Szpitale pozostające w sieci chciały przekraczać zakontraktowane limity, aby wypracować wyższy kontrakt na 2026 r. Dziś, w związku z propozycją Ministerstwa Zdrowia, zastanawiają się, czy ma to sens.
Przypomnijmy: Od 2017 r., na mocy tzw. reformy Radziwiłła, pełne finansowanie ze środków publicznych mogą mieć tylko szpitale, które znajdują się w podstawowym szpitalnym systemie zabezpieczenia opieki zdrowotnej PSZ, nazywanym siecią szpitali. Zamiast, jak wcześniej, płacić placówkom za każde wykonane świadczenie (tzw. fee for service), minister Konstanty Radziwiłł postanowił finansować je ryczałtowo, na każdy rok przyznając określoną kwotę. Została ona wyliczona na podstawie wykonania świadczeń w latach poprzednich.
Żeby jednak zmotywować zarządzających szpitalami do utrzymania stałej liczby świadczeń lub niezmniejszania ich, autorzy koncepcji sieci ustalili, że placówki, które wykonają mniej niż 98 proc. ryczałtu, w kolejnym roku dostaną nieco mniej pieniędzy. Z kolei te, które wykonają 102 proc., będą mogły liczyć na jego zwiększenie. To jednak będzie zależeć od pieniędzy w puli na całe województwo i dobrej woli płatnika, czyli Narodowego Funduszu Zdrowia.
Oprócz ryczałtu fundusz płaci szpitalom osobno za świadczenia limitowane, których liczbę określa wartość umowy i w których przypadku nie ma obowiązku zapłaty za nadwykonania, oraz świadczenia nielimitowane, za które musi zapłacić pełną kwotę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.