1444 – tyle potwierdzonych przypadków odry zanotowano w Polsce do maja 2019 roku. W analogicznym okresie zeszłego roku było ich 78. Pod koniec roku chorych może być już kilka tysięcy osób.

- Nie można jeszcze mówić o epidemii, ale sytuacja jest poważna – mówi Jan Bondar, rzecznik prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego. Z danych GIS wynika, że do zachorowań dochodzi najczęściej w województwie mazowieckim, śląskim i małopolskim. Jak pokazują dochodzenia epidemiologiczne pacjentem „zero”, czyli tym, od którego zarażają się kolejne osoby są głównie cudzoziemcy lub Polacy, którzy wrócili zza granicy. Jednak z tej ogólnej liczy 1444 chorych 4/5 to Polacy. – Najczęściej są to osoby, które nigdy nie były szczepione – mówi Jan Bondar. 300 z nich to osoby, które zostały zaszczepione tylko jedną dawką, a sporadyczne są przypadki, kiedy zachorowała osoba w pełni zaszczepiona. – Statystyki dotyczące zachorowań w pełni potwierdzają wiedzę medyczną, jaką mamy w zakresie szczepień – komentuje rzecznik GIS.

Statystyki pokazują również, że każda chora osoba zarazi kilkanaście kolejnych. Oznacza to, że do końca roku na odrę zachoruje kilka tysięcy Polaków. Statystyki mówią także, że na każde 1000 chorych na odrę, jedna umrze. – Zgonu z powody odry w Polsce nie było, ale jest to tylko kwestia czasu – mówi Jan Bondar

Sytuacja zachorowań na odrę w Polsce nie jest odosobniona i pokrywa się z trendami ogólnoświatowymi. Z danych WHO wynika, że w pierwszym kwartale 2018 roku na całym świecie na odrę zachorowało 28 tys. osób. W tym roku, w analogicznym okresie było to już 212 tys. przypadków.

Reklama

Epidemii odry w Polsce nie ogłoszono, ale mamy bez wątpienia do czynienia z co najmniej kilkoma ogniskami epidemiologicznymi – mówi w rozmowie z portalem www.zaszczepsiewiedza.pl dr hab. nauk medycznych Tomasz Dzieciątkowski, wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego - Wystarczy porównać przypadki zachorowań w zeszłym roku i w tym, aby zrozumieć, iż sytuacja jest naprawdę poważna i nie powinno się jej ignorować.

Przed wprowadzeniem szczepień obowiązkowych przeciw odrze w 1974 roku jedną dawką, a od 1978 roku dwoma dawkami, rocznie na tę chorobę zapadło od 70 do 130 tysięcy osób, przede wszystkim dzieci, zaś w latach epidemicznych od 135 do 200 tysięcy. Można powiedzieć, iż nie ma czym się przejmować, gdyż ponad 1 tysiąc zachorowań w ciągu pierwszych pięciu miesięcy 2019 roku to nic w porównaniu z danymi sprzed lat. To jednak nieprawda. Zachorowań, które wiążą się z poważnymi powikłaniami, można by przecież uniknąć dzięki szczepieniom: - Mediana wieku przesunęła się i w Europie chorują na odrę nie dzieci, jak było do tej pory, ale przede wszystkim nastolatki i młodzi dorośli do 35 roku życia, dla których odra może być szczególnie groźna- wyjaśnia doktor Dzieciątkowski - Znaczna większość zachorowań, około 78 proc. dotyczy osób, które nie były szczepione, pozostałe natomiast to osoby zaszczepione jedną dawką lub dwoma, ale niestety nie wytworzyły one odporności. Zawsze będzie niewielka grupa osób, która pomimo szczepienia nie będzie odporna, dlatego szczepienia powinny być powszechne, aby te osoby były chronione dzięki tak zwanej odporności populacyjnej - dodaje.