Co 10. recepta nie jest wykupowana – tak wynika z danych udostępnianych DGP przez Ministerstwo Zdrowia. Problem narasta mimo rozszerzenia dostępu do darmowych leków.

We wrześniu 2023 r. weszły w życie przepisy, na mocy których osoby w wieku powyżej 65 lat i najmłodsi mogą skorzystać ze 100 proc. refundacji na niektóre medykamenty. Taką zmianę wprowadziła nowelizacja z 13 lipca 2023 r. ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz ustawy o refundacji leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych (Dz.U. z 2023 r. poz. 1733).

Wykaz bezpłatnych leków dla dzieci i młodzieży w wieku do 18. roku życia będzie zawierać ponad 2,8 tys. leków. Z kolei dla seniorów powyżej 65. roku życia wykaz ten to prawie 3,8 tys. bezpłatnych leków – mówiła przed startem programu Katarzyna Sójka, ówczesna minister zdrowia.

Mimo że lista leków i beneficjentów programu wzrosła, nie wpłynęło to na odsetek realizowanych recept. Jak wynika z danych przekazanych nam przez Ministerstwo Zdrowia (MZ) tych niewykupowanych jest ich coraz więcej. W ubiegłym roku takich recept było 61 mln, czyli 12,5 proc. ogółu. Natomiast w 2020 r. liczba ta wyniosła 47 mln (10,5 proc. ogółu).

Co trzeci warszawiak nie wykupuje leków

Z danych MZ wynika, że w Warszawie w 2023 r. 37 proc. recept dla dzieci do 16. roku życia nie zostało zrealizowanych, w przypadku osób w wieku powyżej 60 lat ten odsetek wyniósł 30 proc. Gorzej statystyki wyglądają np. dla Wrocławia, gdzie 47 proc. recept dla najmłodszych nie zostało zrealizowanych, a 36 proc. dla osób najstarszych.

Skąd tak wysoki odsetek dotyczący recept dla najmłodszych?

Podejrzewam, że chodzi m.in. o przepisywanie recept „na wszelki wypadek” – gdyby gorączka się utrzymała, rodzice są proszeni o wykupienie antybiotyku, gdyby na wakacjach pojawiła się alergia, proszeni są o wykupienie leku przeciwalergicznego. Opiekuńczy rodzice często proszą o takie recepty, a potem ich nie realizują – mówi Agnieszka Nowak-Musiej, lekarka i prezes MediMentors.

Ekspertka zwraca uwagę na inny istotny problem, który ogranicza możliwość skorzystania z bezpłatnych leków, chodzi o placówki prywatne i te mające kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia.

Program darmowych leków dla osób w wieku 65+ oraz osób poniżej 18. roku życia na pewno rozwija się wolniej, niż zakładano. Myślę, że podłoże finansowe wciąż ma duże znaczenie, a problem może także leżeć w regulacjach. Pamiętajmy, że obowiązujące przepisy nie pozwalają lekarzom, nawet specjalistom pracującym w placówkach nieposiadających umów z NFZ, na wystawianie recept na bezpłatne leki. Mogą oni je wystawiać na farmaceutyki w pełnej odpłatności. To stanowczo utrudnia dostęp do leków dla pacjentów – wyjaśnia Magdalena Osińska-Kurzywilk, prezes koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Nasza rozmówczyni uzupełnia, że dodatkowo ten problem narasta w opiece długoterminowej, bo możliwości pielęgniarek są ograniczone.

– Dzięki temu, że osoba pracująca w środowisku domowym pacjenta czuwała nad przyjmowaniem leków, a w razie ich braku mogła wypisać receptę na darmowe leki, umożliwiało to systematyczne przyjmowanie tych medykamentów. Obecnie nie ma takich możliwości, co utrudnia dostęp do bezpłatnych leków lub nawet powoduje, że pacjenci nie realizują recept, ponieważ wiąże się to z dodatkowymi, niemałymi kosztami – komentuje Osińska-Kurzywilk.

Jak dodaje ekspertka, pacjent, który otrzymał receptę od lekarza prywatnie lub od pielęgniarki opieki długoterminowej, która nie ma umowy z NFZ, nie wykupi tej recepty lub wykupi, płacąc za leki dużo więcej.

Kontrowersyjna lista bezpłatnych leków

Eksperci zwracają uwagę na problem dotyczący samej listy bezpłatnych leków.

– Jestem diabetologiem, przyjmuję pacjentów z cukrzycą. Części z nich mogłam wdrożyć najlepsze dla nich leczenie dopiero po wprowadzeniu 100 proc. refundacji dla seniorów. Niestety rozwiązanie nie dotyczy przypadków, w których pacjentowi nie należy się refundacja, ponieważ nie spełnia on kryteriów refundacji (np. ma za niskie glikemie), więc nie należy mu się bezpłatny lek. Takie przypadki nadal dotyczą dużej grupy pacjentów – mówi lekarka.

Osińska-Kurzywilk podkreśla natomiast, że warto przeanalizować politykę lekową.

Brak realizacji recept wynika z ceny leków. Te, które są włączone do programu bezpłatnych leków dla seniorów, są zwykle preparatami generycznymi, dla których zazwyczaj istnieje na rynku nowocześniejsza alternatywa, ale jest dużo droższa, bo znajduje się poza refundacją. Takim przykładem jest lek mirabegron stosowany na zespół pęcherza nadreaktywnego, często występującego u seniorów. Lek ten jest refundowany wszędzie w UE z wyjątkiem Polski. Pomimo tego lekarze wypisują ten lek dużo chętniej niż starsze i darmowe leki z solifenacyną i tolterodyną, po których występuje dużo więcej skutków ubocznych. Na tym przykładzie widzimy zderzenie współczesnej medycyny z polityką lekową państwa, w wyniku której część pacjentów nie realizuje otrzymanych recept – punktuje prezes koalicji „Na pomoc niesamodzielnym”.

Poza problemami z listą leków oraz przepisywaniem ich przez placówki nieposiadające kontraktów z NFZ istotna jest również kwestia relacji pacjent–lekarz.

– Niezależnie od przyczyny dane MZ świadczą o bardzo niskim compliance, czyli realizacji przez pacjenta zaleceń lekarzy. Odsetek niewykupionych leków jest bardzo wysoki. Częściowo mogą za to odpowiadać koszty leczenia, jednak ogromna jest tu rola lekarzy, którzy poświęcą czas i w odpowiedni sposób przekonają pacjenta, że leki, które zostają mu zlecone, są dla niego ważne. Wielu pacjentów nie przyjmuje leków lub robi to nieregularnie, bo nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji nieleczenia się – mówi nam Agnieszka Nowak-Musiej. ©℗

Realizacja recept / Dziennik Gazeta Prawna - wydanie cyfrowe