Autopromocja

Matyja: Medycyny nie da się nauczyć na symulatorach, konieczne są i zaplecze kliniczne, i kadra [WYWIAD]

Andrzej Matyja
Prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Andrzej MatyjaPAP Archiwum / Tomasz Gzell
7 października 2021

- Na niepublicznych uczelniach już teraz są wolne miejsca na kierunkach lekarskich. Kiedyś, żeby zostać studentem medycyny, trzeba było mieć na maturze niemal 100 proc. punktów, teraz już wystarczy ją zdać na 30 proc. i można się zapisać na studia - mówi prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej.

Możliwość kształcenia lekarzy przez uczelnie zawodowe wprowadzana jest równolegle z kredytami na płatne studia medyczne. Łatwiej będzie otwierać kierunki medyczne i je finansować. Pieniądze z BGK trafią prosto na konto uczelni, a wykształcony w ten sposób lekarz przynajmniej przez 10 lat zostanie w kraju i popracuje w publicznym systemie. Czy to pana nie niepokoi?

Najbardziej niepokojący jest fakt, że przepisy te są wprowadzane tylnymi drzwiami, bez konsultacji. Trzeba sobie jasno powiedzieć: ustawa, którą opiniowaliśmy, dotyczyła wyłącznie stypendiów, czyli kredytów do odpracowania. Mieliśmy niewielkie zastrzeżenia, podobnie jak organizacje studentów i władze uczelni, ale po wyjaśnieniu sobie tych kwestii wszyscy pozytywnie ocenili kierunek zmian.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png