Oświadczenia woli, w których pacjent potwierdza, że jest ubezpieczony, miały pomóc i chorym, i lekarzom. Tak się jednak nie stało. Część przychodni w ogóle ich nie przyjmuje. Tłumaczą, że to za mało, żeby chory potwierdził prawo do ubezpieczenia zdrowotnego. Boją się, że NFZ przy rozliczaniu świadczeń będzie je kwestionował.

– Lekarz odmówił mi wystawienia recepty na leki ze zniżką, bo nie miałam ze sobą druku ZUS RMUA – mówi Anna Krajewska z Jeleniej Góry.

Na jej pytanie, czy nie może zamiast druku ZUS przedstawić oświadczenia, że jest ubezpieczona w NFZ, lekarz odpowiedział negatywnie. Pacjentka recepty nie dostała.

Sprawdziliśmy, jaka jest praktyka w innych przychodniach.

– Nie ma szans, żeby taki papier mógł zastąpić druk RMUA – usłyszeliśmy w rejestracji przychodni nr 17 w Katowicach. Podobną odpowiedź uzyskaliśmy w jednej z przychodni krakowskich.

W Warszawie niektórzy lekarze pracujący w prywatnym centrum medycznym Enel-Med również nie zawsze honorują oświadczenia woli (takie mamy sygnały od czytelników). W przesłanym do redakcji komunikacie czytamy natomiast: „Centrum Medyczne Enel-Med respektuje wszystkie formy dokumentowania ubezpieczenia, przewidziane ustawą, oraz na bieżąco monitoruje i wdraża zalecenia zawarte w komunikatach NFZ oraz Naczelnej Izby Lekarskiej”.

W Sopocie w jednej z placówek podstawowej opieki zdrowotnej usłyszeliśmy, że oświadczenie woli jest przyjmowane tylko w przypadku osób w stanach nagłych. Osoby, które na wizytę umawiają się z wyprzedzeniem, bezwzględnie muszą mieć ze sobą druk ZUS RMUA. W jeszcze gorszej sytuacji są pacjenci w Rzeszowie, gdzie w trzech przychodniach na cztery, do których zadzwoniliśmy, nikt nie słyszał o oświadczeniach woli. W związku z tym żadna z nich nie przyjmuje takich dokumentów.

Takie niedoinformowanie lekarzy dziwi, bo komunikat w sprawie możliwości przedstawienia przez pacjenta oświadczenia woli NFZ zawiesił na swojej stronie internetowej już 19 grudnia.

– Jeżeli lekarz nie chce przyjąć takiego oświadczenia, fundusz nie jest w stanie go do tego zmusić – mówi Andrzej Troszyński z NFZ.

Dodaje, że możliwości napisania oświadczenia nie należy mylić z całkowitym zwolnieniem z posiadania druku RMUA. Nadal jest on niezbędny w kontaktach ze służbą zdrowia. Potwierdza to również Ministerstwo Zdrowia.

Lekarze tłumaczą, że nie chcą honorować oświadczeń z obawy, że przy rozliczaniu świadczeń fundusz je po prostu zakwestionuje.

– Nie mam pewności, że dane wpisane przez pacjenta są prawdziwe – mówi Teresa Miadziołko, dermatolog z Warszawy.

Fundusz uspokaja i wyjaśnia. Jeżeli dane podane przez pacjenta są nieprawdziwe, to on ponosi odpowiedzialność za przekazywanie złych informacji. Jeżeli wpisze więc np. fałszywy PESEL, a NFZ to wychwyci, to najpierw zwróci się do placówki o wyjaśnienie tej sytuacji, a później zapyta o to chorego. Jeżeli okaże się, że pacjent poświadczył nieprawdę celowo, NFZ może zawiadomić prokuraturę. Ale nie wyciągnie konsekwencji wobec placówki.

Takie tłumaczenie nie przekonuje lekarzy. Ci z Federacji Porozumienie Zielonogórskie (FPZ) szukają pomocy u premiera.

– Do dziś nie otrzymaliśmy żadnych narzędzi, by móc potwierdzić prawo pacjenta do bezpłatnej wizyty i refundowanej recepty. Dokumenty, którymi pacjenci się posługują, nie są wystarczającym dowodem. Osoby te mogły bowiem w międzyczasie wypaść z ubezpieczenia – pisze Jacek Krajewski, prezes FPZ, w liście do premiera Donalda Tuska.

Dodaje, że pisemne oświadczenie chorego nie jest także w myśl przepisów dokumentem potwierdzającym status ubezpieczenia. Wątpliwości ma również rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska. Zwróciła ona uwagę w liście do ministra zdrowia, że z komunikatu NFZ wynika, że druk ZUS RMUA należy przedstawiać tylko w przypadku leczenia szpitalnego. Jeżeli tak jest, wymaga to zmiany art. 50 ust. 3 ustawy z 27 sierpnia 2004 r. o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych (t.j. Dz.U. z 2008 r. nr 164, poz. 1027 z późn.zm.). Zapytaliśmy o to resort zdrowia już 20 grudnia. Dotąd nie odpowiedział.

NFZ wydaje na leczenie:
57,1 mld zł w 2010 roku (po uwzględnieniu wszystkich zmian w planie finansowym)
56,6 mld zł w 2011 roku
60,9 mld zł w 2012 roku