System opieki zdrowotnej powinien zapewniać taką opiekę, by równoważyć potrzeby społeczeństwa z możliwościami finansowymi państwa. To podstawowy wniosek z debaty „Wspólnie dla zdrowia” zainicjowanej przez Ministerstwo Zdrowia oraz raportu Najwyższej Izby Kontroli (NIK) z maja br. oraz kolejnego wydania „Health in Transition – Poland”, przygotowanego przez Obserwatorium WHO wraz z naukowcami z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
Reklama
Pod względem nakładów publicznych na służbę zdrowia zajmujemy w Europie trzecie miejsce od końca. Polacy wykładają duże sumy z własnej kieszeni na prywatną opiekę zdrowotną, dokładając w ten sposób do procesu leczenia. To najmniej efektywny sposób finansowania opieki zdrowotnej, dodatkowo często nieskuteczny. Dlaczego więc decydujemy się na współpłacenie?
Według raportu NIK w systemie opieki zdrowotnej najbardziej przeszkadzają nam kolejki do świadczeń. Jak wynika z Barometru Fundacji Watch Health Care, na przełomie 2018 i 2019 r. czas oczekiwania wynosił aż 3,8 miesiąca. Polacy, by nie czekać w kolejkach, płacą za wizyty sami lub coraz częściej sięgają po prywatne ubezpieczenia zdrowotne. Według danych zebranych przez Polską Izbę Ubezpieczeń na koniec 2018 r. z prywatnego ubezpieczenia zdrowotnego korzystało aż 2,6 mln osób.
By prywatne ubezpieczenia funkcjonowały lepiej, konieczne jest wsparcie ustawodawcy. Opieka zdrowotna wszędzie na świecie jest zbyt droga, by państwo mogło finansować nieograniczony dostęp do świadczeń. Z kolei finansowanie „fee for service” (opłata z usługę – przyp. red.) jest bardzo drogie i nieefektywne. Potrzebne jest więc wprowadzenie prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych jako elementu wpierającego państwową opiekę zdrowotną. Podsumowując debatę, Ministerstwo Zdrowia po raz pierwszy od dawna zwróciło uwagę na konieczność wprowadzenia dodatkowych ubezpieczeń zdrowotnych, które pozwolą na finansowanie np. nowoczesnych drogich nierefundowanych terapii, w tym onkologicznych.
Nowotwory są coraz częściej traktowane jako choroba przewlekła. Warunek to wczesne rozpoznanie i właściwa diagnostyka oraz nowoczesne leczenie. Jak podaje w raporcie fundacja Alivia, co roku z powodu raka umiera w naszym kraju ponad 90 tys. osób. Za dziesięć lat choroba ta dotknie co czwartego Polaka, a co piąty umrze. Nasz kraj znajduje się w czołówce państw o najwyższej umieralności na nowotwory. Aby opanować tę sytuację, potrzebne są środki nie tylko publiczne, ale także prywatne. Ubezpieczenia prywatne odciążą publiczną kasę i pozwolą sfinansować terapie, które jeszcze nie są refundowane.
Niezwykle ważnym wnioskiem ministerstwa są także propozycje ulg podatkowych – zarówno dla osób fizycznych, jak i dla pracodawców – naliczane od kosztów poniesionych na wydatki zdrowotne o udowodnionej efektywności. To świetny pomysł, ale wymaga szerokiej kampanii edukacyjnej. Na rynku już dziś mamy przynajmniej kilkanaście miliardów złotych wydawanych dobrowolnie na „prozdrowotne” zakupy o – delikatnie mówiąc – nieudowodnionej skuteczności.
Przypomnijmy, że wydajemy ponad 50 mld zł na prywatne leczenie, a jednocześnie nie szanujemy publicznej opieki zdrowotnej, bo jest bezpłatna. Warto uświadomić sobie, że leczenie kosztuje. Na szczęście 94 proc. Polaków uważa, że np. pacjenci opuszczający szpital powinni otrzymywać informację o kosztach ich hospitalizacji. Mało kto zdaje sobie sprawę, że miesiąc leczenia np. nowotworu nowoczesną terapią to często kilkadziesiąt tysięcy złotych. Przy braku ubezpieczeń na taki koszt stać bardzo niewielu Polaków. Rok leczenia to już ponad 100 tys. zł, a rozmawiamy o terapiach przewlekłych! Świadomość, że terapia może nas tyle kosztować, powinna się także przełożyć na ochronę swojego zdrowia i życia.
Połączenie zmiany nawyków, zwiększenie wydatków publicznych oraz ucywilizowanie wydatków prywatnych pozwoli na lepszą jakość w opiece medycznej. Niektóre obszary wymagają szczególnego zainteresowania regulatorów i ubezpieczycieli.
Pierwsza to wsparcie pracodawców w opiece nad pracownikami. Polacy są bardzo zainteresowani prywatną opieką medyczną, co potwierdziło ostatnie badanie Polskiej Izby Ubezpieczeń „Współfinansowanie służby zdrowia” przeprowadzone we wrześniu ub.r. Niemal 60 proc. respondentów wskazało w nim, że chce otrzymywać pakiety medyczne od swoich pracodawców. Są także w stanie je współfinansować. Zdrowie pracowników jest także kluczowe dla pracodawców i państwa.
Drugim ważnym elementem są dobrowolne ubezpieczenia pozwalające na finansowanie innowacyjnych terapii. Ze względu na ich niezwykle wysokie koszty opłacanie takiego leczenia w ramach państwowej opieki zdrowotnej może nie być możliwe. Ważnym elementem są też ulgi podatkowe, by zachęcić do finansowania potrzeb zdrowotnych zarówno samych zainteresowanych, jak i pracodawców.
Trzecią kwestią jest system ubezpieczeń „long term care”. Zapewniają one opiekę nad osobami niesamodzielnymi. Celem systemu powinno być zwiększenie ich dostępności dla osób, które są uzależnione od pomocy innych. Według prognoz w 2050 r. osób powyżej 65. roku życia będzie prawie 33 proc.
Poza zmianami systemowymi warto stosować wszelkie zachęty, by obywatele sami inwestowali w swoje zdrowie. Niektóre dane dają powody do niepokoju. Wyhamowuje wzrost średniej długości życia Polaków. W raporcie Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego „Sytuacja zdrowotna ludności Polski i jej uwarunkowania” z 2019 r. wskazano, że w ostatnich latach (2014–2017) długość życia zarówno mężczyzn, jak i kobiet wzrosła zaledwie o 0,2 roku. Jest to najmniej korzystny trzyletni okres pod względem wzrostu długości życia, obserwowany po 1991 r.
Musimy wziąć trochę odpowiedzialności za swoje zdrowie, bo w dramatycznie starzejącym się społeczeństwie obecny system nie ma szans zapewnić nam dobrej opieki zdrowotnej. Dotyczy to nie tylko polskiego społeczeństwa, ale też innych krajów.