Mamy laboratoria prowadzące badania na koronawirusa, mamy odpowiednią ilość testów, mamy wybitnie wykształconych diagnostów laboratoryjnych – wyliczał w poniedziałek w Sejmie główny inspektor sanitarny Jarosław Pinkas.

Rząd przedstawił w poniedziałek informację dot. nowego koronawirusa m.in. o podjętych już działaniach i dalszych zamierzeniach. Szef GIS był wśród udzielających odpowiedzi na pytania posłów.

"Jest lek na koronawirusa, to mikstura, dość nieskomplikowana do stworzenia we własnej głowie – to odpowiedzialność, wiedza i dostęp do rzetelnych informacji" – powiedział Pinkas.

Szef sanepidu wskazał, że minister zdrowia Łukasz Szumowski mówił o podjętych działaniach 30 minut i - jak ocenił - był to "absolutny skrót". Dodał, że gdyby szczegółowo omówił wszystkie kwestie, prawdopodobnie nie skończyłby do jutra.

Działania GIS - jak wyliczał – obejmują m.in. monitorowanie sytuacji i analizowanie możliwych scenariuszy. "Nic nas nie powinno zaskoczyć" – zaznaczył. Efektem analiz jest - jak akcentował - opracowanie wielu dokumentów, w tym dotyczących procedur, wytycznych i zaleceń.

"Mamy laboratoria, uruchamiamy kolejne. Mamy odpowiednią ilość testów. (...) Żadnemu laboratorium w Polsce nie zabrakło testów, nie było chwili przestoju. Mamy wybitnie wykształconych diagnostów laboratoryjnych, którzy posługują się takimi samymi metodami, jak na całym świecie" – powiedział Pinkas.

Wyjaśnił, że na wyniki badań trzeba czekać, ponieważ potrzebne jest 100 proc. pewności. "Badamy cząstkę wirusa, nie badamy przeciwciał. Tego się nie da zrobić w 15 minut" – mówił.

Szef GIS akcentował też znaczenie prowadzonych działań informacyjnych m.in. spotów, plakatów i komunikatów.