"Gdyby badania kardiologiczne płodu były rozpowszechnione, nie mielibyśmy niedawnego zgonu pacjentki, która była w ciąży bliźniaczej - powiedziała PAP kierownik Zakładu Kardiologii Prenatalnej Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki (ICZMP) w Łodzi prof. Maria Respondek-Liberska, która jest też przewodniczącą Polskiego Towarzystwa Kardiologii Prenatalnej.

Ekspertka nawiązała do przypadku 37-latki w ciąży bliźniaczej, u której podczas pobytu w szpitalu doszło do obumarcia najpierw jednego, a potem drugiego płodu; po kilku tygodniach zmarła również kobieta. Obecnie postępowanie w tej sprawie prowadzi katowicka prokuratura.

"Ciąża bliźniacza charakteryzuje się specyficznymi problemami - kiedyś rozpoznawaliśmy je dopiero w badaniu sekcyjnym, a obecnie robimy to przeżyciowo. Jesteśmy w stanie przewidzieć stan zagrożenia. Gdy jeden płód obumiera, natychmiast powinno się zbadać stan drugiego, a nie czekać na jego samoistny zgon - wtedy rozwija się infekcja wewnątrzmaciczna i kobieta nam ginie. To coś nieprawdopodobnego, że zdarza się to w centrum Europy w XXI wieku, że nasz system nie był w stanie temu zapobiec" - powiedziała PAP prof. Respondek-Liberska.

Reklama

Zdaniem ekspertki, badanie kardiologiczne u płodu jest najważniejszym, jakie współczesna medycyna może zaoferować kobiecie ciężarnej. Te tradycyjne i zalecane od dziesięcioleci - jak badanie ogólne i posiew moczu, WR, toksoplazmoza, kontrola poziomu glukozy i ciśnienia tętniczego - służą do oceny wpływu ciąży na stan zdrowia matki. Natomiast badanie serca płodu pozwala na określenie, czy na świat przyjdzie zdrowe dziecko. Pozwala na wykrycie także innych anomalii niż zaburzenia pracy serca, np. wady przewodu pokarmowego.

Reklama

"Tradycyjny stetoskop za ok. 300 zł, zamieniamy na elektroniczny, który kosztuje ok. 600 tys. zł - i jeżeli w czasie ciąży wykonamy co najmniej dwa badania serca rozwijającego się płodu, możemy ustalić, że urodzi się zdrowe dziecko. Możliwe jest też np., że przy prawidłowej budowie serca płodu usłyszymy niedomykalność jednej z zastawek. Okazuje się, że przyczyną tej niedomykalności jest choroba, która się rozwija - infekcja wewnątrzmaciczna, o której mama i położnik jeszcze nic nie wiedzą. Jeśli nic nie zrobimy, za 4-6 tygodni mamy poród przedwczesny, bo infekcja będzie rozwijać się, doprowadzając do odpłynięcia wód płodowych i przedwczesnego porodu. Możemy jednak zapobiec mu już teraz, rozpoczynając leczenie profilaktyczne" - wyjaśniła profesor.

Badania kardiologiczne płodu to także metoda zapobiegania wcześniactwu. Bardzo późnym sygnałem rozwijającej się infekcji wewnątrzmacicznej są nieprawidłowości w badaniu KTG, które skłaniają lekarzy do decyzji o wcześniejszym rozwiązaniu ciąży cięciem cesarskim.

"Dzięki badaniu możemy ustalić dla płodu prognozę rozwoju krótko- i długoterminową. Krótkoterminową, czyli na przestrzeni najbliższych 3-4 tygodni oraz długoterminową - czy dziecko urodzi się z prawidłowym sercem czy będzie wymagać specjalistycznej opieki kardiologicznej lub kardiochirurgicznej" - dodała Respondek-Liberska.

W opinii ekspertki wiedza dotycząca kardiologii prenatalnej powinna być bardziej upowszechniona, dlatego wspólnie ze współpracownikami planuje w przyszłym roku uruchomienie trwających 4 semestry szkoleń podyplomowych dla lekarzy, a także pielęgniarek i położnych.

"Kardiologii prenatalnej nie ma w systemie edukacji - ani przed- ani podyplomowej lekarzy. A więc obecnie właściwie zajmują się nią hobbyści, zgromadzeni wokół Polskiego Towarzystwa Kardiologii Prenatalnej i Polskiego Towarzystwa Ultrasonograficznego, ale w dalszym ciągu na potrzeby tego kraju jest nas garstka. W ciągu 10-15 lat kardiologia prenatalna rozwinie się na tyle, że sami położnicy nie będą w stanie obsłużyć każdej kobiety ciężarnej. Muszą mieć do tego wspomaganie ze strony położnych. Taki system istnieje już w krajach skandynawskich, m.in. w Norwegii. Chcemy skorzystać z tych doświadczeń" - zaznaczyła.

Według Międzynarodowego Towarzystwa Ultrasonografii w Położnictwie i Ginekologii, jakość badania przesiewowych wykonywanych u kobiet w ciąży można ocenić poprzez liczbę wykrytych wad serca. Respondek-Liberska uważa, że na przestrzeni ostatnich lat w Polsce ta jakość bardzo się poprawia - jeśli chodzi o wykrywanie serc jednokomorowych, hipoplazji lewego serca, a nawet transpozycji dużych naczyń, którą bardzo trudno u płodu zobaczyć.

"Kardiochirurdzy w Łodzi czy w Krakowie najczęściej operują noworodki, a to są pacjenci pochodzący z diagnostyki prenatalnej. Znacznie rzadziej niż 5 czy 10 lat temu zdarza się, że wada serca wykrywana jest już po przyjściu na świat dziecka, jednak na pewno stan diagnostyki nie jest jeszcze u nas doskonały, musimy nad nim pracować" - podkreśliła.

Luty jest miesiącem badań serca płodu - w związku z tym w Zakładzie Kardiologii Prenatalnej ICZMP pod numerem 42 271 15 56 kobiety w ciąży między 18. i 20. tygodniem, mogą zapisać się na takie badanie bez skierowania.

Jak zapewniła prof. Respondek Liberska, podobne badania można wykonać w ośrodkach m.in. Płocku, Krakowie, Szczecinie, Bydgoszczy i innych powiązanych z Polskim Towarzystwem Kardiologii Prenatalnej. "Można zgłosić się do swojego położnika i poprosić o skierowanie na takie badanie. Problem w tym, że w rozpisce, jaką posiadają lekarze, wynikającej z przepisów Ministerstwa Zdrowia, badanie kardiologiczne płodu nie istnieje. Staramy się to zmieniać i przypominać i lekarzom oraz pacjentkom, że naprawdę warto zbadać serce płodu, a najlepiej zrobić to między 18. a 22 tygodniem ciąży" - zaznaczyła.(PAP)

Autorka: Agnieszka Grzelak-Michałowska