Kontrola dotycząca stosowania amantadyny w leczeniu COVID-19 trwała niemal rok, więcej niż inne tego rodzaju kontrole. W efekcie placówka, która przyczyniła się do rozpropagowania amantadyny jako leku na koronawirusa, dostała zakaz stosowania tej substancji w leczeniu COVID-19.Temat jest bardzo wrażliwy społecznie, musieliśmy zgromadzić na tyle silne dowody – stąd prośby o opinie konsultantów krajowych z różnych dziedzin oraz stanowiska innych instytucji – żeby obronić decyzję w sądzie administracyjnym.

Doktor Bodnar, który amantadynę wypisywał i którego placówkę kontrolowaliście, już zapowiada odwołanie.
Jestem przekonany, że nasza decyzja się utrzyma. W pięć lat na 474 decyzje merytoryczne tylko cztery zostały prawomocnie uchylone. W tym przypadku mamy bardzo silny materiał. Brak jest dowodów naukowych świadczących o skuteczności i bezpieczeństwie stosowania amantadyny w leczeniu COVID-19 u ludzi.
Reklama
A co z resztą pacjentów? Jak on się przeniesie do innej placówki, to już będzie mógł wystawiać recepty na amantadynę.
To prawda. Ale nie mamy narzędzi, które pozwoliłyby wydać zakaz dla wszystkich.

Reklama
Podobnie było przy wlewach witaminowych, które były stosowane u pacjentów przy różnego rodzaju schorzeniach, np. onkologicznych. Zakazywaliśmy takich niepotwierdzonych naukowo praktyk konkretnym placówkom, w których prowadziliśmy kontrole. Decyzja zawsze dotyczy konkretnej placówki – bo nie dotyczy lekarzy, tylko podmiotów.
Ale pan jest rzecznikiem wszystkich pacjentów nie tylko tych z tej jednej placówki
Właśnie poprosiliśmy Centrum e-Zdrowia o dane, które jeszcze placówki wystawiały recepty na leki zawierające amantadynę i w jakich ilościach. Zaraz potem wyślemy do nich informację o wszczęciu postępowania o naruszenie zbiorowych praw pacjenta. Poczekamy na odpowiedź i mając już przeprowadzone postępowanie w ramach tej pierwszej kontroli, czyli pełen materiał dowodowy, wydamy analogiczne decyzje – zakazu stosowania amantadyny.
Kiedy?
W ciągu góra dwóch, trzech tygodni.
Z danych, które otrzymał DGP, wynika, że tylko w 2021 r. bez wskazań wystawiono ponad 400 tys. recept.
Przemyska placówka od 2020 r. wystawiła kilka tysięcy recept na leki zawierające amantadynę. I to prawda, że przychodni do sprawdzenia będzie dużo. Ale dotrzemy do wszystkich. Liczę też na odpowiedzialność zawodową lekarzy – każdy z nich będzie sobie zdawał sprawę z konsekwencji działania, mając na uwadze wynik badań i stanowiska instytucji.
Co się stanie, jeśli recepty będą wypisywane mimo zakazu?
Możemy na placówkę nałożyć karę do 500 tys. zł. I może to być kara nakładana tak długo, aż placówka zrealizuje nasz zakaz.
Do czasu wyroku sądu, jeżeli się odwoła?
Nie. Odwołanie do sądu nie wstrzymuje wykonania decyzji. Decyzje rzecznika praw pacjenta mają nadany rygor natychmiastowej wykonalności, a więc trzeba je zrealizować jak najszybciej, niezależnie od wniesionej skargi do sądu.
A co zyskuje pacjent?
Zgodnie z art. 4 ustawy o prawach pacjenta każdy chory, którego prawa zostały w sposób zawiniony naruszone przez placówkę medyczną, może domagać się zadośćuczynienia. Nawet jak wyraził zgodę na leczenie.
O jaką kwotę chodzi?
Najwyższe zadośćuczynienia z samej tej podstawy prawnej, uzyskane przez nas dla pacjentów, oscylują zasadniczo na poziomie 70–80 tys. zł. Były też jednostkowe kwoty większe.
Czyli ci pacjenci, którym w przemyskiej placówce przepisano amantadynę w leczeniu COVID-19, mogą domagać się zadośćuczynienia?
Tak. Bo placówka ma leczyć zgodnie z aktualną wiedzą medyczną. Aktualna wiedza medyczna charakteryzuje się tym, że określone działania medyczne mają potwierdzoną skuteczność w rzetelnych badaniach naukowych, są uznane przez ekspertów. Ponadto gdyby chory udowodnił, że doszło do szkody, czyli do uszczerbku na zdrowiu, np. w wyniku ciężkiego rozwoju i przebiegu COVID-19, bo nie skorzystał z innego leczenia, to mógłby dodatkowo dochodzić od placówki odszkodowania z tytułu błędu medycznego.
Ale to na drodze sądowej?
Tak, ale orzeczenie rzecznika praw pacjenta pomaga w procesie.
W Polsce nie ma zakazu stosowania amantadyny poza wskazaniami…
Ministerstwo wyraźnie wskazuje na art. 4 ustawy o zawodzie lekarza i lekarza dentysty – możemy leczyć poza wskazaniami, niemniej jednak nadal musi to być zgodne z aktualną wiedzą medyczną. Czyli musimy mieć dowody naukowe, że lek działa. Proszę wyobrazić sobie, że ktoś by wymyślił, że paracetamol działa na raka piersi, i tak leczył. Nie może tego robić, bo to naruszenie praw pacjenta. Tak samo jest z amantadyną: nie ma podstawy, by sądzić, że działa. Poza tym jest jeszcze jedno niebezpieczeństwo – pacjent otrzymuję ułudę, że lek może działać. To z kolei może zniechęcić pacjenta do skorzystania z innej terapii, która mogłaby mu ratować życie, albo opóźnić decyzję w tej sprawie. No i wreszcie pacjent jest także narażony na działania niepożądane leku.
Jest znana od 30 lat i jest bezpieczna.
Czytam ulotkę. Często występujące działania niepożądane: lęk, letarg, omamy, koszmary nocne, depresja, bezsenność itd. Często: ból głowy, niewyraźna mowa, zaburzenia widzenia, kołatania serca. Producent ostrzega nas przed podawaniem zbyt dużych dawek leku z uwagi na przypadki występowania prób samobójczych przy użyciu amantadyny. To nie jest lek obojętny, który można stosować ot tak.
Jaki był powód wszczęcia kontroli?
Powodem były doniesienia medialne oraz pismo NFZ. Fundusz informował nas o tym, że może trwać niezgodny z ustawą o zawodzie lekarza eksperyment medyczny. Taki eksperyment bez wymaganych zgód czy pozytywnej opinii Komisji Bioetycznej jest zagrożony nawet odpowiedzialnością karną, ale ten aspekt nadal jeszcze analizujemy. NFZ też wskazał, że nie ma żadnych dowodów naukowych na skuteczność leczenia amantadyną. A z ich wiedzy była przepisywana osobom, które nie miały potwierdzonego COVID-19, i była przepisywana dzieciom poniżej 5. roku życia. A, jak wynika z informacji od producenta, w ogóle nie zaleca się tego preparatu dzieciom poniżej 10. roku życia. Te dwa sygnały spowodowały, że wszczęliśmy postępowanie.
Wizyty były w większości odpłatne.
To z punktu widzenia naruszenia praw pacjenta nie ma znaczenia – czy w ramach NFZ, czy prywatnie, działamy zawsze niezależnie od sposobu finansowania świadczeń. Tym powinien zająć się rzecznik odpowiedzialności zawodowej – czy doszło do naruszenia etyki lekarskiej.
Obecne wyniki, które nie potwierdziły skuteczności amantadyny w COVID-19, dotyczą leczenia szpitalnego. Doktor Bodnar podaje ją na wczesnym etapie. Te badania nadal trwają.
Nie ma wyników, więc nie ma dowodów, że działa. To oznacza, że poza badaniem klinicznym nie wolno jej używać.