Czasowe prawo wykonywania zawodu bez przejścia w bezterminowe nie jest atrakcyjne dla lekarzy, zaś uproszczenie procedury legalizacji pobytu to rozwiązanie symboliczne. Na kolejnych pomysłach korzystają głównie nieuczciwi pośrednicy.
Plan wsparcia polskiego systemu ochrony zdrowia lekarzami spoza UE wraca jak bumerang. Propozycja uproszczonego trybu zatrudniania specjalistów, bez nostryfikowanych dyplomów, w konkretnej placówce, na odpowiedzialność jej szefa, pojawiła się przy okazji ostatniej nowelizacji ustawy o zawodzie lekarza (z lipca br.; Dz.U. poz. 1291). Forsowano ją mimo sprzeciwu środowiska, by zrezygnować na ostatnim etapie prac parlamentarnych. Wróciła jednak kilka miesięcy później w ustawie z 28 października 2020 r. o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19. Ta jednak utknęła w oczekiwaniu na publikację. Pod koniec zeszłego tygodnia pojawił się z kolei poselski projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu zapewnienia w okresie ogłoszenia stanu zagrożenia epidemicznego lub stanu epidemii kadr medycznych, zawierający rozwiązania podobne, ale idące jeszcze dalej i rozszerzone również na inne zawody medyczne.

Nie za bardzo atrakcyjnie

Reklama
Lekarze biją na alarm – twierdzą, że nie boją się zagranicznej konkurencji, ale domagają się dla wszystkich jednakowych standardów i dochowania jakości. Czy te obawy są uzasadnione? Naczelna Rada Lekarska, która ma poważne zastrzeżenia wobec zawartych w projekcie rozwiązań, uważa, że poluzowanie kryteriów dotyczących przyznawania PWZ to krok zbyt daleko idący. Zwraca uwagę, że wprowadza on „warunkowe prawo wykonywania zawodu”, uprawniające co do zasady do pracy jedynie w placówkach przeznaczonych do udzielania świadczeń pacjentom chorym na COVID-19, przy czym nie wyjaśnia, na czym polegać ma owa „warunkowość”. Poza tym od lekarzy tych nie wymaga się przedstawienia zalegalizowanych lub opatrzonych apostille dyplomów ani złożenia oświadczenia o znajomości języka (tak jak ma to miejsce w odniesieniu do lekarzy specjalistów). Natomiast zgodę na wykonywanie zawodu wydawać ma minister zdrowia w formie decyzji administracyjnej z rygorem natychmiastowej wykonalności.

Reklama
Zdaniem samych zainteresowanych nie jest to wcale konkurencyjna oferta. – Ciągle mamy do czynienia z pięcioletnim prawem do wykonywania zawodu, które po tym czasie wygasa, co oznacza, że całą procedurę nostryfikacji i tak trzeba przejść od początku – podkreśla dr Ewgenij Mozgunow, konsultant naukowy organizacji „Niezależna społeczność rosyjskojęzycznych lekarzy na świecie”. Wskazuje przy tym, że ze względu na ograniczenie co do czasu, ale również miejsca, w którym lekarze będą mogli pracować, może okazać się, że na czas epidemii utkną oni na oddziałach covidowych, zaś po upływie ustawowych pięciu lat będą zmuszeni wrócić do swojego kraju. – Nie ma się co łudzić, że w trakcie walki z pandemią lekarze będą mieli czas na naukę do egzaminów nostryfikacyjnych – podkreśla. Jego zdaniem należałoby raczej wprowadzić, na wzór rozwiązań niemieckich, możliwość, by warunkowe PWZ przekształciło się po jakimś czasie w bezterminowe.

Ukłon w stronę pracodawcy

Swoistym uzupełnieniem ustawowych propozycji wydaje się być skierowany do konsultacji projekt rozporządzenia ministra rozwoju, pracy i technologii w sprawie przypadków, w których powierzenie wykonywania pracy cudzoziemcowi na terytorium RP jest dopuszczalne bez konieczności uzyskania zezwolenia na pracę. Dotyczyć to ma branży medycznej i IT. – Nie jest to imigracyjny „game changer”, na pewno pewne ułatwienie, ale raczej o charakterze symbolicznym – wskazuje Michał Kacprzyk, radca prawny z Kancelarii Raczkowski.
Co istotne, nie jest to wcale ukłon w stronę medyków chcących przyjechać do Polski. – Jedyną stroną odpowiedzialną za uzyskanie zezwolenia na pracę jest podmiot zatrudniający. Stąd rozporządzenie ułatwia życie jednostkom, które chciałyby, żeby medyk u nich pracował – wskazuje Marcin Jasianek, prezes zarządu Centrum Obsługi Cudzoziemców. Tym bardziej, że – jak wskazuje Michał Kacprzyk – to, co zostało zabrane z barków pracodawców, i tak obciąży pracowników. – Nawet w przypadku przyjazdu w ramach ruchu bezwizowego i tak po upływie trzech miesięcy będą musieli złożyć wniosek o wydanie zezwolenia na pobyt – podnosi.
Konsekwencją może być za to problem z samym wjazdem do Polski. Eksperci wskazują, że o ile obywatele Ukrainy mogą przebywać i pracować w Polsce bez wizy przez 90 dni, to cudzoziemcy z np. Rosji czy Białorusi potrzebują jej, aby przekroczyć granicę. – Do tej pory pracodawca przygotowywał dokumenty, po czym wysyłał je pracownikowi za granicę. Na tej podstawie mógł on uzyskać wizę, maksymalnie na rok. Teraz, jeśli cudzoziemiec nie dostanie dokumentu zezwolenia na pracę, to pewnie pojawi się problem udowodnienia celu wjazdu na terytorium RP i w konsekwencji uzyskania wizy – podkreśla Michał Kacprzyk.
Tym samym – z punktu widzenia legalizacji pobytu – na rozwiązaniach tych mogą realnie skorzystać cudzoziemcy, którzy przebywają w Polsce, co zdecydowanie zmniejsza grono potencjalnych beneficjentów.
Opracowywanie kolejnych scenariuszy zaangażowania pracowników ze Wschodu stworzyło jednego niekwestionowanego beneficjenta zmian. – Zauważyliśmy wzmożony ruch ukraińskich pośredników rekrutacyjnych działających na terenie Polski bez żadnych uprawnień. Znaleźli oni źródło zarobku, proponując rekrutację pracowników służby zdrowia z Ukrainy i Białorusi, najczęściej pobierając od potencjalnych pracowników bardzo duże prowizje, co w polskim prawie jest zakazane – reasumuje Marcin Jasianek.
Dentysta przy szpitalnym łóżku, nadgodziny bez dodatkowej zapłaty
Poselski projekt, poza ułatwieniami dla cudzoziemców, zawiera wiele rozwiązań, które w zamyśle mają ułatwić organizację pracy w czasie pandemii, budzą jednak obawy środowiska medycznego. Jednym z nim jest umożliwienie dentystom wykonywania czynności zarezerwowanych dla lekarzy. W mediach społecznościowych pojawiają się pytania, czy w następnej kolejności do pracy w szpitalach oddelegowani zostaną weterynarze. Inną kontrowersyjną zmianą jest wyłączenie przepisów kodeksu pracy dotyczących wynagradzania godzin nadliczbowych w odniesieniu do dyżurów medycznych pełnionych przez pracowników SOR-ów oraz zespołów ratownictwa medycznego.