- Polacy nie chcą rewolucji w zdrowiu – przekonuje w rozmowie z DGP minister Łukasz Szumowski.
Reklama
Powstała strategia określająca, jak powinna się zmienić służba zdrowia. To rekomendacje po debacie prowadzonej przez rok z różnymi środowiskami. Jakie będą ich losy?
To bardzo istotny dokument. Wskazuje konkretny kierunek zmian. I – jak mówił premier Mateusz Morawiecki – te rekomendacje będą podstawą do stworzenia wieloletniego planu rozwoju sektora ochrony zdrowia. Będą podstawą do wypracowania strategii wskazującej, co będziemy robić w kolejnej kadencji.
Wskazówek jest wiele – od zmiany finansowania, przez profilaktykę po zmiany w szpitalach.
Bardzo ważnym elementem jest kwestia koordynacji działań medycznych pomiędzy lekarzem rodzinnym, specjalistą a szpitalami. Zdajemy sobie sprawę, że obecnie ta współpraca nie jest najlepsza. Co skutkuje przekazywaniem pacjenta między POZ a oddziałami szpitalnymi w sposób chaotyczny. Często chory trafia na oddział ratunkowy, aby dowiedzieć się, co mu jest. Chodzi o poradę, którą mógłby otrzymać nawet u lekarza rodzinnego. Kiedy analizujemy, kto trafia na SOR, okazuje się, że 80 proc. to chorzy, którzy nie wymagają później hospitalizacji. I to chcemy zmienić.
Dopóki nie skoordynujemy w sposób ścisły działań na różnych poziomach, będziemy mieli pewne trudności w racjonalnym dysponowaniu środkami, które posiadamy. Przykładem są szpitale – często powiatowe, ale nie tylko – które posiadają ten sam sprzęt, oferują te same usługi i dublują bardzo kosztowne elementy opieki medycznej, a znajdują się czasem po dwu stronach tej samej ulicy. A mogłyby się podzielić rolą na danym terytorium, służąc pomocą tej samej populacji pacjentów. Te kwestie należy niewątpliwie uporządkować.
Drugą rzeczą jest kwestia jakości. Żeby ją wprowadzić, należałoby zacząć od wprowadzenia różnego rodzaju rejestrów – z jednej strony klinicznych, z drugiej działań niepożądanych. Dzięki nim będziemy wiedzieć, czy dane leczenie jest skuteczne. Przy odpowiednio rozbudowanym systemie informatycznym będzie wiadomo, czy po wizycie u lekarza czy pobycie w szpitalu – pacjent faktycznie wrócił do pracy, czy trafia z powrotem do szpitala. Czy przypadkiem nie przyjmuje nadmiernej ilości leków. To są działania, które musimy wprowadzić tu i teraz.
W rekomendacjach pojawia się pomysł, żeby wprowadzić ustawowo, ile z budżetu NFZ będzie przeznaczane na szpitale. Obecnie odsetek wydatków na ten cel rośnie.
Uważam, że dobrym pomysłem jest sukcesywne przesuwanie środków ze szpitalnictwa na leczenie ambulatoryjne, u specjalistów. I to sukcesywnie robimy. Na przykład w okulistyce większość operacji odbywa się w trybie jednodniowym. Takie działania mają sukcesywnie doprowadzić do przesunięcia akcentów z hospitalizacji na opiekę ambulatoryjną. To na pewno lepsze rozwiązanie niż ustawowe określenie, że nie będziemy wydawać więcej niż tyle i tyle.
W rekomendacjach jest mowa o zwiększeniu nacisku na opiekę specjalistyczną. Ale także o tym, że bez wzrostu finansowania niewiele będzie możliwe. Jest wskazanie, żeby dążyć do średniej unijnej wydatków na zdrowie (obecnie ok. 7 proc.). I padają propozycje, jak to zrobić. np. ulgi podatkowe za prywatne leczenie czy fundusz pielęgnacyjny na starość. Które z rozwiązań jest realne do wprowadzenia?
To temat, który wymaga szerokiej debaty politycznej. Nie tylko w Ministerstwie Zdrowia. Wiemy, że wszelkie daniny – nawet takie jak ta na Fundusz Pielęgnacyjny, który miałby być wykorzystany w opiece na starość – są traktowane bardzo ostrożnie. Choć na przykład kwestia rozwiązań opieki nad osobami starszymi, niesamodzielnymi jest kluczowa dla utrzymania dobrego poziomu opieki medycznej. Szczególnie w kontekście zmian demograficznych.
Jeszcze raz: to temat do dyskusji. Musimy się zorientować, czego Polacy oczekują, jakich rozwiązań chcą. I zaproponować takie, które byłby do zaakceptowania. Odgórne narzucanie nie jest dobrym pomysłem. Ale wiem z rozmów z ludźmi, że część tych propozycji jest do zaakceptowania. Jak choćby ubezpieczenia komplementarne – oczywiście z zachowaniem idei solidaryzmu społecznego. Tak aby były to produkty dostępne dla wszystkich Polaków, a nie, żeby bogaci mieli lepsze narzędzia do leczenia niż pozostali. Do tego nie możemy dopuścić. Będziemy chcieli wprowadzić takie rozwiązania, które byłyby dostępne dla każdego. Chcemy, aby pieniądze, które są na rynku prywatnym, np. te które pracodawcy przeznaczają na abonamenty dla pracowników, mogły pozwolić na bardziej racjonalne wykorzystanie tych środków.
Przez wprowadzenie ulgi podatkowej?
Chodzi o to, żeby było szersze spektrum, jak dostęp do nowoczesnych technologii czy pewnych świadczeń, które nie są w koszyku świadczeń gwarantowanych. Ale, jak mówię, to są kwestie, które można przeanalizować. To temat do dyskusji. I chciałbym podkreślić, że obecnie w ministerstwie nie pracujemy nad takimi rozwiązaniami. Usłyszeliśmy jednak, że eksperci proponują je jako rozwiązania dobre dla pacjenta, takie które podniosą jakość opieki. W związku z tym będziemy się im przyglądać.
Co zostanie w takim razie wdrożone z tych rekomendacji?
Chcemy je teraz przeanalizować, a następnie przekuć w dokument programu prac MZ na kolejne lata. Czyli konkretne rozwiązania: co, kiedy i jak. Zrobimy to do końca wakacji.
Wywiad przeprowadzony po zakończeniu debaty „Wspólnie dla zdrowia”