Ministerstwo Zdrowia zamyka po raz kolejny rynek usług zdrowotnych dla nowych inwestorów. Świetnie wyposażone szpitale będą mogły leczyć tylko odpłatnie.
Reklama
Nowe placówki medyczne, które nie mają kontraktu z NFZ, będą bez szans na jego uzyskanie na 2015 rok. Wszystko dlatego, że Ministerstwo Zdrowia postanowiło nie organizować nowych konkursów na udzielanie świadczeń. Chce, żeby dotychczasowe umowy zostały przedłużone o rok. Takie rozwiązanie znalazło się w projekcie nowelizacji ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 164, poz. 1027 z późn. zm.). Dziś zadecyduje o nim rząd.
Powtórka z przeszłości
Resort zdrowia już raz skorzystał z tego rozwiązania. Pod koniec 2013 r. znowelizował przepisy tak, że oddziały wojewódzkie mogły tylko aneksować umowy na 2014 r. W efekcie w ubiegłym roku w żadnym województwie nie było dużych konkursów w lecznictwie szpitalnym, a fundusz dokonywał tylko drobnych zakupów w niektórych zakresach, np. w stomatologii, czy rehabilitacji leczniczej. W tym roku sytuacja może się powtórzyć, chociaż oddziały wojewódzkie przygotowują się na oba scenariusze.
– Zapewnimy dostęp do świadczeń na 2015 r. zgodnie z przepisami prawa, tj. poprzez aneksowanie umów albo przeprowadzenie postępowań konkursowych – informuje Małgorzata Bartoszek, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału NFZ.
Możliwość odstąpienia od konkursów niepokoi przedsiębiorców, którzy liczyli na nowe postępowania. Bez umowy z NFZ stoi prawie pusty 120-łóżkowy nowocześnie wyposażony szpital św. Elżbiety Mokotowskiego Centrum Medycznego w Warszawie.
– Tak duża placówka bez kontraktu z NFZ nie jest w stanie się utrzymać. Leczymy pacjentów tylko odpłatnie, ale to nie pozwala wykorzystać efektywnie naszego potencjału – wyjaśnia Marek Kondracki, prezes zarządu szpitala św. Elżbiety.
Inwestorzy wskazują, że następny rok bez konkursów w NFZ oznacza nierówne traktowanie podmiotów. Szpitale, które miały umowy z NFZ, będą miały je automatycznie przedłużone, bez względu na to, w jakich warunkach leczą.
– Brakiem kontraktów karani są ci, którzy próbowali stworzyć placówki medyczne nowoczesne, doskonale wyposażone i zgodne ze wszystkimi wymogami – komentuje Dorota Karczewska, prezes Żagiel Med. w Lublinie. Spółka, która zainwestowała około 30 mln zł w szpital chirurgii jednego dnia oraz trzy przychodnie, już drugi rok z rzędu nie będzie miała umowy z funduszem.
– W ubiegłym roku uzyskaliśmy tylko kontrakt w jednym z zakresów dotyczącym rehabilitacji, ale to jest kropla w morzu naszych możliwości. Za konsultacje oraz zabiegi operacyjne w szpitalu i przychodniach pacjenci muszą płacić – dodaje Dorota Karczewska.
Także szpitale publiczne, licząc na nowe konkursy w NFZ, poszerzały swoją działalność w 2013 r. One również wskazują, że brak nowego kontraktowania uderzy w pacjentów.
– Oznacza bowiem ograniczenie dostępu do świadczeń – przekonuje wprost Ryszard Batycki, dyrektor szpitala wojewódzkiego w Bielsku-Białej.
Placówka zainwestowała w nowy oddział hematologiczny, który działa teraz bez umowy z NFZ. Otrzymała na jego utworzenie dotację, a z własnych środków musiała dołożyć na ten cel 450 tys. zł. Zatrudnia czterech lekarzy hematologów.
– Oddział częściowo wykorzystujemy do leczenia pacjentów przyjmowanych na internę. To jednak generuje kolejne przekroczenie obecnej umowy z NFZ i ponoszenie kosztów drogich procedur hematologicznych – wskazuje Ryszard Batycki.
UOKiK nie pomoże
Szpitale uważają, że aneksowanie umów po raz kolejny uderza w zasadę konkurencji. Nie mogą jednak liczyć na interwencję Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK). Ten podkreśla, że może podjąć działania jedynie w przypadku naruszenia obowiązujących przepisów.
– W sytuacji, w której takie rozwiązanie zostanie przyjęte ustawowo, nie będziemy mogli oceniać go pod kątem złamania prawa – podkreśla Maciej Chmielowski z biura prasowego UOKiK.
O aneksowaniu umów na leczenie zdecyduje na dzisiejszym posiedzeniu rząd
Etap legislacyjny
Czeka na przyjęcie przez rząd