statystyki

Wirusowe zapalenie świata. Co jeśli wirus z Wuhan okaże się bardziej zjadliwy niż SARS?

autor: Jakub Kapiszewski26.01.2020, 20:00; Aktualizacja: 29.01.2020, 08:44
Ponieważ nie dysponujemy skutecznymi lekami na wirusy (przynajmniej nie takimi, jak antybiotyki na bakterie), naszą największą nadzieją na pokonanie koronawirusów jest szczepionka. Ta nie pojawi się jednak szybko, chociaż naukowcy zapewniają, że prace nad nią trwają

Ponieważ nie dysponujemy skutecznymi lekami na wirusy (przynajmniej nie takimi, jak antybiotyki na bakterie), naszą największą nadzieją na pokonanie koronawirusów jest szczepionka. Ta nie pojawi się jednak szybko, chociaż naukowcy zapewniają, że prace nad nią trwająźródło: ShutterStock

Nikt nie wie, skąd się wziął. Nie ma na niego szczepionki. Nie wiadomo, ilu jeszcze zakazi ludzi i ile tym razem będzie ofiar. A co jeśli okaże się bardziej zjadliwy niż SARS?

N a razie władze Państwa Środka wolą dmuchać na zimne. W czwartek rano naszego czasu podjęły decyzję o tym, aby odciąć od świata zewnętrznego Wuhan – 11-milionowy ośrodek w środkowych Chinach, gdzie zaczęła się epidemia wirusa i od którego wziął on swoją nazwę. W mieście zawieszono kursy transportu publicznego i odwołano połączenia lotnicze i kolejowe. Na trasach wylotowych policja ustawiła patrole i chociaż zakaz nie obejmuje samochodów prywatnych, to władze wezwały ludzi do rezygnacji z podróżowania. – Do gości apelujemy, aby odłożyli przyjazd do Wuhanu. Do mieszkańców – aby nie opuszczali miasta bez specjalnej przyczyny – mówił państwowej telewizji burmistrz Zhou Xianwang.

„Wuhan, jesteśmy z wami. Jesteście tylko jednym miastem, ale częścią całego kraju. Nie traćcie nadziei. Ciemne dni przejdą” – głosił post, który zebrał kilkanaście tysięcy polubień na Weibo, chińskim serwisie mikroblogowym przypominającym Twittera.

Magazyn DGP z 24 stycznia 2020 r.

Magazyn DGP z 24 stycznia 2020 r.

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

W czwartek do Wuhanu dołączyły kolejne dwa miasta, przyległe do stolicy prowincji Hubei: Huanggang zamieszkane przez 7,5 mln osób oraz Ezhou z milionem mieszkańców. Władze tego pierwszego zapowiedziały, że o północy przestaną kursować pociągi i autobusy dalekobieżne. Nieczynne mają być również ośrodki kultury i miejsca spotkań; włodarze chcą sprawdzać wszystkich, którzy wjeżdżają i opuszczają centrum miasta samochodem.

„Jeszcze nie słyszałem, żeby w ramach polityki zdrowotnej ktoś próbował wprowadzić kwarantannę dla kilku milionów ludzi; to coś całkiem nowego, więc trudno powiedzieć, na ile okaże się ona skuteczna. Pokazuje to jednak, jak zdeterminowane są władze do wdrożenia drastycznych środków” – komentował dla agencji Associated Press Gauden Galea, przedstawiciel Światowej Organizacji Zdrowia na Chiny.

Decyzje zapadły w strategicznym momencie: w sobotę zaczynają się bowiem obchody najważniejszego święta w Chinach, czyli Nowego Roku, które trwają prawie dwa tygodnie. Tradycyjnie jest to czas, kiedy wielu mieszkańców Państwa Środka wraca w swoje rodzinne strony – rytuał ten zyskał nawet określenie „największej migracji na świecie”. Ministerstwo Transportu szacowało w styczniu, że w tym roku Chińczycy odbędą w związku z celebracjami 3 mld podróży.

Z punktu widzenia starań o zapobieżenie rozprzestrzenianiu się wirusa chiński Nowy Rok to prawdziwy koszmar. Trudno więc się dziwić, że wobec rosnącej liczby zakażeń i zgonów – w momencie wysyłki tego wydania do druku było już ponad 600 przypadków zachorowań i 20 ofiar śmiertelnych; właśnie z powodu dużej dynamiki rozlewania się wirusa zdecydowano się odciąć Wuhan od świata.

Indygo z octem

Takie działania sprzyjają budowie zaufania do władz, mocno nadszarpniętego podczas kryzysów związanych z epidemią SARS w latach 2002–2003. Przedstawiciele ówczesnej administracji nabrali wówczas wody w usta, a o zagrożeniu zaczęli informować, kiedy wirus już się rozprzestrzenił. Tym razem jest inaczej. – Podkreślamy w rozmowach z Chinami, że zdecydowanymi działaniami nie tylko ograniczą epidemię u siebie, lecz także zminimalizują ryzyko pojawienia się jej w innych częściach świata. Rozumieją to – chwalił władze w Pekinie Tedros Adhanom Ghebreyesus, dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia.


Pozostało jeszcze 71% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020

Polecane

Reklama

Komentarze (7)

  • alina(2020-01-26 23:20) Zgłoś naruszenie 134

    Nie jestem pewna cy można wierzyc w zapewnienia polskich władz.

    Odpowiedz
  • Aaaaco(2020-02-01 13:33) Zgłoś naruszenie 51

    Ale ze co, ze niby szybko przyznali się do wirusa ? Już na początku grudnia zaczęło się coś dziać , osoby które próbowały o tym głośno mówić zostały aresztowane. Gdyby już na początku grudnia loty zostały wstrzymane to nie rozprzestrzenial by się tak szubko po całym świecie . Jak wiadomo czas gra olbrzymia role

    Odpowiedz
  • XX.(2020-02-05 01:07) Zgłoś naruszenie 40

    Myślę,że w CHINACH jest dużo więcej wiedzy,ale to celowo jest utajniane.

    Odpowiedz
  • Jacek(2020-02-02 20:27) Zgłoś naruszenie 35

    Jeżeli USA stworzyło ten wirus, powinni ponieść 100% kosztów plus odszkodowania na całym świecie.

    Odpowiedz
  • Normalny(2020-01-27 22:04) Zgłoś naruszenie 22

    Próba separacji a raczej zniewolenia 11 mln ludzi może okazać się katastrofalna w skutkach chociażby w związku z usadowieniem wirusa w takim ogromnym skupisku potencjalnych ofiar. Jeśli wirus rozprzestrzeni się na poziomie 10 % populacji skupionej i uwięzionej w strefie zagrożenia to nic ani nikt nie uchroni pozostałych od śmierci a tym samym wymusi radykalne działania podyktowane paniką.

    Odpowiedz
  • Hard(2020-02-18 22:32) Zgłoś naruszenie 13

    Mamy gorszego wirusa - na nowogrodzkiej

    Odpowiedz
  • Ola(2020-01-27 08:08) Zgłoś naruszenie 00

    jak to co bedzie --to autor tego być może nie dozyje.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane