Dla porównania w 2019 r. było ich 25,2 mln. Tymczasem liczba osób, według oficjalnych statystyk, u których zdiagnozowano pozytywny wynik COVID-19, przekroczyła milion.
Były oczywiście zauważalne zwyżki wraz z nasileniem się epidemii. Jak w marcu (wówczas do ZUS wpłynęło 3,3 mln e-zwolnień, rok wcześniej było ich 2,2 mln) i na jesieni – w październiku i listopadzie (odpowiednio 2,4 mln w 2019 r. do 3,1 mln w 2020 r. i 2,1 mln wobec 2,7 mln), ale wraz z tym, jak była zamrażana gospodarka i wprowadzany lockdown, liczba zwolnień malała. Przykładem jest kwiecień, maj, ale i okres wakacji, kiedy epidemia osłabła, czy też koniec roku, gdy ponownie zamknięto galerie, kina, hotele. To oznaczało, że wiele osób nie musiało pojawiać się w pracy i w razie choroby iść na L4 – tłumaczą eksperci. Mogły pracować z domu pomimo choroby.