Od 1 lipca u dzieci i kobiet w ciąży nie wolno stosować wypełnień z amalgamatu. Specjaliści alarmują, że w tej sytuacji do plombowania zębów bocznych zostaje cement glasjonomerowy, który nie we wszystkich sytuacjach można stosować.
Reklama



Ma to związek z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2017/852 z 17 maja 2017 r. w sprawie rtęci oraz uchylającym rozporządzenie (WE) nr 1102/2008. Zgodnie z jego art. 16 państwa członkowskie ustanawiają sankcje za naruszenie tych przepisów oraz podejmują wszelkie środki niezbędne do zapewnienia ich wdrożenia. Polska jednak jeszcze ich nie opracowała. Jak informuje nas resort zdrowia, wstępne prace nad przygotowaniem projektu rozwiązań w tym zakresie toczą się w Ministerstwie Środowiska. A to dlatego, że zagadnienia dotyczące zakazu stosowania amalgamatu oraz wymóg wyposażenia gabinetów stomatologicznych w separatory amalgamatu stanowią tylko jeden z obszarów tej regulacji. I w tym zakresie Ministerstwo Zdrowia będzie współpracowało z resortem środowiska.
Czy w związku z tym nowe rozwiązania już obowiązują dentystów? Lekarski samorząd nie ma wątpliwości, że tak. – Zgodnie z interpretacją prawną Naczelnej Izby Lekarskiej od 1 lipca, zgodnie z unijnym rozporządzeniem, u dzieci i kobiet w ciąży nie można stosować wypełnienia z amalgamatu. Resort zdrowia nie wydał jeszcze przepisów implementujących tę dyrektywę do polskiego prawa, ale w naszej opinii nie ma takiej konieczności. Zapisy unijnych rozporządzeń mają zasięg ogólny i działają automatycznie we wszystkich państwach członkowskich. Rozporządzenie ma też pierwszeństwo przed prawodawstwem krajowym – mówi wiceprezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Cisło.
Minister zdrowia Łukasz Szumowski przyznaje, że prace nad dostosowaniem przepisów polskich do prawa europejskiego jeszcze trwają, ale podkreśla, że wypełnienia z amalgamatu są dziś już rzadko stosowane, więc nie powinien to być kłopot dla lekarzy.
Nie do końca zgadzają się z tym stomatolodzy. Andrzej Cisło zwraca uwagę, że problem wypełnień amalgamatowych dotyczy zębów bocznych. W koszyku świadczeń gwarantowanych dzieci mają bowiem zapewnione niezawierające rtęci kompozyty światłoutwardzalne tylko w zakresie zębów przednich. – Po wycofaniu amalgamatu, który nie jest nowoczesnym wypełnieniem, do plombowania zębów bocznych refundowany pozostanie cement glasjonomerowy, który nie we wszystkich sytuacjach można i powinno się stosować – mówi wiceprezes NRL.
Resort wskazuje, że unijne rozporządzenie dopuszcza stosowanie amalgamatu w sytuacjach, w których dentysta uzna to za niezbędne ze względu na szczególne potrzeby medyczne pacjenta.
Andrzej Cisło przekonuje jednak, że unijne przepisy wyostrzyły problem niedostosowania katalogu dostępnych stomatologom materiałów do wymogów współczesnej medycyny. Jak dodaje, jeszcze przed zakazem stosowania amalgamatu często zdarzało się, że ząb boczny był tak zniszczony, że z przyczyn medycznych trzeba było zastosować nierefundowany materiał światłoutwardzalny. Rodzice wnosili wówczas pełną opłatę, bo dopłat w stomatologii nie ma. – Trzeba powiedzieć, że nie jest nowa sytuacja, w której lekarz staje w obliczu konfliktu pomiędzy urzędowym wykazem a zasadami sztuki lekarskiej. Nawet koszyk sprzed 1 lipca, niezmodyfikowany unijnymi przepisami, często stawiał dentystów w takim położeniu. Teraz będzie to jeszcze częstsze zjawisko – dodaje.
W Ministerstwie Zdrowia, jak informuje nas Krzysztof Jakubiak, dyrektor Biura Prasy i Promocji, są prowadzone prace analityczne odnośnie do wykazu materiałów stomatologicznych stosowanych przy udzielaniu świadczeń gwarantowanych. Ta zapowiedź cieszy lekarzy.
– Jeśli w związku z wejściem w życie unijnego rozporządzenia resort zdrowia chce dostosować przepisy krajowe, to bardzo dobrze, bo w tej sytuacji wymagają one zmiany – podkreśla Andrzej Cisło.
– Wszystko wiąże się z pieniędzmi. Stomatologia jest wysoce niedofinasowana. Lekarzy dentystów martwi to, że rozmawia się np. o dentobusach czy szklonych gabinetach bez szerszego spojrzenia na publiczną stomatologię. Sprawa amalgamatu może być dobrym pretekstem do podjęcia takiej debaty – dodaje wiceprezes NRL.