Zmiany w systemie awansu i wynagradzania, a także czasu pracy pedagogów, które znalazły się w projekcie założeń do nowelizacji Karty nauczyciela, będą rozpatrzone w czwartek na posiedzeniu stałego Komitetu Rady Ministrów. Konsultacje dokumentu zakończyły się już w kwietniu, ale członkowie rządu wciąż mają do nich wiele zastrzeżeń.

Zgodnie z założeniami organ prowadzący szkołę, którym najczęściej jest gmina, miałby być odpowiedzialny za przeprowadzenie postępowania na najwyższy stopień awansu zawodowego, czyli dla kandydata na nauczyciela dyplomowanego. Takiemu rozwiązaniu sprzeciwia się resort kultury, który uważa, że w dalszym ciągu powinny odpowiadać za to kuratoria. Również resort sprawiedliwości sprzeciwia się ograniczenia roli tych ostatnich w awansie zawodowym.

Z kolei minister pracy domaga się od MEN większych zmian w zakresie uelastycznienia i wzmocnienia systemu motywacyjnego nauczycieli. Postulaty te są zbieżne z tymi prezentowanymi przez samorządy.

W omawianym projekcie MEN chce też umożliwić nauczycielom prowadzenie zajęć – w ramach ich stosunku pracy – za środki z UE. Obecnie karta nie daje takiej możliwości. W efekcie gmina musi zatrudniać dodatkowych pedagogów. Po zmianach za każdą godzinę zajęć unijnych miałby on otrzymywać wynagrodzenie nie niższe od 150 proc. stawki godzinowej wyliczonej według osobistego zaszeregowania. Na takie rozwiązanie nie zgadza się jednak Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Domaga się, aby jedna godzina takich zajęć była wynagradzana tak jak godziny ponadwymiarowe finansowane z krajowych środków.

Sławomir Neumann, wiceminister zdrowia, ma natomiast uwagi do zmian w urlopie dla poratowania zdrowia nauczycieli. MEN chce, aby o zasadności udzielenia takiego świadczenia decydował lekarz medycyny pracy, a nie rodzinny. Resort zdrowia uważa, że nauczyciele powinni mieć prawo odwołania się od decyzji lekarza wojewódzkiej medycyny pracy np. do instytutu badawczego w tej dziedzinie.

Najwięcej zastrzeżeń do projektu ma jednak minister finansów, który m.in. domaga się likwidacji dodatku wiejskiego. Wskazuje też, że odpis na zakładowy fundusz świadczeń socjalnych w przeliczeniu na jednego nauczyciela wynosi około 2,9 tys. zł, a na jednego pracownika, który nie jest pedagogiem, o prawie 1,8 tys. zł mniej. Na potrzebę zmiany świadczeń socjalnych dla nauczycieli wskazuje także wspomniany wcześniej resort pracy.

Ministerstwo Edukacji nie planuje w tej kwestii radykalnych zmian, aby nie narazić się nauczycielom. Za to chce ich zmusić do większego lepszego ewidencjonowania swojego czasu pracy.

– Dyrektor szkoły może np. w sposobie ewidencjonowania zaznaczyć, że nauczyciele co najmniej godzinę tygodniowo powinni przeznaczyć na spotkania z rodzicami, a kolejną na pracę zespołową z innymi nauczycielami – wyjaśnia DGP Krystyna Szumilas, minister edukacji narodowej.

Etap legislacyjny

Założenia do ustawy, którymi zajmie się stały Komitet RM