach, ale do pierwszej klasy będą mogły pójść na życzenie rodziców. Dla sześciolatków z pierwszej połowy rocznika – aby mogły usiąść w szkolnej ławce - nie będzie potrzebne orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Minister zastanawia się jednak, czy obowiązku orzekania nie wprowadzić dla dzieci urodzonych po 1 września. Decyzje mają zapaść w ciągu tygodnia.

Istotna zmiana ma czekać także dzieci z rocznika 2009, które poszły do szkoły obowiązkowo jako sześciolatki. Minister Zalewska chce, by rodzice mogli zdecydować, czy pójdą one do drugiej klasy, czy zostaną na kolejny rok w pierwszej, powtarzając materiał. – Rodzic będzie mógł zdecydować o powtórnym zapisaniu dziecka do klasy pierwszej – wyjaśnia szefowa resortu. – W projekcie ustawy zostanie wyrzucone stygmatyzujące określenie odroczenia – obiecuje.

Najmłodsi poza systemem

Najmłodsi poza systemem

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Szybka ścieżka wprowadzenia projektu jest możliwa, bo ustawa od miesięcy jest już przygotowana. Podobne rozwiązanie posłowie PiS próbowali wprowadzić przed wakacjami. Wtedy jednak ich projekt przepadł. Partia wróciła do niego w kampanii. Także premier Beata Szydło zapowiadała podniesienie wieku startu szkolnego w planie na pierwszych 100 dni rządu. Pomysł cofnięcia sześciolatków do przedszkoli budzi jednak wątpliwości wśród samorządowców. Gminy będą miały bowiem problem z zapewnieniem miejsc w przedszkolach dla najmłodszych.

I tak np. w Bydgoszczy zabraknie nawet 9 tys. miejsc dla przedszkolaków. – W praktyce pozostawienie sześciolatków w przedszkolu oznacza, że na rok szkolny 2016/2017 nie będzie naboru do samorządowych przedszkoli. Jeżeli wszyscy rodzice złożą deklaracje o kontynuowaniu wychowania przedszkolnego w dotychczasowej placówce, to w większości przedszkoli nie będzie wolnych miejsc dla maluchów, które dopiero weszłyby do systemu. Będziemy mieli problem z trzy- i czterolatkami – słyszymy od urzędników bydgoskiego ratusza.

To samo mówi rzeczniczka Opola Marta Grycan. – W placówkach publicznych może zabraknąć miejsc dla trzy- i czterolatków – twierdzi. Obliczenia nie pozostawiają złudzeń. Gdyby urzędnicy bazowali tylko na miejscach w przedszkolach samorządowych, zabrakłoby miejsc dla 1300 z blisko 4000 uprawnionych dzieci. Taka sama sytuacja jest w Białymstoku. Z danych urzędu miasta wynika, że jest tam 12,1 tys. dzieci w wieku od trzech do sześciu lat, tymczasem miejsc we wszystkich przedszkolach jest o 1700 mniej, a gdyby liczyć tylko miejsca samorządowe – nawet o 4500 mniej.

Problemy mają nie tylko duże miasta. – To, czy w przyszłym roku szkolnym wszystkie dzieci cztero- i trzyletnie dostaną się do przedszkoli, jest ściśle uzależnione od tego, czy ulegną zmianie przepisy oraz czy rodzice poślą dzieci do szkół, czy też pozostawią je w przedszkolach – tłumaczy rzecznik Ostrowa Wielkopolskiego. W ubiegłym roku placówki przyjmowały tam nawet dzieci dwuipółletnie. Na zmianie skorzystają przedszkola niepubliczne, z których dziś w wyniku niżu demograficznego zaczęły odpływać dzieci. W dużych miastach, nawet jeśli zostaną wypełnione wszystkie miejsca w przedszkolach samorządowych i prywatnych, część dzieci zostanie bez opieki.

Problemy to skutek trzech regulacji prawnych. Po pierwsze, pięciolatki mają dziś obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego. Te dzieci muszą pójść do przedszkola. Po drugie, od bieżącego roku szkolnego obowiązują przepisy, które przyznają prawo do wychowania przedszkolnego każdemu chętnemu czterolatkowi. To oznacza, że jeśli w danej gminie rodzic będzie chciał wysłać dziecko do placówki, samorząd musi znaleźć dla niego miejsce. Takie samo prawo już od września 2017 r. obejmie trzylatki. To skutek dostosowania prawa polskiego do unijnej dyrektywy. Po trzecie zaś, nowelizacja ustawy o systemie oświaty sprawiła, że od 1 września 2016 r. nie przewiduje się już funkcjonowania oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych.

Trzeba je zlikwidować albo przekształcić w zespoły szkolno-przedszkolne. Takim zespołom postawiono jednak bardzo wysoką poprzeczkę. – Nie wszystkie placówki będą spełniały nowe normy określone przez rozporządzenie, a adaptacja pomieszczeń będzie bardzo kosztowna. Dlatego też nie ze wszystkich oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych zostaną utworzone przedszkola. Dzieci będą zmuszone na rok pójść do innego przedszkola, niekoniecznie położonego blisko domu – wyjaśnia rzecznik Bydgoszczy.

W Krakowie od tego, czy uda się przekształcić zerówki, zależy przedszkolne być albo nie być kilku tysięcy dzieci. Jeżeli uda się zagospodarować obecne zerówki, zabraknie „jedynie” 2600 miejsc. Jeśli nie – aż 3700. Z kolei gdańscy urzędnicy mówią, że przygotowali się na przyjęcie wszystkich cztero- i pięciolatków. – Zorganizowanie dodatkowych 4500 miejsc w przedszkolu jest zadaniem bardzo trudnym do udźwignięcia przez nasze miasto, ale mamy przygotowany plan awaryjny. Niestety najprawdopodobniej odbyłoby się to także kosztem trzylatków. W tym roku szkolnym w publicznych przedszkolach mamy 1670 trzylatków – zapowiada Mariola Paluch z gdańskiego magistratu.

Czasu jest mało, a ze strony samorządów padają pytania dodatkowe. Czy nadal będzie obowiązywała likwidacja zerówek? Czy obowiązek rocznego przygotowania przedszkolnego będzie dotyczył tylko dzieci w wieku sześciu lat, czy również pięciolatków? Czy czterolatki nadal będą miały prawo do korzystania z przedszkoli? A trzylatki?

Rodzi się również problem finansowy. W świetle obowiązujących dziś przepisów dotacja dla przedszkoli na 2016 r. będzie wyliczana na bazie liczby wychowanków, którzy byli w placówkach we wrześniu 2015 r. Jeśli liczba dzieci znacznie wzrośnie, samorząd będzie musiał sam znaleźć na nie pieniądze. Samorządowcy pytają więc, czy w związku z planowanym powrotem sześciolatków do przedszkoli zostaną wprowadzone przepisy umożliwiające uzyskanie w 2016 r. dotacji celowej na zwiększoną liczbę dzieci.

Minister Zalewska przekonuje, że w najbliższym czasie resort edukacji będzie rozważać te wątpliwości. – W skali kraju mamy około 100 tys. miejsc w przedszkolach. Oczywiście to statystyka; w różnych miejscowościach albo ich nie ma, albo jest nadmiar. Dokonamy analizy możliwości finansowych i białych plam – przekonuje. Dodaje, że w budżecie są pieniądze na budowę nowych placówek. O konkretach jednak jeszcze nie informuje. 

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • tato_ 6 latka(2015-11-25 19:39) Odpowiedz 284

    Mam w szkole podstawowej 6 latka (z końca br.). Po dwóch i pół miesiącach nauki Pani nauczycielka
    mi oświadczyła, że dziecko nie umie czytać i pisać ze słuchu i nie nadaje się do szkoły. Poproszono mnie abym rozważył tym samym przeniesienie dziecka z powrotem do przedszkola. Wcześniej w przedszkolu dziecko było badane w poradni psychologicznej i nie miałem możliwości odroczyć nauki dziecka. Odmówiłem przeniesienia dziecka do przedszkola, bo wydaje mi się że na tym etapie nauki umiejętność pisania ze słuchu i czytania dla 6 latka jest przedwczesna. Pisząc to jestem zbulwersowany podejściem nauczycielki do nauki 6 latków, przyzwyczajonej chyba do nauczania dzieci po zerówkach. Te eksperymenty na dzieciach których ja osobiście doświadczam wydają się naganne.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • aaa(2015-11-25 19:33) Odpowiedz 275

    Jestem nauczycielką oddziału przedszkolnego. Przez ostatnie lata pracowałam z mieszanymi grupami 5 i 6 latkami. Proszę mi wierzyć, nie wszystkie dzieci nadają się do tego, aby rozpocząć naukę. Strasznie irytują mnie wypowiedzi rodziców którzy uważają, że jeżeli ich dziecko poradziło sobie w pierwszej klasie to wszystkie dadzą sobie radę. W mojej klasie troje rodziców próbowało obroczyć swoje dzieci. Niestety z tego co wiem to poradnie miały wytyczne, aby tego nie robić. Konsekwencją tego jest codzienny płacz w szkole, gdyż dzieci nie potrafią podołać obowiązkom. Miałabym prośbę do rodziców, aby innym, może mniej zdolnym dzieciom, także dać szansę na spokoje dorośnięcie do tego. Przecież wam nikt nie zabrania posłać dzieci wcześniej.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • Ola(2015-11-24 19:23) Odpowiedz 225

    A co z dziecmi z rocznika2008 .One maja byc pokrzywdzone.O nich nikt nie mowi. Poszli jako pierwsi szesciolatki.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • jedynak(2015-11-24 12:08) Odpowiedz 184

    skoro dzieci to skarb i przyszłość narodu, dlaczego jedynaki nie istnieją dla państwa. Dlaczego rodzice jedynaków traktowani są jako bezdzietni ? młodzi ludzie od czegoś muszą zacząć własnie od tego pierwszego (czasem jedynego z różnych przyczyn) dziecka. Niestety w proponowanym układzie jedyne (pierwsze ) dzieci nie liczą się dla państwa. Niech P. Elbanowscy zwrócą na to uwagę, skoro wszystkie dzieci sa przyszłością narodu. Te jedynaki też będą pracować na nasze emerytury.

  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2015-11-24 11:19) Odpowiedz 179

    Włos się jeży jak czyta się komentarze co niektórych przedstawicieli tzw nurtu lewactwa bez kindersztuby,co ci człowieku przeszkadza w tym ,że jakaś rodzina jest wielodzietna,chce to ma dzieci .Czuję wielki szacunek do państwa Elbanowskich za ich zaangażowanie ,determinację .Masz dziecko ,które ma sześć lat i jesteś pewien,że nadaje się do pierwszej klasy to je posyłasz ,jak uważasz ,że powinno pójść od siódmego roku życie to czekasz rok ,w czym tu problem,wreszcie zostanie przywrócona normalność.

  • MIK(2015-11-30 17:35) Odpowiedz 1615

    Coś mi się wydaje, że pani minister z Elbanowskimi rozwalą cały system.Jestem zdruzgotany tym co sie szykuje.

  • Mały Jaś(2015-11-24 20:13) Odpowiedz 112

    @vts
    Że co? Nie będę się bawił w ceregiele - kłamie Pan(i) i nie wiem kto miałby w to kłamstwo uwierzyć.
    Tak się składa, że moja córka otrzymała w tym roku odroczenie, bo w przeciwnym razie 1 IX obowiązkowo w wieku niespełna 6 lat zaczęłaby naukę w szkole. Na szczęście byliśmy konsekwentni i spotkaliśmy się z osobami, które rzetelnie podchodziły do swojej pracy definiując niedojrzałość szkolną u naszej córki.
    To czy sobie radzi ze smartfonem, tabletem, MIG'iem-29, żurawiem budowlanym ma się nijak do tego czy sobie poradzi z "reżimem" szkolnym.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • x(2015-11-24 09:28) Odpowiedz 1112

    PiS się nadal kompromituje. Pani minister edukacji zaprosiła Elbanowską, która słynie z rodzenia kolejnych dzieci w hurcie (8 w drodze) jako ekspertkę w sprawie reformy nauczania. Nie wiem co ma dać konsultacja z Elbanowskimi, jaką oni mają wiedzę, jakie przygotowanie zawodowe, jakie dokonania - otóż żadne, oprócz posiadania gromadki dzieci. Ale stali się współautorami ekspresowej reformy czyli nowego bałaganu. Państwo Elbanowscy w swoim czasie podnieśli szum w sprawie 6-latkow by zbić kapitał polityczny na sztucznie rozdmuchanej aferze. No i udało się.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Ojciec Wirgiliusz(2015-11-24 08:27) Odpowiedz 103

    Proponuję cykliczne zmiany ustaw w tej materii tak co 6 miesięcy. Będzie wesoło.


    ... i tylko dzieciaków szkoda, że nie mają poczucia stabilizacji.

  • norma(2015-12-30 19:21) Odpowiedz 91

    Macie wybór, ludzie. O co Wam znów chodzi?! Zaczynam się już gubić, czy te komentarze nie są sponsorowane, czy ludzie już tak poodlatywali.

  • oburzona(2015-11-27 13:55) Odpowiedz 810

    Jestem mamą 6cio letniego dziecka. Chodzi do pierwszej klasy poznaje literki, które już i tak zna, utrwala głosowanie , sylabizowanie choć nie umie jeszcze czytać dobrz3 strasznie się i widać postępy, nauka idzie do przodu. Mają czas w klasie na naukę i zabawę. Nie są terroryzowane i zmuszanie do nauki mają czas na przyswojenie wiedzy. Nie można powiedzieć o polityce naszego kraju; robimy krok do przodu by potem 3 się cofnąć. Mówią, ze zmainy są potrzebne- ale czy takie regularne?ktoś zrobił tak to w odwecie zrobię odwrotnie , bo mam władze? Wydaje mi się , że jeśli komuś zależało i chciał odroczyc dziecko to zrobił. Trochę wysiłku i się uzyskało opinie z poradni. Dlatego dziwie się , że 80 proc społeczeństwa , które posłało dzieci do szkół nie dało do myślenia politykom i nie potraktowali tego jak wyboru demokratycznego. Podobnie jest z wiekiem emerytalnym wielkie oburzenie , że trzeba pracować dluzej- ale proszę się zastanowić jaki odsetek ludzi odchodzi na emeryturę gdy już osiągnie swój wiek? Niewiele. Wciąż zajmują etaty bo nie mają co ze sobą zrobić i chcą zarobić więcej. Jak dla mnie ustawy powinny być bardziej restrykcyjne a władza bardziej konsekwentnie musi dojrzeć prawdziwe problemy społeczeństwa i z nimi się uporać q nie szerzyć szachrajstwo.

    Pokaż odpowiedzi (3)
  • bajaga(2015-11-25 07:00) Odpowiedz 82

    @vts o dużym rozumku...za czaców PO (od 2014 roku) to rodzice musieli przyznać, że ich dziecko NIE NADAJE SIĘ do szkoły...(odroczenie). Zawsze było tak, że 6-cioletnie dzieci mogły iść do szkoły po zasięgnięciu opinii psychologa lub przedszkola... i dla rodzica to był zaszczyt - miał "doroślejsze" dziecko...i to powinno wrócić.

  • vts(2015-11-24 19:09) Odpowiedz 76

    Mały Jasiu o bardzo małym rozumku, za czasów PO rodzice mogli decydować czy dziecko ma iść do szkoły od 6 czy od 7 lat.

  • mama(2015-11-24 15:38) Odpowiedz 715

    popierniczylo ich i ja teraz bede miala problem z dzieckiem, zeby sie zalapalo do przedszkola. przeciez juz teraz jest problem.
    moze Elbanowscy powiedza ile zarobili na tym zamieszaniu.
    nikt nie kaze im posylac dzieci do szkoly w wieku 6 lat. moga sobie zalozyc szkole w domu.
    poczytajcie sobie o rozwoju mozgu, im dziecko wczesniej zacznie sie uczyc tym lepiej dla niego.

  • Gog(2015-11-24 15:10) Odpowiedz 64

    Miało nie być "pustego" lub ograniczonego rocznika, który był wyśmiewany. Teraz jakieś kombinacje alpejskie, możliwość pozostania w 1 klasie itd. To nie zapełni klas. Problemy dopiero się zaczynają. Rodzice będą skołowani, wielu nauczycieli trafi na bruk. Kto jednak jest najważniejszy dla MEN - według mnie - państwo Elbanowscy.

  • As(2015-11-24 19:41) Odpowiedz 53

    Czegoś tu nie rozumiem. Nagle zabrakło miejsc czy też nieustające pasmo sukcesów poprzedniego rządu doprowadziło do obecnej sytuacji. Jak było do tej pory? Brakowało miejsc czy nie? A może dlatego na siłę poprzednia władza skierowała 6 latków do szkoły bo swoimi rządami doprowadziła do spadku liczby przedszkoli?

  • Pa(2015-11-30 11:25) Odpowiedz 53

    do PrzerażonejMamy

    Nie wiem skąd to przerażenie.

    Przecież Pani syn może pójść do drugiej klasy w przyszłym roku jeżeli daje sobie radę w pierwszej klasie.Można to także sprawdzić w Poradni Psychologiczno-Wychowawczej jak się ma wątpliwości.

    Ręce opadają jak czyta się takie komentarze. Ludzie czytajcie ze zrozumieniem!

    Nikt Was nie zmusza by dziecko dwa razy chodziło do pierwszej klasy jeżeli daje sobie radę w szkole i

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • mm(2015-11-24 20:28) Odpowiedz 57

    czy daj tych elbanowskich nikt nie moze pouczyc !!co to jest powsciagliwosc!!daj babie oddychnac !!!to nie worek do noszenia dzieci!!!

  • MD(2015-11-24 08:21) Odpowiedz 510

    to już wiemy na co to 500 trzeba będzie wydać. Na przedszkole prywatne

  • mama małej Mi(2015-11-24 17:31) Odpowiedz 48

    super, moje dziecko załapało się na miejsce w żłobku dzięki czemu mogłam wrócić do pracy, ale teraz może nie starczyć dla niego miejsca w przedszkolu. za 500 zł nie wynajmę opiekunki...i co z nim zrobię po zakończeniu żłobka do 5 roku życia?

    Pokaż odpowiedzi (1)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama