W Ministerstwie Zdrowia rozważany jest pomysł, żeby dać nam możliwość załatwienia sprawy szczepień przy jednej wizycie w aptece. Preparat przeciwgrypowy byłby odpłatny, ale sporo osób mogłoby skorzystać z refundacji na różnym poziomie: na przykład 100-proc. dotyczyłaby m.in. seniorów od 75. roku życia, kobiet w ciąży czy dzieci. Samo podanie zastrzyku kosztowałoby jednak kilkadziesiąt złotych. Argument jest taki, że włączenie w szczepienia aptek odciążyłoby przychodnie i pozwoliłoby zaoszczędzić, dzięki czemu za darmo można by wprowadzić szczepienia przeciw HPV, początkowo tylko dla dziewczynek.
Środowisko farmaceutów, które od dawna walczy o prawo do szczepienia, wskazuje, że to, jak w praktyce mogłyby wszystko wyglądać, zależy od szczegółowych regulacji. Ich zdaniem opcja minimum jest taka, że to lekarz kwalifikuje pacjenta do szczepienia i wystawia mu receptę. Na jej podstawie wydawana jest szczepionka i wykonuje się zastrzyk w aptece. Drugie rozwiązanie to kwalifikacja do szczepienia przez farmaceutę. Najbardziej oczekiwane jest jednak danie farmaceutom prawa do wystawiania recept (obecnie mogą to zrobić tylko dla siebie albo dla rodziny).
W tym roku resort zdrowia zamówił o wiele więcej szczepionek przeciw grypie niż w poprzednich latach, ale i tak preparaty Efluelda, Fluarix Tetra, Influvac, Influvac Tetra, Vaxigrip Tetra są reglamentowane. Zgodnie z zasadami wprowadzonymi przez resort zdrowia od połowy września jednemu pacjentowi przysługuje nie więcej niż jedna ampułko-strzykawka na 180 dni. Dzieci (poniżej 9. roku życia), które biorą dwie dawki, będą mogły otrzymać dwa preparaty.
Do sprzedaży trafiła już Vaxigrip Tetra. Jak informuje portal Gdziepolek.pl, jest dostępna w co drugiej aptece, a przeciętna liczba opakowań szczepionki w jednej placówce wynosi 28. To relatywnie dużo w porównaniu z rokiem poprzednim. – Jest to dziś produkt numer jeden pod względem wyszukiwania na portalu. Ma 100 tys. odsłon. Zainteresowanie pacjentów nim w ciągu tygodnia wzrosło o 38 proc. Gdyby jednak porównać to z poprzednim rokiem, jest około pięciokrotnie mniejsze – mówi Bartłomiej Owczarek z portalu Gdziepolek.pl.
Niebawem do sprzedaży trafią też kolejne produkty. Influvac Tetra ma być w hurtowniach w tym tygodniu. W październiku ma pojawić się donosowa Fluenz Tetra, a zwykła Fluarix Tetra dopiero w listopadzie. – Jest możliwość, że większe dostawy połączone z mniejszym zainteresowaniem spowodują niesprzedanie części szczepionek – informuje Bartłomiej Owczarek.
Wprowadzenie szczepień w aptekach ułatwiłoby życie pacjentom, szczególnie że do przychodni POZ trudno się zapisać. – Dlatego liczymy, że w ciągu kilku tygodni będziemy mogli zacząć szczepić, o co walczymy od momentu, gdy stało się to możliwe w przypadku COVID-19. Czas jest to kluczowy. Sezon już się rozpoczął – mówi Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Jednak przyznaje, że wiele zależeć będzie od tego, na jakiej zasadzie będzie się odbywało szczepienie w aptekach. – Wysoka cena szczepienia może być barierą, z powodu której wiele osób ostatecznie zrezygnuje. Szczególnie gdy będą musiały zapłacić też za preparat – zauważa Marek Tomków. Tym bardziej że tym roku osoby, które płacą pełną cenę, za szczepionkę muszą zapłacić o ok. 12–13 proc. więcej niż przed rokiem. Vaxigrip Tetra kosztuje 51,86 zł. Obok grup, które mają refundację, w tym roku bezpłatnie szczepienia dostają m.in. pracownicy medyczni, żołnierze, pracownicy i pensjonariusze DPS.
Zachorowań na grypę jest w tym roku mniej, ale eksperci tłumaczą, że nie można rezygnować ze szczepień. Profesor Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii UJ w rozmowie w TVN24 podkreślał, że w tym roku jest właśnie szczególnie ważne, żebyśmy zaszczepili się przeciwko grypie obok COVID-19. – Mieliśmy dwa sezony przerwy ze względu na obostrzenia, które zatrzymały wirusa grypy. W tym roku, jeżeli pandemia troszkę odpuści, a my odpuścimy przestrzeganie obostrzeń, to grypa może powrócić ze zdwojoną siłą – wyjaśniał.
Zachorowalność na grypę (mln osób)